Wydanie nr 23 z dnia 06.12.2018

>>> Ponad tysiąc interwencji

Strażnicy walczą ze smogiem

Straż miejska może kontrolować, czym palimy w piecach. Od niedawna uprawnienia strażników są jeszcze większe niż dotychczas.

Uzasadniając swoje interwencje straż miejska powołuje się na konkretne przepisy. Działa na podstawie otrzymanych od prezydenta Bielska-Białej upoważnień do wykonywania przez funkcjonariuszy straży miejskiej funkcji kontrolnych dotyczących przestrzegania i stosowania przepisów ustawy Prawo ochrony środowiska z 2001 roku. -Na podstawie artykułu 379 cytowanej ustawy wykonujący kontrolujący, czyli funkcjonariusz Straży Miejskiej w Bielsku-Białej, jest uprawniony do wstępu wraz z rzeczoznawcami i niezbędnym sprzętem na teren nieruchomości, do obiektu lub jego części, na których prowadzona jest działalność gospodarcza, a w godzinach od 6.00 do 22.00 na pozostały teren. Jest też uprawniony do przeprowadzania badań lub wykonywania innych niezbędnych czynności kontrolnych, żądania pisemnych lub ustnych informacji oraz wzywania i przesłuchiwania osób w zakresie niezbędnym do ustalenia stanu faktycznego, a także żądania okazania dokumentów i udostępnienia wszelkich danych mających związek z problematyką kontroli – wyjaśnia Krystian Kowalczyk, zastępca komendanta bielskiej straży miejskiej.

Są jednak osoby – wiemy to również z redakcyjnych telefonów – które upierają się, że nie wpuszczą strażników na teren swojej posesji. Co więc w przypadku, gdy ktoś nie zgodzi się na kontrolę? – Właściciel kontrolowanej nieruchomości ma obowiązek wpuszczenia funkcjonariuszy straży miejskiej w celu przeprowadzenia przedmiotowej kontroli. Jeżeli odmówi, to zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej zawartej w artykule 225 paragraf 1. kodeksu karnego: „Kto osobie uprawnionej do przeprowadzania kontroli w zakresie ochrony środowiska lub osobie przybranej jej do pomocy udaremnia lub utrudnia wykonanie czynności służbowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech” – tłumaczy zastępca komendanta.

Za stosowanie zakazanych paliw grożą wysokie kary. – Osoba, która stosuje w domowej kotłowni zakazane paliwo, wskazane w uchwale antysmogowej obowiązującej na terenie województwa śląskiego od 1 września 2017 roku, może w wyniku przeprowadzonej kontroli otrzymać mandat karny w wysokości do 500 złotych. W przypadku odmowy przyjęcia mandatu karnego, zostaje skierowany wniosek do sądu rejonowego o ukaranie. W postępowaniu przed sądem kara grzywny może wynieść do 5000 złotych – dodaje wicekomendant.

Okazuje się, że w 2018 roku bielskim strażnikom zgłoszono do tej pory (stan na połowę listopada) 1028 interwencji dotyczących spalania odpadów (to artykuł 191. Ustawy o odpadach) oraz stosowania paliw zabronionych (to z kolei artykuł 334 Ustawy prawo ochrony środowiska). – W przypadku stosowania paliw zabronionych, w tym okresie w ośmiu przypadkach sporządziliśmy wnioski do sądu o ukaranie – mówi Krystian Kowalczyk. Wówczas strażnicy nie mieli jeszcze uprawnień do nakładania grzywien w postępowaniu mandatowym. – Takie uprawnienia funkcjonariusze straży miejskich i gminnych otrzymali od listopada bieżącego roku, zgodnie z rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych i administracji z 11 października 2018 roku, zmieniającym rozporządzenie w sprawie wykroczeń, za które strażnicy są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego – dodaje Krystian Kowalczyk.

(wm)


Zanurzeni w lesie

Źródłem niewyczerpanych inspiracji dla młodych recytatorów był las i jego tajemnice. Wyjątkowy konkurs, zorganizowany przez Nadleśnictwo Bielsko, wsparł finansowo Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Zadaniem uczestników konkursu przeprowadzonego Izbie Edukacji Leśnej Nadleśnictwa Bielsko było zaprezentowanie poezji i prozy związanej z lasem. – Recytowane utwory przeniosły słuchaczy w świat przyrody i pozwoliły na zanurzenie się w lesie. Konkurs pokazał, że las był źródłem inspiracji dla twórców literatury na przestrzeni dziejów, a wśród wielu funkcji, jakie pełni, warta podkreślenia jest kulturotwórcza – zwracają uwagę organizatorzy.

Jury po długich obradach wyłoniło laureatów trzech pierwszych miejsc w poszczególnych kategoriach wiekowych oraz przyznało łącznie cztery wyróżnienia. W kategorii klas IV-VI zwyciężył Krzysztof Gumola z Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Bielsku-Białej, który zaprezentował wiersz Bolesława Leśmiana „Topielec” oraz fragment „Hobbita” Tolkiena. W kategorii klas VII-VIII i III gimnazjum zwyciężył Dawid Jurczak ze Szkoły Podstawowej nr 6 w Czechowicach-Dziedzicach, który zaprezentował wiersz Jarosława Marka Rymkiewicza „Ogród w Milanówku, gipsowe krasnale” oraz „Szlachetne drzewo” Bruno Ferrero.

Nagrody, w postaci 6 plecaków i 10 powerbanków, zostały zakupione dzięki dofinansowaniu z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach w ramach projektu Nadleśnictwa Bielsko pn. „Las dla nas. My dla lasu”.

(mk)


>>> Fundusz dofinansował

Kolejna zielona pracownia

Jak grzyby po deszczu w regionie rosną „zielone pracownie”, otwierane dzięki wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

30 października taką pracownię otwarto w Szkole Podstawowej im. Jana Klicha w Wieprzu. W uroczystości wzięli udział między innymi wójt Maciej Mika, radni, urzędnicy, leśnicy, dyrektorzy gminnych szkół oraz przedstawiciele rady rodziców. Nie było to nudne wydarzenie, bowiem uczniowie zaserwowali zebranym efektowne pokazy fizyczne i chemiczne (na zdjęciu).

Dzięki dofinansowaniu z WFOŚiGW w Katowicach (30 tysięcy złotych) oraz Urzędu Gminy Radziechowy-Wieprz (7,5 tys. zł), szkoła może poszczycić się posiadaniem sali o nazwie „Zielona Pracownia Hydro – Eko – Life”, która zaprasza do zdobywania wiedzy przyrodniczej i z wielu innych dziedzin. Jej nadrzędnym celem jest rozwijanie w uczniach poczucia odpowiedzialności za środowisko, którego człowiek stanowi ważne ogniwo. W pracowni odbywać się będą lekcje chemii, biologii, przyrody, fizyki, geografii oraz lekcje wychowawcze o tematyce ekologicznej. Nowa sala i jej wyposażenie pozwoli na stworzenie przestrzeni dla uczniów łączącej funkcjonalność, przyjazny klimat z innowacyjnością rozwiązań i pomysłów na nowoczesną edukację.

(mk)


Mandaty dla drogowych kopciuchów

Bielska drogówka wzięła się za kierowców samochodów, za którymi ciągnie się chmura czarnego dymu. I zatrzymuje im dowody rejestracyjne.

14 listopada po raz kolejny policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej włączyli się do ogólnopolskiej akcji prewencyjnej pod hasłem „Smog”. – Ma ona na celu eliminowanie z ruchu pojazdów, których stan techniczny w oczywisty sposób, na przykład poprzez nadmierne zadymienie, wskazuje na nieprawidłowe działanie silnika lub uszkodzenie układu wydechowego, co może wpływać na zwiększoną emisję spalin. Akcja ma również charakter edukacyjny. Policjanci przypominają kierującym, że dający się we znaki smog, to również „zasługa” niesprawnych technicznie pojazdów emitujących spaliny o nadmiernej toksyczności – informuje Elwira Jurasz, rzecznik bielskiej komendy.

W trwających cały dzień działaniach wzięło udział 39 policjantów. Skontrolowali 111 pojazdów – nie tylko pod kątem ochrony przyrody. Wlepili 25 mandatów na 5 tysięcy złotych i zastosowali 56 pouczeń. Do sądu skierowali 6 wniosków o ukaranie. W 17 przypadkach zakwestionowano stan techniczny samochodów, a 13 z nich dotyczyło właśnie szkodzenia środowisku. W takich też sytuacjach zatrzymywano dowody rejestracyjne, by właściciele samochodów rozwiązali problemy techniczne i zweryfikowali to podczas przeglądu technicznego.

(mk)


Do druku: PDF

Wydanie nr 22 z dnia 22.11.2018

>>> Dzień Czystego Powietrza z pomocą Funduszu

Zaczęło się w Bielsku

Smog przyczynia się do 50 tysięcy zgonów rocznie – alarmuje bielska Fundacja Ekologiczna „Arka”. W Bielsku-Białej zorganizowała Dzień Czystego Powietrza. Podobne imprezy odbyły się w ponad stu miejscowościach w całej Polsce.

Już czternaście lat temu Fundacja Ekologiczna „Arka” ustanowiła Dzień Czystego Powietrza na 14 listopada. Jak przypomina Alicja Fober, edukatorka fundacji, to pomysł prezesa „Arki” Wojciecha Owczarza. Zwrócił on uwagę na problem smogu, gdy jeszcze był zupełnie bagatelizowany w debacie publicznej. Impulsem do działania był jego odwrót ze spaceru z roczną córką, gdy powietrze nie nadawało się nawet do takiej formy aktywności.

Na bielskim Rynku w happeningu wzięli udział uczniowie Dwujęzycznej Szkoły Podstawowej im. Kopalińskiego. Rozłożyli liczne banery, rozciągnęli 50-metrową taśmę symbolizującą ofiary smogu i głośno domagali się prawa do oddychania czystym powietrzem. Zwrócili tym uwagę spacerowiczów, którzy włączali się do dyskusji o smogu. Takie happeningi, dzięki „Arce”, zostały zorganizowane w przeszło stu polskich miejscowościach.

– To cieszy, że niewielkie działanie zainaugurowane przez nas w 2005 roku przekształciło się w duży, ogólnopolski projekt, który cały czas się rozwija. Często słyszę, że gdzieś organizowany jest Dzień Czystego Powietrza, organizatorzy nie wiedzą kto i kiedy powołał to święto, ale dla mnie nie ma to znaczenia – jestem dumny, że akcja się przyjęła – komentuje Wojciech Owczarz. – Celem akcji jest walka o czyste powietrze i uświadamianie społeczeństwu, jak poważne konsekwencje dla zdrowia i środowiska niesie palenie śmieci, odpadów meblowych czy węglowych w piecach domowych. Mamy w kraju coraz więcej czujników powietrza, badamy to, co trafia do naszych płuc i nie ma wątpliwości, że zarówno w miastach jak i małych miejscowościach w sezonie grzewczym sami, używając niewłaściwego opału, tworzymy śmiertelnie groźną mieszankę pyłów i gazów.

W sezonie grzewczym zanieczyszczenie powietrza trującymi pyłami wyraźnie wzrasta. Niestety, bardzo często jest to wina ludzkiej bezmyślności i niedoinformowania. Wciąż nie brak osób, które do pieców oprócz opału wrzucają odpady, takie jak odzież, butelki czy kawałki pomalowanego drewna. Dlaczego? Bo chcą zaoszczędzić lub zmniejszyć ilość produkowanych śmieci. W efekcie do atmosfery z pyłami i gazami trafiają toksyczne substancje: metale ciężkie, dioksyny i furany. To one są przyczyną wielu niebezpiecznych chorób, takich jak nowotwory, astma, nadciśnienie tętnicze, a także powodują obniżenie odporności, zaburzenia hormonalne i osłabienie zdolności rozrodczych. Nagłaśnianie problemu palenia śmieci i niskiej emisji jest niezwykle ważne. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Komisję Europejską, na które powołują się działacze „Arki”, każdego roku z powodu zanieczyszczeń powietrza umiera blisko 50 tysięcy Polaków. – Jako osoba pracująca u podstaw z całym przekonaniem to mówię – świadomość ekologiczna wśród Polaków jest zbyt niska! Mamy jeszcze dużo do zrobienia, aby miejsca w których żyjemy, oddychamy, odżywiamy się, wychowujemy dzieci i troszczymy się o starszych dawały nam komfort i zdrowie – dodaje Alicja Fober.

Dzień Czystego Powietrza to akcja, która ma edukować społeczeństwo. Z jednej strony mówi o konsekwencjach palenia odpadów w kotłowniach, z drugiej pokazuje, w jaki sposób można poprawić jakość powietrza, którym na co dzień oddychamy. Na przestrzeni czternastu lat w ramach projektu odbyły się setki happeningów, warsztatów i przemarszów w całej Polsce. Organizowali je nie tylko członkowie fundacji, ale też nauczyciele i uczniowie placówek, które przyłączyły się do akcji.

Tę inicjatywę, jak wiele innych bielskiej „Arki”, dofinansował Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

(mk)


>>> Masakra rzeki w Bierach (cd.)

Wciąż szacują szkody

W dalszym ciągu nie wiadomo, czy odpowiedzialni za zniszczenie koryta Potoku Jasienickiego (Jasionki) w Bierach poniosą pełną odpowiedzialność. W spółce Wody Polskie informują, że jeszcze trwa szacowanie szkód.

Wracamy do bulwersującego zniszczenia potoku, którego koryto zostało zamienione w… leśną drogę. Sprawę tej dewastacji, do której doszło przeszło rok temu, bagatelizowały nie tylko lokalne władze, Lasy Państwowe, które zatrudniły bielską firmę i nie potrafiły jej przypilnować, ale nawet Ministerstwo Środowiska. Wyjątkową bierność wykazał nawet zarządca potoku, czyli będący obecnie w likwidacji Śląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Katowicach. Instytucja ta ograniczyła się tylko do powiadomienia policji po sygnałach od mieszkanki i dziennikarza. Nie skorzystała z przysługującej jej możliwości domagania się odszkodowania za zniszczenie rzeki i doprowadzenia do jej odtworzenia, co umożliwiają przepisy Prawa wodnego.

Zarządzające od początku roku tym potokiem Wody Polskie nie zostawiły suchej nitki na instytucjach odpowiedzialnych za prace i nadzór oraz zapowiedziały zdecydowane działania. „Naturalne koryto zostało zniszczone na skutek nielegalnie prowadzonych prac, zleconych przez PGL Lasy Państwowe. (…) Prace ziemne były prowadzone przez wykonawcę bez właściwego nadzoru ze strony ówczesnego administratora cieku (Śląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Katowicach oraz ze strony samego inwestora – Nadleśnictwa Bielsko. (…) Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach, zdając sobie sprawę ze skutków dewastacji naturalnego koryta potoku, nie może pozwolić na zaniechanie roszczeń. Po rozpoznaniu przysługujących Wodom Polskim uprawnień, wynikających z przepisów prawa w przedmiotowej sprawie i przyjęciu wariantu postępowania RZGW w Gliwicach będzie dążył do wykorzystania wszelkich możliwości, również odszkodowawczych, względem winnego naruszenia Prawa wodnego” – poinformowała redakcję na początku lata Linda Hoffman, rzecznik prasowa zarządu z Gliwic.

Wszystko wskazuje na to, że do zupełnego wyjaśnienia sprawy jeszcze daleko. – Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach serdecznie dziękuje opinii publicznej za zainteresowanie tematem dewastacji naturalnego koryta Potoku Jasienickiego w Bierach, które zostało zniszczone na skutek nielegalnie prowadzonych prac ziemnych, zleconych przez PGL Lasy Państwowe. Gliwickie Wody Polskie zostały administratorem przedmiotowego potoku w bieżącym roku, mocą ustawy Prawo Wodne z 20 lipca 2017 roku, przejmując go od poprzedniego zarządcy – Śląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Katowicach. Z chwilą przekazania Wodom Polskim dokumentacji cieku i zapoznaniu się ze szczegółami sytuacji, związanymi ze zniszczeniem koryta potoku rozpoczęto bezzwłoczne rozpatrywanie możliwych wariantów postępowania, przy jednoczesnym zdziwieniu, że ŚZMiUW nie wykorzystał katalogu działań, jakie mu przysługiwały z mocy prawa. W tej chwili w Zarządzie Zlewni w Katowicach – jednostce organizacyjnej Wód Polskich, trwają czynności mające na celu przygotowanie operatu szacującego szkody. O krokach podjętych w dalszej kolejności, póki co RZGW w Gliwicach nie będzie informował ze względu na dobro tej rozwojowej sprawy – informuje Linda Hoffman.

Do tematu będziemy wracać.

(mk)


>>> W Siennej dla przedszkolaków i uczniów

Zielone lekcje

Uczniowie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Siennej mają do dyspozycji nowoczesną „Zieloną pracownię”. Uroczyste otwarcie nastąpiło w październiku.

Jest to świetnie wyposażona sala lekcyjna (m.in. w tablicę interaktywną, projektory, laptopy, czy mikroskopy), w której uczniowie szkoły podstawowej zgłębiają tajniki biologii, chemii czy przyrody. Z pracowni korzystają także przedszkolaki, biorąc udział w zajęciach przyrodniczo-ekologicznych.

Całkowity koszt jej stworzenia to około 31,3 tys. zł. Pieniądze pochodzą w całości z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Pierwsze działania szkoła podjęła rok temu. Najpierw złożono wniosek w konkursie „Zielona pracownia – projekt”, w ramach którego WFOŚiGW przyznał placówce w Siennej blisko 6,3 tys. zł do wykorzystania jako wkład własny przy okazji startu w głównym konkursie „Zielona pracownia”.

To już trzecia tego typu pracownia w gminie Lipowa. Pierwszą otwarto w Twardorzeczce, drugą w Słotwinie.

(best)

Foto: Z pracowni korzystają wszyscy uczniowie, od najmłodszych do najstarszych.


Do druku: PDF

Wydanie nr 21 z dnia 08.11.2018

>>> Fundusz dofinansował

Święto drzewa

Jarzębiny, kaliny, brzozy, derenie, głogi i klony – ponad pięćdziesiąt drzew i krzewów posadzili uczestnicy obchodów Święta Drzewa Klubu Gaja w Wilkowicach. Zazieleniło się wokół Gminnego Ośrodka Kultury „Promyk” oraz w parku przy szpitalu w Bystrej. Akcję finansowo wsparł Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Święto Drzewa zorganizowano 26 października. Jacek Bożek, prezes Klubu Gaja, czyli inicjatora przedsięwzięcia, podkreśla, że to właśnie w Wilkowicach organizacja od trzydziestu lat ma swoją siedzibę. – Z wielką przyjemnością sadziliśmy drzewa i krzewy we własnym domu, bo w Polsce i na świecie zasadziliśmy ich już dosyć sporo – stwierdza.

– W ruch poszły łopaty i grabie, a leśnicy udzielali fachowych porad, jak prawidłowo posadzić drzewo. Przy placu zabaw wkopano brzozy brodawkowate, które w przyszłości dadzą cień bawiącym się tu dzieciom. Ławeczka, na której „przysiadł” Julian Fałat, została otoczona krzaczkami tawuły japońskiej o złotych liściach. Przy rzeźbie Janusza Wędzichy będzie rósł z kolei jarząb pospolity – relacjonuje Jolanta Migdał z „Gai”. – Po posadzeniu drzew i krzewów w okolicach ośrodka kultury, uczestnicy przeszli do zabytkowego parku zdrojowego na terenie szpitala. Tu, w ogrodach w pobliżu inhalatorium propolisowego, posadzono głogi, kaliny koralowe, a także derenie białe, jarzębiny i klony zwyczajne. Po pracy na wszystkich czekała nagroda – degustacja pysznego miodu wyprodukowanego przez pszczoły ze szpitalnej pasieki – dodaje. Następnie, podczas warsztatów, uczniowie samodzielnie budowali urządzenia habitatowe dla zwierząt. Najmłodsi zbijali z drewnianych elementów domki dla dzikich owadów zapylających. Następnie wypełniali je szyszkami, sianem i trzciną, tak aby różne gatunki – pszczoły murarki, biedronki czy złotooki znalazły w nich miejsce. Starsi uczniowie skręcali z kolei budki lęgowe dla ptaków i wiewiórek. Wykonane domki uczestnicy warsztatów zabrali ze sobą, aby zamontować je w szkole i w przydomowych ogrodach.

– Bardzo się cieszę, że 16. edycja Święta Drzewa i idea sadzenia drzew kontynuowana jest w naszej gminie. Dbanie o przyrodę i sadzenie drzew jest ważne, zwłaszcza w kontekście niskiej emisji. Dziękuję Klubowi Gaja, że realizuje ten pomysł wspólnie z naszymi mieszkańcami. Cieszę się, że tylu uczniów przyszło dzisiaj posadzić drzewa i zbudować budki lęgowe. Edukacja ekologiczna jest ważna. Mam nadzieję, że obok GOK „Promyk” powstanie w najbliższych latach gminne centrum edukacji ekologicznej – powiedział Mieczysław Rączka, wójt Wilkowic. – Dobieraliśmy tak gatunki drzew, żeby komponowały się z naszymi brzozami i w przyszłości zacieniły plac zabaw. Krzewy upiększą otoczenie wokół naszego ukochanego Fałata, a jarzębina rzeźbę pana Wędzichy. To są piękne drzewa, tradycyjne i nasze rodzime – stwierdziła Agnieszka Sech, dyrektor GOK „Promyk”. – Dzieci i młodzież postrzegają drzewa nieco inaczej, niż my – dorośli. Mogą na nie wchodzić, wspinać się po nich i patrzeć jak rosną. Potem przyjdą lata dojrzałe. Osoby starsze doceniają to, że jest tyle zieleni wokół, że możemy ją podziwiać o każdej porze roku. Dlatego tak ważne jest, aby o nią dbać i włączać się w takie inicjatywy, jak ta akcja Klubu Gaja – oceniła Urszula Kuc, dyrektor Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii w Bystrej.

Wydarzenie dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

(mk)


>>> Pomoże w sprawach ochrony środowiska

Biuro wróciło

Mieszkańcy Podbeskidzia nie muszą już jeździć do Katowic, by szukać informacji, na przykład o programie „Czyste Powietrze”.

12 października, w samo południe, otwarto bielskie biuro terenowe Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. O powrót biura do stolicy Podbeskidzia (bo przed laty już takowe tutaj istniało) zabiegał – jak już pisaliśmy – Przemysław Drabek, członek Rady Nadzorczej WFOŚiGW w Katowicach. I to właśnie on, wraz z Tomaszem Bednarkiem, prezesem zarządu WFOŚiGW w Katowicach, dokonali uroczystego przecięcia wstęgi.

W biurze, znajdującym się w Bielsku-Białej przy ulicy Legionów 57, będzie można uzyskać niezbędne informacje oraz składać wnioski o dofinansowanie, na przykład z rządowego programu walki ze smogiem „Czyste Powietrze”. Osoby zainteresowane mogą się zgłaszać w dni robocze w godzinach 9.00 – 14.00.

(wm)


>>> Akcja na piątkę

5 tysięcy książek

To inicjatywa dla tych, którzy kochają ludzi, literaturę i środowisko. Bielska „Arka” połączyła wszystkie te elementy dając książkom drugie życie.

W ostatni weekend października w bielskiej „Sferze” odbył się V Charytatywny Kiermasz Książek. To część akcji pod hasłem „Książka wspiera bohatera”, organizowanej przez Fundację Ekologiczną „Arka” z Bielska-Białej. Bibliofile mogli przebierać wśród ponad pięciu tysięcy woluminów. Można je było nabyć już za symboliczną złotówkę. I cieszyć się nie tylko z czytania, ale też faktu, że dochód trafi do dzieci z domów dziecka i świetlic środowiskowych.

– Ostatnio w naszych warsztatach uczestniczyła prawie setka dzieci z bielskich świetlic środowiskowych. Dajemy drugie życie książkom, promujemy społeczne postawy i spełniamy marzenia dzieci. Zbieramy od zaprzyjaźnionych osób i uczestników akcji niepotrzebne książki, organizujemy ich kiermasze dając im „drugie życie”, a za zebrane środki fundujemy dzieciom na przykład bilety do kin i teatrów – przybliża Wojciech Owczarz, prezes fundacji.

Pomysłodawca tego przedsięwzięcia cieszy się, że w akcję zaangażowało się już, oprócz Bielska-Białej, ponad trzydzieści miejscowości.

Akcja jest częścią całorocznego programu edukacji ekologicznej „Wszystkie kolory recyklingu”, realizowanego przez „Arkę” wspólnie z Urzędem Miejskim i Zakładem Gospodarki Odpadami.

(mk)


Do druku: PDF

E-wydanie