Wydanie nr 14 z dnia 19.07.2018

 >>> Wielka wycinka przy ulicy Krakowskiej

Łza się w oku kręci…

Ruszyły prace związane z gruntowną przebudową ulicy Krakowskiej w Bielsku-Białej. Roboty – jak informowaliśmy już początkiem czerwca – poprzedzi wycinka przydrożnych drzew na gigantyczną skalę. Pod topór pójdzie ich ponad tysiąc, a także tysiące krzaków. Piły drwali właśnie rozpoczęły rzeź.

Wszystko jest oczywiście zgodne z prawem. Inwestor posiada niezbędne zezwolenia na usunięcie drzew, a nad przebiegiem wycinki czuwa wynajęty przez wykonawcę ornitolog, by w jej trakcie nie ucierpiał żaden ptak. Bez wyrugowania aż tylu drzew nie dałoby się zrealizować planów modernizacji ulicy Krakowskiej, a sensu i potrzeby tej inwestycji chyba nikt w Bielsku-Białej nie podważa. Zwłaszcza że miasto przymierzało się do kapitalnego remontu, a właściwie przebudowy tej ulicy od wielu już lat. Ciągle jednak brakowało na to pieniędzy w gminnym budżecie. Teraz w sukurs – i to po zaciętych bojach, jakie gmina stoczyła o te pieniądze – przyszły unijne fundusze. Prace mogły się więc rozpocząć, a wraz z nimi wielka wycinka.

Ale nie ma co ukrywać, że niejednemu łza się w oku kręci, gdy widzi leżące przy drodze ogromne pnie starych drzew. Zwłaszcza że padają tam okazy, które na trwałe wpisały się w pejzaż miasta i zasługiwały nawet na miano pomnikowych. O takiej sytuacji poinformowali nas między innymi mieszkańcy ulicy Krakowskiej, gdzie w pobliżu jej skrzyżowania z ulicą Kazimierza Wielkiego rósł ogromny kasztanowiec (foto), świadek wydarzeń, jakie rozgrywały się w mieście na przestrzeni kilkuset lat. – Drzewo to rosło niegdyś przy nieistniejącej już synagodze i jest uwiecznione na wielu sztychach i fotografiach przedstawiających ten budynek. A teraz zostało ot tak ścięte – mówi ze smutkiem jedna z naszych czytelniczek, która jakiś czas temu zaczęła nawet czynić starania, aby kasztanowiec został uznany za pomnik przyrody, chociażby z powodu imponującego obwodu pnia. Takich telefonów odebraliśmy znacznie więcej, a we wszystkich przewijała się nuta smutku za wycinanymi przy ulicy Krakowskiej starymi przydrożnymi drzewami.

Drzewa sadzono wzdłuż dróg od dawna i robiono to z bardzo pragmatycznych powodów. Zimą zapobiegały zawiewaniu gościńca przez śnieg, a podczas złej widoczności ich szpalery wskazywały drogę. Miały też strategiczne znaczenie. W dawnej armii austriackiej były specjalne jednostki zajmujące się obsadzaniem dróg. Wszystko po to, aby podczas długich przemarszów oddziały wojska mogły w upał przemieszczać się w cieniu. Z tego powodu drzewa sadzono także w późniejszych czasach, gdy drogi zaczęto już utwardzać smołą i asfaltem. Ten często się topił w promieniach słońca. Cień rzucany przez liście zapobiegał temu zjawisku. Sadzono je również dla owoców.

Teraz takie drzewa przeszkadzają, gdy chce się poszerzyć jezdnię, czy wybudować wzdłuż niej chodnik lub ścieżkę rowerową. Idą więc pod topór, a w ich miejsce sadzi się najczęściej nowe, choć ze względów bezpieczeństwa zazwyczaj już dalej od krawędzi szosy.

(map)


Kasa na „Zielone Pracownie”

Dwie szkoły z Bielska-Białej i cztery z powiatu bielskiego otrzymają dofinansowanie na stworzenie „Zielonych Pracowni” z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Pozyskane pieniądze mają pomóc dyrekcjom placówek w stworzeniu nowoczesnych sal lekcyjnych, gdzie uczniowie będą zdobywać wiedzę z przyrody, geografii, chemii, fizyki czy ekologii. Sale te wyposażone są nie tylko w nowoczesny sprzęt, ale i ciekawe pomoce naukowe. Niedawno WFOŚiGW z Katowic rozstrzygnął czwartą edycję tego konkursu. O dotację starało się aż 127 placówek, z których dofinansowanie otrzymało 68 na łączną sumę prawie 2 mln zł.

– Przy ocenie wniosków pod uwagę brano przede wszystkim różnorodność pomocy dydaktycznych oraz wyposażenia pracowni, dostosowaną do grup wiekowych uczniów. Istotnym kryterium wyboru był także pomysł na zagospodarowanie pracowni, jej funkcjonalność, wykorzystanie przestrzeni oraz innowacyjność zaproponowanych rozwiązań. Pod uwagę wzięto również dostosowanie i wykorzystanie pracowni przez jak największą liczbę uczniów – informuje WFOŚiGW z Katowic.

Spośród szkół z Bielska-Białej dofinansowanie otrzymały: Szkoła Podstawowa nr 27 i SP nr 32 (obie po 30 tys. zł). Z kolei z placówek z powiatu bielskiego na dotację liczyć mogą: zespoły szkolno-przedszkolne w Bestwinie i Kaniowie (po 30 tys. zł) oraz w Bestwince (29,9 tys. zł), a także ZSP nr 2 w Czechowicach-Dziedzicach (30 tys. zł).

(ps)


>>> Niecodzienny peleton

Zachęta do recyklingu

Do Bielska-Białej zawitał Ekopeleton pod hasłem „Wisła z prądem”. To ekologiczna wyprawa z cyklu „Cycling Recykling”, która ma promować recykling i troskę o czystość Wisły.

Kolarze wraz z maskotką – lodówką Lodzią – mają przejechać całą trasę wzdłuż rzeki Wisły. To między innymi pracownicy firm Remondis Electrorecycling i i Electro-System Organizacji Odzysku SEiE. Dwutygodniowa wyprawa rozpoczęła się w niedzielę, 15 lipca, u źródeł Wisły pod Baranią Górą. W poniedziałek, 16 lipca, zawitała do Bielska-Białej, aby potem wyruszyć w stronę Krakowa. Do Gdańska uczestnicy mają dotrzeć 28 lipca odwiedzając pod drodze jeszcze między innymi Sandomierz, Kazimierz Dolny, Warszawę, Wyszogród, Dobrzyń nad Wisłą, Ciechocinek, Toruń, Bydgoszcz, Grudziądz i Tczew i Gdańsk. W sumie mają do pokonania ponad tysiąc kilometrów. Cały czas na trasie rowerzystkom i rowerzystom towarzyszy maskotka wyprawy – Lodzia. Pomysłodawcą tego rajdu jest ekolog i podróżnik Dominik Dobrowolski.

– Podczas wyprawy spotykamy się z mieszkańcami, organizacjami i samorządowcami promując recycling i troskę o czystość Wisły, a przy okazji organizując różne konkursy ekologiczne – informuje Piotr Drozdowicz, asystent wyprawy Cycling Recycling.

Przebieg wyprawy można na bieżąco śledzić na stronach: www.cycling-recycling.eu i www.facebook.com/cycling.recycling/.

(ps)


>>> Czechowice: szansa na ekoświatła

Tysiąc nowych lamp?

W Czechowicach-Dziedzicach szykuje się prawdziwa rewolucja w kwestii oświetlenia ulicznego. W krótkim czasie ma zostać zmodernizowanych aż tysiąc latarni.

Podczas czerwcowej sesji Rady Miejskiej, burmistrz Marian Błachut mówił o planach w tym zakresie. Wskazał, że Tauron kontynuuje zeszłoroczne działania nad wymianą starych opraw lamp, częściowo rtęciowych, na nowe – ledowe. Wskazał, że obecnie trwają prace przy ulicy Kolejowej i czasem kończą się nie tylko na wymianie kloszy, ale także słupów.

Szef gminy poinformował, że ratusz we wrześniu planuje złożyć wniosek o pozyskanie środków zewnętrznych na wymianę aż 900 punktów świetlnych w śródmieściu. Szkopuł w tym, że aż pół tysiąca takich punktów należy do Tauronu. Jednak władze miasta chcą uzgodnić ze spółką przekazanie przez nią praw do dysponowania latarniami. To umożliwiłoby staranie się o dotację. Jeśli starania władz się powiodą, to wielka wymiana oświetlenia na nowoczesne i ekologiczne ruszy w przyszłym roku.

(mk)


Do druku: PDF

 

Wydanie nr 13 z dnia 05.07.2018

Wykastrują wszystkie bezdomne zwierzaki?

Radni zmienili plan

Czyżby wojewoda śląski chciał, aby w bielskim schronisku dla zwierząt sterylizowano i kastrowano sarny, jeże i wiewiórki? Bo tak można zinterpretować jego stanowisko (z kwietnia tego roku) w sprawie przyjętego przez bielskich radnych (w marcu) „Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie Bielska-Białej”. W efekcie czego Rada Miejska zmieniła (pod koniec maja) jeden z zapisów tego programu tak, aby brzmiał teraz po myśli wojewody.

W czym rzecz? Otóż paragraf 12 przyjętego w marcu dokumentu zakładał ograniczanie populacji bezdomnych zwierząt poprzez ich obligatoryjną kastrację i sterylizację z wyjątkiem tych, u których istnieje przeciwwskazanie do wykonania takiego zabiegu. Wyraźnie sprecyzowano, że dotyczy to wyłącznie bezdomnych psów i kotów. To właśnie nie spodobało się wojewodzie, który uznał, że w tej ważkiej kwestii gminny program nie może ograniczać się jedynie do psów i kotów. Oczywiście władze miasta mogły nie zgodzić się z tym stanowiskiem i wejść w spór prawny ze służbami wojewody, lecz uznały, że nie ma co przeciągać sprawy i dokonały sugerowanej korekty. Teraz wygląda to tak, że zabiegi sterylizacji – w myśl obecnego zapisu – powinny być wykonywane u wszystkich bezdomnych zwierzaków trafiających do bielskiego schroniska. Zdzisław Szwabowicz, szef tej placówki podchodzi do problemu z dużą rezerwą i nie kryje, że dzikich zwierząt, które trafią do schroniska na leczenie, nikt sterylizować nie będzie. Zwłaszcza że docelowo mają przecież wrócić na łono natury i wieść tam swój dziki żywot. Natomiast inne domowe zwierzaki – poza kotami i psami – raczej do schroniska nie są przyjmowane i tym samym nie są tam przetrzymywane do czasu adopcji.

Będzie więc najpewniej po staremu i zabiegom sterylizacji poddawane będą jak dawniej wyłącznie „mruczki” i „bobiki”. Rocznie w schronisku wykonywanych jest kilkaset takich „operacji” i przechodzi je każdy czworonóg, który przebywa tam przez co najmniej dwa tygodnie. Poza tym sterylizowane są bezdomne koty dziko żyjące na terenie miasta.

Zastanawiające jest jednak – i konia z rzędem temu, kto zna odpowiedź – dlaczego wojewoda chce, aby teraz zabiegi te przechodziły wszystkie zwierzęta trafiające do schroniska? Programy opieki nad nimi przyjmowane są przez bielski samorząd (podobnie dzieje się w innych gminach) rokrocznie, i to od dobrych kilkunastu lat. Zawsze znajdował się w nich zapis o obligatoryjnej sterylizacji, której mają być poddawane wyłącznie bezdomne psy i koty. Wcześniej nie budziło to żadnych zastrzeżeń służb prawnych wojewody…

(map)


Fundusz dofinansował

Hybrydowe radiowozy

Cztery nowe samochody hybrydowe trafiły do bielskiego garnizonu policji. Zostały zakupione dzięki dofinansowaniu z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

W Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach odbyło się niedawno uroczyste przekazanie aż 43 nowych radiowozów, które zasilą flotę śląskiej policji. Toyoty auris z napędem hybrydowym zostały zakupione ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, dotacji samorządowych oraz budżetu komendy wojewódzkiej. Ta inwestycja w bezpieczeństwo i ekologię opiewa na kwotę prawie czterech milionów złotych.

Gospodarzem uroczystości był komendant wojewódzki Krzysztof Justyński, który wspólnie z marszałkiem Wojciechem Saługą i przedstawicielem rady nadzorczej WFOŚiGW Przemysławem Drabkiem przekazał nowe radiowozy komendantom miejskim i powiatowym.

Samochody mają bogate wyposażenie, by zapewnić policjantom maksimum bezpieczeństwa i komfortu. Na pokładzie jest automatyczna bezstopniowa skrzynia biegów, automatyczna klimatyzacja, system multimedialny z kamerą cofania. A pod maską silnik o pojemności 1,8 litra i mocy 136 koni mechanicznych. Jeden egzemplarz toyoty auris hybrid touring sports kombi kosztował blisko 92 tysiące złotych.

(mk)


Rudzica: krajobraz nie do poznania

Droga wyparła drzewa

Jeszcze nie rozpoczęła się gruntowna przebudowa ulicy Strumieńskiej w Rudzicy, a krajobraz już stał się nie do poznania. Na pierwszy ogień poszły bowiem liczne drzewa, które musiały zostać poświęcone, aby droga mogła być szersza.

„Kronika” informowała o rozpoczęciu rozbudowy prawie trzykilometrowego odcinka ulicy Strumieńskiej na terenie gminy Jasienica. Prace rozpoczęły się od wykarczowania drzew i krzewów rosnących w rejonie pobocza. – W jednej chwili Rudzica całkiem się zmieniła. Byłem w szoku, gdy zobaczyłem tę „pustkę”. Mam wątpliwości, czy ścięcie wszystkich drzew było konieczne – mówi „Kronice” jeden z kierowców codziennie przemierzających trasę między Strumieniem a Jasienicą.
W Zarządzie Dróg Powiatowych w Bielsku-Białej przekonują o zasadności wycinki i zaprzeczają, aby miało dojść do jakichkolwiek odstępstw od założeń. – Przeprowadzono oględziny na placu budowy, porównano z inwentaryzacją drzew i nie stwierdzono uchybień w stosunku do projektu technicznego, ani też nie potwierdziły się informacje, że wycinane są drzewa wzdłuż istniejących chodników – informuje Wiesław Kubiś, dyrektor ZDP.
– Zakresem wycinki objęte są drzewa kolidujące z rozbudową drogi powiatowej, to jest drzewa rosnące na skarpach, w istniejącym poboczu drogi i na jego krawędzi oraz w śladzie projektowanej kanalizacji deszczowej i chodnika dla pieszych. Wykonanie robót drogowych – w szczególności wykopów – bez usunięcia drzew nie jest możliwe, ponieważ spowodują one uszkodzenie systemu korzeniowego, co zagrozi tak żywotności drzew jak i stabilności ich posadowienia, a taki stan może stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego – objaśnia Wiesław Kubiś.
Zgody na wycinkę nie wydawał Urząd Gminy w Jasienicy. Jak tłumaczy kierownik referatu ochrony środowiska Andrzej Świerkot, w tym przypadku inwestor zastosował się do przepisów budowlanych, w myśl których podczas przebudowy drogi nie trzeba uzyskiwać decyzji o wycince. Informuje, że do urzędu nie dotarły żadne uwagi mieszkańców w tej sprawie. Sprawą wycinki nie zajmował się też, często angażujący się w podobnych przypadkach, wilkowicki Klub Gaja.
Zarząd Dróg Powiatowych nie odpowiedział na pytanie o liczbę wyciętych drzew. Poinformował za to o gatunkach, które zniknęły z poboczy. To olchy, klony, jesiony, wierzby, lipy, akacje, graby, topole, sumaki octowce, brzozy, kilka dębów i drzewa owocowe. – Wśród drzew przeznaczonych do wycinki znaczną liczbę stanowią samosiejki, porastające skarpy i rowy przydrożne – zauważa Wiesław Kubiś.

(mk)


Do druku: PDF

Wydanie nr 12 z dnia 21.06.2018

Jedni wyrzucili, inni pozbierali

Śmieci jakby mniej…

Śmieci na beskidzkich szlakach wyrzucone zostały przez pseudoturystów. Pozbierały je jednak dzieci i młodzież, które wiedzą, jak należy zachowywać się w górach.

W sobotę, 9 czerwca, odbyła się finałowa odsłona tegorocznej akcji „Sprzątamy Beskidy z PTT”. Przedsięwzięcie już siódmy rok z rzędu zorganizowało Polskie Towarzystwo Tatrzańskie Oddział w Bielsku-Białej. Tej wiosny najpierw (21 kwietnia) sprzątano Klimczok, potem (19 maja) Babią Górę, a w czerwcu Magurkę Wilkowicką. Na finałowe sprzątanie wybrało się 216 osób, w tym 161 dzieci i młodzieży. Były to następujące grupy (które wychodziły na szczyt z różnych miejsc): Oddział PTT Bielsko-Biała, Koło PTT w Kozach, szkolne koła PTT „Diablaki” z Dąbrowy Górniczej oraz „Halniaki” z SP nr 2 w Kozach, Koło Turystyczne przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Międzyrzeczu Górnym, Fundacja Grupa Kęty Dzieciom Podbeskidzia wraz z podopiecznymi z Oświęcimia, Kęt i Żywca, I LO oraz SP nr 8 z Chrzanowa, SP nr 3 i SP nr 4 z Libiąża, a także Zespół Szkół Ekonomiczno-Chemicznych z Trzebini.

Zebrano 840 litrów śmieci, czyli stosunkowo… niewiele. – Szlaki okazały się dosyć czyste. Jednak bardzo możliwe, że wiele odpadów skryła przed naszymi oczami bujna jak na tę porę roku roślinność – mówi Szymon Baron, prezes bielskiego PTT. W tym roku po raz pierwszy do akcji włączyła się grupa z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Międzyrzeczu Górnym. Jakie wrażenia miały dzieci z tej placówki? – Bardzo mi się podobało. Dobrze, że co roku jest organizowana taka akcja – mówi Zosia. Znajdowaliśmy na szlakach plastikowe nakrętki, butelki albo rozbite szkło – dodaje Zuzia. – Cieszę się, że w jakimś stopniu mogłam pomóc przyrodzie – stwierdza Nikola, a jej koleżanka Amelka kwituje: – Nie rozumiem, jak można tak niszczyć naturę.

Po wyjściu na szczyt przyszedł czas na posilenie się kiełbaskami z ogniska oraz konkursy. Przedstawiciele poszczególnych grup skakali (na czas) na skakance, a także rywalizowali w odbijaniu dwójkami piłki. Głównym sponsorem akcji była Grupa Kęty S.A., firma Łukosz z Chybia ufundowała kiełbaski, a Piekarnia Capri w Rybarzowicach – świeże pieczywo. Patronat medialny nad przedsięwzięciem sprawowały tradycyjnie„Kronika Beskidzka” i portal beskidzka24.pl.

(m)


Sto roślin na stulecie

Sto roślin posadzono na terenie Zespołu Szkół Specjalnych nr 4 w Czechowicach-Dziedzicach. W ten sposób w szkole uczczono stulecie odzyskania niepodległości.

– Sadzenie roślin było efektem prawie dwutygodniowej pracy nauczycieli, uczniów i przyjaciół szkoły. Celem projektu było przywrócenie przestrzeni szkolnej walorów estetycznych i zbudowanie w przyszłości zielonych płuc dla przyszłego pokolenia. Stworzenie punktów zieleni pozwoli cieszyć się lepszą jakością powietrza, da wypoczynek oczom, a do tego – co szczególnie warto wskazać – da wsparcie owadom – mówi Alicja Puzoń, która – wraz Moniką Jeżak i Anną Stokłosą – jest koordynatorką tego projektu.

Akcję zorganizowno dzięki wygranej w konkursie grantowym Stowarzyszenia Ekologicznego Eko-Unia. Pierwszym etapem było spotkanie z architekt krajobrazu Eweliną Brudek, która nieodpłatnie opracowała projekt. Później trzeba było wyrównać teren oraz wysypać żyzną ziemię i ozdobny żwir. Koordynatorki wystarały się też o piękne rośliny i ławeczki, na których można wypocząć w otoczeniu zieleni.

(mk)


WFOŚiGW dofinansował

Rower pomaga!

Dzieci ułożyły wielkie serce z rowerowych kół, czyli symbol cieszącej się wielką popularnością akcji „Rower pomaga”, którą dofinansowuje Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

13 czerwca na bielskim rynku zainaugurowano czwartą edycję ogólnopolskiego przedsięwzięcia Fundacji Ekologicznej „Arka”. W happeningu wzięli udział uczniowie Szkoły Podstawowej nr 22. Na rynek zaprowadziły je wicedyrektor szkoły Renata Kalemba i opiekunka Jolanta Czulak. Zajęcia prowadzili Anna Sobecka i Krystian Biłek z „Arki”. Dzieci ułożyły serce z pochodzących z odzysku rowerowych kół, pomalowanych na czerwono. Sporo dowiedziały się o akcji, ekologii i bawiły na wielkiej grze planszowej.

Tradycyjnie w akcji tematyka ekologiczna łączy się ze społeczną. Przejechane kilometry rejestruje się na stronie internetowej (www.rowerpomaga.pl). Cykliści od razu widzą, o ile ograniczyli emisję dwutlenku węgla, dzięki temu, że tej odległości nie pokonali samochodem. Dzięki współpracy ze sponsorami, „Arka” kupuje rowery, które trafiają później do świetlic środowiskowych.

– Zeszłoroczna akcja okazała się dużym sukcesem. Przejechaliśmy ponad pięć milionów kilometrów na rowerach i rozdaliśmy dzieciom z domów dziecka i świetlic środowiskowych 82 wymarzone rowery. Kilometry wpisało nam ponad 27 tysięcy uczestników – mówi Wojciech Owczarz, pomysłodawca akcji. – W 2018 roku planujemy przejechać wspólnie dziesięć milionów kilometrów i zaangażować okołu stu tysięcy uczestników – dodaje. Jeśli się uda, do dzieci trafi aż sto rowerów. Miasta, które uzbierają najwięcej kilometrów, rywalizują o tytuł „Rowerowej Stolicy Polski 2018”. Organizatorzy z Bielska-Białej mają nadzieję, że o ten laur powalczą też mieszkańcy stolicy Podbeskidzia.

Ogólnopolską inicjatywę „Arki” po raz kolejny wsparł Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

(mk)


Do druku: PDF

E-wydanie