Wydanie nr 15 z dnia 09.08.2018

>>> Ekologia lub seniorzy

Pomysły na korty

Władze Bielska-Białej zniechęcone bezowocnymi próbami sprzedaży zabytkowego budynku w parku Włókniarzy wraz z przyległymi do niego kortami, postanowiły zagospodarować ten obiekt we własnym zakresie. Na razie żadne wiążące decyzje w tej sprawie nie zapadły. W ratuszu rozpatrywane są jednak dwa pomysły jak z pożytkiem dla mieszkańców miasta można wykorzystać tę nieruchomość.

Budynek, o który chodzi, to elegancki, funkcjonalistyczny pawilon o formie miejskiego pałacyku, projektu znanego cieszyńskiego architekta okresu międzywojennego Alfreda Wiedermanna (w Bielsku zaprojektował między innymi gmach liceum Kopernika czy okrąglak przy ulicy Bohaterów Warszawy). Pałacyk wzniesiono w 1928 roku obok kortów tenisowych w miejsce istniejącego tam wcześniej drewnianego obiektu, tak zwanego Pawilonu Lodowego. Mieściła się w nim restauracja oraz administracja kortów. Przed wojną było to miejsce ekskluzywne, w którym zbierała się śmietanka towarzyska miasta.

Po wojnie obiekt przez wiele lat służył tenisistom. Kilkanaście lat temu – po tym jak nieruchomość przeszła we władanie gminy – budynek został odrestaurowany, a w jego wnętrzach ponownie urządzono restaurację. Od kilku lat stoi jednak pusty i niszczeje, podobnie jak przyległe do niego korty, które całkowicie zarosły chaszczami (foto). Władze miasta postanowiły zbyć nieruchomość, lecz pięć prób jego sprzedaży spełzły na niczym. I to mimo tego, że sukcesywnie obniżano cenę, za jaką gmina była skłonna sprzedać ten obiekt.

Teraz pojawiła się w ratuszu koncepcja, aby zabytkowego budynku jednak nie sprzedawać, lecz przeznaczyć na publiczne cele. Jest pomysł, aby ulokować tam planowane od kilku lat w Bielsku-Białej Centrum Edukacji Ekologicznej. Gmina przymierza się bowiem do otwarcia takiej placówki. Pierwotnie zakładano, że mieścić się będzie w budynku nieczynnego przedszkola przy ulicy Grotowej w Cygańskim Lesie. Teraz myśli się o parku Włókniarzy.

Co ciekawe, całkiem niedaleko, dosłownie o rzut beretem od kortów – po przeciwnej stronie parku – istniała niegdyś placówka przyrodniczo-edukacyjna o podobnym charakterze. Mowa o funkcjonującym tam w latach 60. i 70. ubiegłego wieku niewielkim zoo, w którym prezentowana była głównie beskidzka fauna. Były akwaria z rybami, terraria z wężami i jaszczurkami, wybiegi dla zwierząt. Ten niewielki zwierzyniec zorganizował i prowadził nasz nieżyjący już redakcyjny kolega Tadeusz Patan. Czyżby teraz koło historii miało zatoczyć obrót i ponownie w parku Włókniarzy będzie można obcować z przyrodą?

– Nie jest to jeszcze przesądzone – przyznał Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego ratusza wyjaśniając, że pod uwagę brany jest jeszcze jeden pomysł na zagospodarowanie tej nieruchomości. Władze miasta rozważają też, czy nie urządzić tam – z myślą o bielskich seniorach – swego rodzaju centrum rekreacyjno-wypoczynkowego – klub dla emerytów, gdzie mogliby wypoczywać w aktywny sposób.

To, która koncepcja zwycięży, powinno być wiadome już w niedalekiej przyszłości. Ale przyjęcie jej do realizacji nie oznacza, że zamknięty na głucho pawilon z dnia na dzień ożyje. Na to trzeba trochę czasu i oczywiście pieniędzy. W kwestii finansowej łatwiejsze wydaje się zorganizowanie tam centrum ekologicznego. Jego utworzenie ma być bowiem częścią znacznie większego projektu związanego z rewitalizacją obszarów zielonych na terenie miasta, finansowanego w głównej mierze za pieniądze z Brukseli.

(map)


>>> Kolejna nagroda dla stolicy Podbeskidzia

EkoJanosik w ratuszu

Narodowa Rada Ekologiczna doceniła działania i wysiłki bielskich samorządowców podejmowane w celu poprawy stanu środowiska.

Bielski ratusz, jako jeden z 60. w całym kraju, został uhonorowany nagrodą „EkoJanosik – Zielona Wstęga Polski”.

W ten sposób wyróżniane są samorządy, firmy, placówki oświatowe a także osoby fizycznych realizujące działań mające – jak czytamy w uzasadnieniu nagrody – istotny i znaczący wpływ na poprawę i stan środowiska naturalnego danego regionu oraz wzrost świadomości ekologicznej Polaków.

Chodzi o przedsięwzięcia sfinansowane ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Oceniany jest ich efekt ekologiczny jak również społeczny. Pod uwagę brana jest również innowacyjność, nowoczesność i oryginalność wdrażanych pomysłów oraz ich efektywność ekonomiczna. Wniosek o przyznanie nagrody w kategorii „samorząd” może złożyć zarówno Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, jak i Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska lub prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Kto wskazał na Bielsko-Białą? Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że nagrodę w imieniu władz miasta odebrał zastępca prezydenta Przemysław Kamiński, a uroczystość miała miejsce 27 lipca w gmachu Sejmu RP.

(map)


>>> Nowa akcja Arki

(Nie)potrzebne rzeczy

Zalegające w domach niepotrzebne rzeczy w rzeczywistości są… bardzo potrzebne. Do tego, aby dać im drugie życie namawia bielska „Arka”.

2 sierpnia Fundacja Ekologiczna „Arka” zainaugurowała nową akcję pod hasłem „Dajemy rzeczom drugie życie”. Zbierane są niepotrzebne rzeczy, które następnie trafią na kiermasze. Pozyskane w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone dla dzieci z domów dziecka, świetlic środowiskowych i szkół na różnorodne zajęcia edukacyjne.

– Cieszy nas możliwość organizowania akcji lokalnej, nowoczesnej i tradycyjnie łączącej tematykę ekologiczną ze społeczną. Super, że możemy robić coś lokalnie, spotykając się z pozytywnym i ogromnym zainteresowaniem, a przy tym możemy promować nowoczesne rozwiązania gospodarki „zeroodpadowej” – stwierdza Wojciech Owczarz, prezes Fundacji, która wiele swoich akcji organizuje dzięki wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. – Każdy z nas ma w domu niepotrzebne rzeczy. Wyrzucić szkoda, a zbiera się ich coraz więcej. Teraz proponujemy dobre rozwiązanie. Można je przywieźć do PSZOK-u, a my damy im drugie życie i jeszcze pomożemy potrzebującym dzieciom – zachęca do udziału szef „Arki”.

– To naturalne, że dołączamy się do tej inicjatywy, która idealnie wpisuje się w ustaloną hierarchię postępowania z odpadami. Nowoczesna gospodarka odpadami to przede wszystkim zapobieganie powstawaniu odpadów u źródła, ponowne ich wykorzystywanie na przykład poprzez danie im „drugiego życia”, a dopiero później selektywna zbiórka oraz przekazanie odpadów do recyklingu – przekonuje Wiesław Pasierbek, prezes Zakładu Gospodarki Odpadami w Bielsku-Białej.

Niepotrzebne przedmioty, takie jak gry, zabawki, upominki czy sprzęt sportowy, można przynosić do zielonego kontenera „Arki” w punkcie zbiórki odpadów obok Gemini Park w Bielsku-Białej. Czynny jest od poniedziałku do piątku od 11.00 do 18.00 oraz w soboty od 10.00 do 19.00. W tym samym miejscu raz w miesiącu będzie organizowany kiermasz charytatywny. Pierwszy zaplanowano na 8 września.

(mk)


>>> Jaworze: z powodu dzikich wysypisk

Zlikwidowali dzwony

Początkiem sierpnia Urząd Gminy Jaworze zlikwidował kosze do selektywnego zbierania plastiku, szkła i papieru, czyli tak zwane dzwony. Dlaczego tak się stało?

Jak informują samorządowcy z Jaworza, zlikwidowano tylko dzwony stojące w pobliżu skrzyżowania ulic Średniej i Kolonii Dolnej. – W ostatnim okresie czasu systematycznie obok tych dzwonów powstawały dzikie wysypiska śmieci, które z całą pewnością nie wpływały korzystnie na wizerunek naszej miejscowości – podkreślają urzędnicy i dodają, że na terenie gminy ustawionych jest jeszcze wiele pojemników typu dzwon z przeznaczeniem do selektywnej zbiórki. Znajdują się one na parkingu na końcu ul. Turystycznej, ul. Cyprysowej (parking naprzeciwko skansenu), obok skrzyżowania ul. Cisowej z Myśliwską (Jaworze Nałęże), przy budynkach wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Cieszyńskiej 212, 213, 248 oraz 361, wspólnoty „Jaworzanka” przy ul. Zacisznej 208 i 215 oraz wspólnoty przy ul. Liliowej 64.

(ps)


Do druku: PDF

 

Wydanie nr 14 z dnia 19.07.2018

 >>> Wielka wycinka przy ulicy Krakowskiej

Łza się w oku kręci…

Ruszyły prace związane z gruntowną przebudową ulicy Krakowskiej w Bielsku-Białej. Roboty – jak informowaliśmy już początkiem czerwca – poprzedzi wycinka przydrożnych drzew na gigantyczną skalę. Pod topór pójdzie ich ponad tysiąc, a także tysiące krzaków. Piły drwali właśnie rozpoczęły rzeź.

Wszystko jest oczywiście zgodne z prawem. Inwestor posiada niezbędne zezwolenia na usunięcie drzew, a nad przebiegiem wycinki czuwa wynajęty przez wykonawcę ornitolog, by w jej trakcie nie ucierpiał żaden ptak. Bez wyrugowania aż tylu drzew nie dałoby się zrealizować planów modernizacji ulicy Krakowskiej, a sensu i potrzeby tej inwestycji chyba nikt w Bielsku-Białej nie podważa. Zwłaszcza że miasto przymierzało się do kapitalnego remontu, a właściwie przebudowy tej ulicy od wielu już lat. Ciągle jednak brakowało na to pieniędzy w gminnym budżecie. Teraz w sukurs – i to po zaciętych bojach, jakie gmina stoczyła o te pieniądze – przyszły unijne fundusze. Prace mogły się więc rozpocząć, a wraz z nimi wielka wycinka.

Ale nie ma co ukrywać, że niejednemu łza się w oku kręci, gdy widzi leżące przy drodze ogromne pnie starych drzew. Zwłaszcza że padają tam okazy, które na trwałe wpisały się w pejzaż miasta i zasługiwały nawet na miano pomnikowych. O takiej sytuacji poinformowali nas między innymi mieszkańcy ulicy Krakowskiej, gdzie w pobliżu jej skrzyżowania z ulicą Kazimierza Wielkiego rósł ogromny kasztanowiec (foto), świadek wydarzeń, jakie rozgrywały się w mieście na przestrzeni kilkuset lat. – Drzewo to rosło niegdyś przy nieistniejącej już synagodze i jest uwiecznione na wielu sztychach i fotografiach przedstawiających ten budynek. A teraz zostało ot tak ścięte – mówi ze smutkiem jedna z naszych czytelniczek, która jakiś czas temu zaczęła nawet czynić starania, aby kasztanowiec został uznany za pomnik przyrody, chociażby z powodu imponującego obwodu pnia. Takich telefonów odebraliśmy znacznie więcej, a we wszystkich przewijała się nuta smutku za wycinanymi przy ulicy Krakowskiej starymi przydrożnymi drzewami.

Drzewa sadzono wzdłuż dróg od dawna i robiono to z bardzo pragmatycznych powodów. Zimą zapobiegały zawiewaniu gościńca przez śnieg, a podczas złej widoczności ich szpalery wskazywały drogę. Miały też strategiczne znaczenie. W dawnej armii austriackiej były specjalne jednostki zajmujące się obsadzaniem dróg. Wszystko po to, aby podczas długich przemarszów oddziały wojska mogły w upał przemieszczać się w cieniu. Z tego powodu drzewa sadzono także w późniejszych czasach, gdy drogi zaczęto już utwardzać smołą i asfaltem. Ten często się topił w promieniach słońca. Cień rzucany przez liście zapobiegał temu zjawisku. Sadzono je również dla owoców.

Teraz takie drzewa przeszkadzają, gdy chce się poszerzyć jezdnię, czy wybudować wzdłuż niej chodnik lub ścieżkę rowerową. Idą więc pod topór, a w ich miejsce sadzi się najczęściej nowe, choć ze względów bezpieczeństwa zazwyczaj już dalej od krawędzi szosy.

(map)


Kasa na „Zielone Pracownie”

Dwie szkoły z Bielska-Białej i cztery z powiatu bielskiego otrzymają dofinansowanie na stworzenie „Zielonych Pracowni” z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Pozyskane pieniądze mają pomóc dyrekcjom placówek w stworzeniu nowoczesnych sal lekcyjnych, gdzie uczniowie będą zdobywać wiedzę z przyrody, geografii, chemii, fizyki czy ekologii. Sale te wyposażone są nie tylko w nowoczesny sprzęt, ale i ciekawe pomoce naukowe. Niedawno WFOŚiGW z Katowic rozstrzygnął czwartą edycję tego konkursu. O dotację starało się aż 127 placówek, z których dofinansowanie otrzymało 68 na łączną sumę prawie 2 mln zł.

– Przy ocenie wniosków pod uwagę brano przede wszystkim różnorodność pomocy dydaktycznych oraz wyposażenia pracowni, dostosowaną do grup wiekowych uczniów. Istotnym kryterium wyboru był także pomysł na zagospodarowanie pracowni, jej funkcjonalność, wykorzystanie przestrzeni oraz innowacyjność zaproponowanych rozwiązań. Pod uwagę wzięto również dostosowanie i wykorzystanie pracowni przez jak największą liczbę uczniów – informuje WFOŚiGW z Katowic.

Spośród szkół z Bielska-Białej dofinansowanie otrzymały: Szkoła Podstawowa nr 27 i SP nr 32 (obie po 30 tys. zł). Z kolei z placówek z powiatu bielskiego na dotację liczyć mogą: zespoły szkolno-przedszkolne w Bestwinie i Kaniowie (po 30 tys. zł) oraz w Bestwince (29,9 tys. zł), a także ZSP nr 2 w Czechowicach-Dziedzicach (30 tys. zł).

(ps)


>>> Niecodzienny peleton

Zachęta do recyklingu

Do Bielska-Białej zawitał Ekopeleton pod hasłem „Wisła z prądem”. To ekologiczna wyprawa z cyklu „Cycling Recykling”, która ma promować recykling i troskę o czystość Wisły.

Kolarze wraz z maskotką – lodówką Lodzią – mają przejechać całą trasę wzdłuż rzeki Wisły. To między innymi pracownicy firm Remondis Electrorecycling i i Electro-System Organizacji Odzysku SEiE. Dwutygodniowa wyprawa rozpoczęła się w niedzielę, 15 lipca, u źródeł Wisły pod Baranią Górą. W poniedziałek, 16 lipca, zawitała do Bielska-Białej, aby potem wyruszyć w stronę Krakowa. Do Gdańska uczestnicy mają dotrzeć 28 lipca odwiedzając pod drodze jeszcze między innymi Sandomierz, Kazimierz Dolny, Warszawę, Wyszogród, Dobrzyń nad Wisłą, Ciechocinek, Toruń, Bydgoszcz, Grudziądz i Tczew i Gdańsk. W sumie mają do pokonania ponad tysiąc kilometrów. Cały czas na trasie rowerzystkom i rowerzystom towarzyszy maskotka wyprawy – Lodzia. Pomysłodawcą tego rajdu jest ekolog i podróżnik Dominik Dobrowolski.

– Podczas wyprawy spotykamy się z mieszkańcami, organizacjami i samorządowcami promując recycling i troskę o czystość Wisły, a przy okazji organizując różne konkursy ekologiczne – informuje Piotr Drozdowicz, asystent wyprawy Cycling Recycling.

Przebieg wyprawy można na bieżąco śledzić na stronach: www.cycling-recycling.eu i www.facebook.com/cycling.recycling/.

(ps)


>>> Czechowice: szansa na ekoświatła

Tysiąc nowych lamp?

W Czechowicach-Dziedzicach szykuje się prawdziwa rewolucja w kwestii oświetlenia ulicznego. W krótkim czasie ma zostać zmodernizowanych aż tysiąc latarni.

Podczas czerwcowej sesji Rady Miejskiej, burmistrz Marian Błachut mówił o planach w tym zakresie. Wskazał, że Tauron kontynuuje zeszłoroczne działania nad wymianą starych opraw lamp, częściowo rtęciowych, na nowe – ledowe. Wskazał, że obecnie trwają prace przy ulicy Kolejowej i czasem kończą się nie tylko na wymianie kloszy, ale także słupów.

Szef gminy poinformował, że ratusz we wrześniu planuje złożyć wniosek o pozyskanie środków zewnętrznych na wymianę aż 900 punktów świetlnych w śródmieściu. Szkopuł w tym, że aż pół tysiąca takich punktów należy do Tauronu. Jednak władze miasta chcą uzgodnić ze spółką przekazanie przez nią praw do dysponowania latarniami. To umożliwiłoby staranie się o dotację. Jeśli starania władz się powiodą, to wielka wymiana oświetlenia na nowoczesne i ekologiczne ruszy w przyszłym roku.

(mk)


Do druku: PDF

 

Wydanie nr 13 z dnia 05.07.2018

Wykastrują wszystkie bezdomne zwierzaki?

Radni zmienili plan

Czyżby wojewoda śląski chciał, aby w bielskim schronisku dla zwierząt sterylizowano i kastrowano sarny, jeże i wiewiórki? Bo tak można zinterpretować jego stanowisko (z kwietnia tego roku) w sprawie przyjętego przez bielskich radnych (w marcu) „Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie Bielska-Białej”. W efekcie czego Rada Miejska zmieniła (pod koniec maja) jeden z zapisów tego programu tak, aby brzmiał teraz po myśli wojewody.

W czym rzecz? Otóż paragraf 12 przyjętego w marcu dokumentu zakładał ograniczanie populacji bezdomnych zwierząt poprzez ich obligatoryjną kastrację i sterylizację z wyjątkiem tych, u których istnieje przeciwwskazanie do wykonania takiego zabiegu. Wyraźnie sprecyzowano, że dotyczy to wyłącznie bezdomnych psów i kotów. To właśnie nie spodobało się wojewodzie, który uznał, że w tej ważkiej kwestii gminny program nie może ograniczać się jedynie do psów i kotów. Oczywiście władze miasta mogły nie zgodzić się z tym stanowiskiem i wejść w spór prawny ze służbami wojewody, lecz uznały, że nie ma co przeciągać sprawy i dokonały sugerowanej korekty. Teraz wygląda to tak, że zabiegi sterylizacji – w myśl obecnego zapisu – powinny być wykonywane u wszystkich bezdomnych zwierzaków trafiających do bielskiego schroniska. Zdzisław Szwabowicz, szef tej placówki podchodzi do problemu z dużą rezerwą i nie kryje, że dzikich zwierząt, które trafią do schroniska na leczenie, nikt sterylizować nie będzie. Zwłaszcza że docelowo mają przecież wrócić na łono natury i wieść tam swój dziki żywot. Natomiast inne domowe zwierzaki – poza kotami i psami – raczej do schroniska nie są przyjmowane i tym samym nie są tam przetrzymywane do czasu adopcji.

Będzie więc najpewniej po staremu i zabiegom sterylizacji poddawane będą jak dawniej wyłącznie „mruczki” i „bobiki”. Rocznie w schronisku wykonywanych jest kilkaset takich „operacji” i przechodzi je każdy czworonóg, który przebywa tam przez co najmniej dwa tygodnie. Poza tym sterylizowane są bezdomne koty dziko żyjące na terenie miasta.

Zastanawiające jest jednak – i konia z rzędem temu, kto zna odpowiedź – dlaczego wojewoda chce, aby teraz zabiegi te przechodziły wszystkie zwierzęta trafiające do schroniska? Programy opieki nad nimi przyjmowane są przez bielski samorząd (podobnie dzieje się w innych gminach) rokrocznie, i to od dobrych kilkunastu lat. Zawsze znajdował się w nich zapis o obligatoryjnej sterylizacji, której mają być poddawane wyłącznie bezdomne psy i koty. Wcześniej nie budziło to żadnych zastrzeżeń służb prawnych wojewody…

(map)


Fundusz dofinansował

Hybrydowe radiowozy

Cztery nowe samochody hybrydowe trafiły do bielskiego garnizonu policji. Zostały zakupione dzięki dofinansowaniu z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

W Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach odbyło się niedawno uroczyste przekazanie aż 43 nowych radiowozów, które zasilą flotę śląskiej policji. Toyoty auris z napędem hybrydowym zostały zakupione ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, dotacji samorządowych oraz budżetu komendy wojewódzkiej. Ta inwestycja w bezpieczeństwo i ekologię opiewa na kwotę prawie czterech milionów złotych.

Gospodarzem uroczystości był komendant wojewódzki Krzysztof Justyński, który wspólnie z marszałkiem Wojciechem Saługą i przedstawicielem rady nadzorczej WFOŚiGW Przemysławem Drabkiem przekazał nowe radiowozy komendantom miejskim i powiatowym.

Samochody mają bogate wyposażenie, by zapewnić policjantom maksimum bezpieczeństwa i komfortu. Na pokładzie jest automatyczna bezstopniowa skrzynia biegów, automatyczna klimatyzacja, system multimedialny z kamerą cofania. A pod maską silnik o pojemności 1,8 litra i mocy 136 koni mechanicznych. Jeden egzemplarz toyoty auris hybrid touring sports kombi kosztował blisko 92 tysiące złotych.

(mk)


Rudzica: krajobraz nie do poznania

Droga wyparła drzewa

Jeszcze nie rozpoczęła się gruntowna przebudowa ulicy Strumieńskiej w Rudzicy, a krajobraz już stał się nie do poznania. Na pierwszy ogień poszły bowiem liczne drzewa, które musiały zostać poświęcone, aby droga mogła być szersza.

„Kronika” informowała o rozpoczęciu rozbudowy prawie trzykilometrowego odcinka ulicy Strumieńskiej na terenie gminy Jasienica. Prace rozpoczęły się od wykarczowania drzew i krzewów rosnących w rejonie pobocza. – W jednej chwili Rudzica całkiem się zmieniła. Byłem w szoku, gdy zobaczyłem tę „pustkę”. Mam wątpliwości, czy ścięcie wszystkich drzew było konieczne – mówi „Kronice” jeden z kierowców codziennie przemierzających trasę między Strumieniem a Jasienicą.
W Zarządzie Dróg Powiatowych w Bielsku-Białej przekonują o zasadności wycinki i zaprzeczają, aby miało dojść do jakichkolwiek odstępstw od założeń. – Przeprowadzono oględziny na placu budowy, porównano z inwentaryzacją drzew i nie stwierdzono uchybień w stosunku do projektu technicznego, ani też nie potwierdziły się informacje, że wycinane są drzewa wzdłuż istniejących chodników – informuje Wiesław Kubiś, dyrektor ZDP.
– Zakresem wycinki objęte są drzewa kolidujące z rozbudową drogi powiatowej, to jest drzewa rosnące na skarpach, w istniejącym poboczu drogi i na jego krawędzi oraz w śladzie projektowanej kanalizacji deszczowej i chodnika dla pieszych. Wykonanie robót drogowych – w szczególności wykopów – bez usunięcia drzew nie jest możliwe, ponieważ spowodują one uszkodzenie systemu korzeniowego, co zagrozi tak żywotności drzew jak i stabilności ich posadowienia, a taki stan może stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego – objaśnia Wiesław Kubiś.
Zgody na wycinkę nie wydawał Urząd Gminy w Jasienicy. Jak tłumaczy kierownik referatu ochrony środowiska Andrzej Świerkot, w tym przypadku inwestor zastosował się do przepisów budowlanych, w myśl których podczas przebudowy drogi nie trzeba uzyskiwać decyzji o wycince. Informuje, że do urzędu nie dotarły żadne uwagi mieszkańców w tej sprawie. Sprawą wycinki nie zajmował się też, często angażujący się w podobnych przypadkach, wilkowicki Klub Gaja.
Zarząd Dróg Powiatowych nie odpowiedział na pytanie o liczbę wyciętych drzew. Poinformował za to o gatunkach, które zniknęły z poboczy. To olchy, klony, jesiony, wierzby, lipy, akacje, graby, topole, sumaki octowce, brzozy, kilka dębów i drzewa owocowe. – Wśród drzew przeznaczonych do wycinki znaczną liczbę stanowią samosiejki, porastające skarpy i rowy przydrożne – zauważa Wiesław Kubiś.

(mk)


Do druku: PDF

E-wydanie