Wydanie nr 5 z 2.02.2024 r.

 

 

Złóż wniosek już dziś

Popraw powietrze i zyskaj kasę!

­Już można składać wnioski do programu „Poprawa jakości powietrza w obiektach użyteczności publicznej zlokalizowanych w województwie śląskim”. To szansa na poprawę jakości powietrza, którym wszyscy oddychamy!

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach zachęca do skorzystania z możliwości pozyskania pieniędzy na ekologiczne inwestycje. Chodzi o dofinansowanie zadań polegających na demontażu nieefektywnego źródła ciepła opalanego węglem oraz zakupie i montażu pompy ciepła, kotła na biomasę, a także przedsięwzięć zmierzających do podłączenia do miejskiej sieci cieplnej, służących do celów ogrzewania lub ogrzewania i c.w.u. Dodatkowo, w ramach zadania można zakupić i zamontować mikroinstalację fotowoltaiczną służącą m.in. do zasilania pompy ciepła, zakupić i zamontować magazyny energii, zmodernizować instalację c.o. i c.w.u., a także dokonać termomodernizacji budynków.

Dotacja to aż 60 proc. kosztów kwalifikowanych, z zastrzeżeniem, że wysokość dofinansowania dla jednego zadania (lokalizacji) nie może przekroczyć 250 tys. zł. Istnieje jednakże możliwość łączenia dofinansowania z innymi środkami finansowymi lub z dofinansowaniem ze środków funduszu wyłącznie w formie pożyczki. W przypadku ubiegania się o dofinansowanie w formie pożyczki należy złożyć odpowiedni wniosek na wzorze znajdującym się na stronie internetowej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Wszelkie wnioski wraz z załącznikami należy składać do 29 marca w siedzibie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. (klk)


Ogród wertykalny w Goleszowie

Gmina Goleszów pozyskała kolejne pieniądze, dzięki którym w sposób ciekawy dla oka i korzystny dla środowiska zmieni się centrum Goleszowa. Na części ściany Gminnego Ośrodka Kultury zostanie bowiem wykonany ogród wertykalny. Co to takiego?

Zielona ściana, bo tak też jest nazywane to działanie ekologiczne, zostanie wykonana na powierzchni ponad 40 m2. Osoby korzystające z terenu rekreacyjnego za Gminnym Ośrodkien Kultury będą mogły zapoznać się z nową, zieloną powierzchnią, na której rosnąć będą różne gatunki roślin. Pieniądze na tę inwestycję samorząd pozyskał z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Ta instytucja wspiera powstawanie w naszym województwie zielonych ścian specjalnym programem, w ramach którego aplikujące samorządy mogą pozyskać środki na takie przedsięwzięcie.

Na czym polega ogród wertykalny? To technika uprawy roślin na obiekcie zawieszonym pionowo. Zwykle są to konstrukcje przymocowane do ściany, jednak zdarzają się również rozwiązania wolnostojące. Roślinne ściany zyskują coraz większe grono entuzjastów, dlatego z powodzeniem pojawiają się nie tylko w przestrzeni publicznej, ale nawet w mieszkaniach prywatnych. Imponujący wygląd żywej ściany poprawia komfort przebywania w danej przestrzeni, ożywia otoczenie i uskutecznia uspokajającą moc natury. W przypadku terenu, jak elewacja zewnętrzna goleszowskiego GOK-u, może ciekawie dla oka połączyć substancję architektoniczną z roślinną. Ogrody wertykalne przy budynkach mogą być stawiane na obiektach lub obok nich, jako osobna konstrukcja.

 

Wertykalny ogród można tworzyć używając zróżnicowanych roślin, jednak specjaliści polecają te, które będą proste w uprawie i pielęgnacji. Wśród gatunków roślin idealnych do zielonej ściany znajdują się np. zielistka, paproć, skrzydłokwiat, pilea, peperomia, maranta, epipremnum, fikus, filodendron, anturium czy bluszcz. Odpowiednie będą również monstery, jednak z uwagi na ich większe gabaryty, należy sprawdzić wytrzymałość konstrukcji. Ogród wertykalny można wykonać również używając epifitów, czyli roślin, które nie potrzebują do życia ziemi. Epifity mają zróżnicowane, finezyjne formy i mogą stać się niezwykle oryginalną ozdobą. Na wyróżnienie zasługuje oplątwa brodaczkowata, która nadaje magiczny charakter każdemu wnętrzu. Jej wzrost bywa powolny, ale jest bardzo prosta w uprawie i potrafi osiągać do 2 metrów długości. Na jakie gatunki roślin zdecydują się w Goleszowie, zobaczymy zapewne latem. (mc)


Ile żywności wyrzuciłeś?

Do 31 marca należy złożyć w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach pisemne roczne sprawozdania o marnowanej żywności. Chodzi o tych, którzy ją sprzedają.

Ten obowiązek wynika z ustawy z dnia 19 lipca 2019 roku o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności (Dz. U z 2020 r. poz. 1645). Wzory owych sprawozdań zostały ustalone w drodze rozporządzenia przez ministra klimatu i środowiska. I tak sprzedawcy żywności, a więc sklepy czy hurtownie, mają obowiązek do 30 kwietnia następującego po roku, którego opłata dotyczy, wnieść należną opłatę na rachunek bankowy wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska i gospodarki wodnej na terenie województwa, w którym znajduje się siedziba sprzedawcy żywości. W przypadku Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach opłaty należy dokonać na rachunek w BGK nr: 97 1130 1091 0000 0060 1820 0002. (klk)


W ferie porozmawiaj z dziadkami o ekologii!

Eko nie znaczy nowocześnie

Czy nasi dziadkowie segregowali śmieci, oszczędzali wodę i jeździli rowerem do pracy? Czy kilkadziesiąt lat temu bycie eko było w modzie? To dobry czas, aby zagłębić się nieco w historię także naszych najbliższych…

Ferie na Śląsku trwają w najlepsze, więc jest to dobra okazja dla milusińskich, aby zgarnąć trochę oldskulowych wskazówek. Warto porozmawiać z najbliższymi o tym, jak o ekologię dbano jakiś czas temu. Środowisko naturalne zawsze bowiem było w kręgu zainteresowań nie tylko najmłodszego pokolenia. O czym zatem można porozmawiać i czego powinniśmy się nauczyć od naszych dziadków? Przygotowaliśmy garść informacji, które można omówić ze swoimi rodzinami.

Przede wszystkim warto zacząć od szacunku do żywności. Nie od dziś wiadomo, że wiele osób ze starszego pokolenia ze względu na ograniczoną dostępność produktów spożywczych nie pozwalało na zmarnowanie ani jednej kromki chleba. To, co zostawało w lodówce, przetwarzano na różnego rodzaju pyszności. Mimo że dziś dostęp do różnorodnego asortymentu produktów jest ogromny, warto nawyki naszych dziadków podtrzymywać. Marnowanie żywności doprowadza bowiem do utraty takich zasobów jak m.in. grunty, woda, energia i praca. Tymczasem, według szacunków, Polacy marnują prawie 5 ton żywności rocznie, z czego aż 60 proc. trafia ze stołów prosto do kosza na śmieci. Dane pochodzące z raportu opublikowanego przez Bank Żywności w Polsce wskazują, że najwięcej wyrzucamy pieczywa, bo aż 50 proc. Oznacza to, że co druga zakupiona bułka ląduje w koszu. Na drugim miejscu znajdują się warzywa (33 proc.) i wędliny (33 proc.). Nieco mniej wyrzucamy ziemniaków (29 proc.) i owoców (26 proc.). Rzadziej do kosza trafiają jogurty (17 proc.), dania gotowe (12 proc.), sery (11 proc.), mięso (5 proc.) i mleko (4 proc.). Być może właśnie ferie zimowe są znakomitą okazją do tego, aby z kimś bliskim porozmawiać, a także przekonać się, co smacznego można wyczarować z „suchej bułki”.

I tak przechodzimy do kolejnej sprawy, a mianowicie transportu. Kilkadziesiąt lat temu nasze babcie i dziadkowie do szkoły, sklepu czy pracy udawali się pieszo lub korzystali z komunikacji zbiorowej. Spędzali więcej czasu na świeżym powietrzu, nawet kiedy nie zawsze pogoda dopisywała. Poza korzyścią dla własnego zdrowia, dbali też o czystość tego powietrza. Ferie są znakomitym czasem, aby przypomnieć sobie, ile korzyści daje zdrowy spacer. Być może właśnie wycieczka piesza, rowerowa czy pociągiem będzie dla dziadków i wnuków idealnym sposobem na wspólny czas, aby porozmawiać o ekologii i korzyściach płynących z publicznego transportu.

Wycieczka może być także pretekstem do tego, aby zahaczyć o temat opakowań wielokrotnego użytku. W czasach naszych dziadków rzadko używano plastikowych opakowań czy foliowych reklamówek. Na zakupy zabierano torby wielokrotnego użytku, szynkę i ser pakowano w papier, a napoje można było kupić w zwrotnych szklanych butelkach. Takie zachowania zapobiegały generowaniu tworzyw sztucznych, których rozkład może trwać od 100 do nawet 1000 lat. Warto o tym z dziadkami porozmawiać i zastanowić się, jakie rady mogą przekazać nam nasi najbliżsi. A może w czasie wolnym samemu stworzyć oryginalne siatki wielokrotnego użytku? Od naszej wyobraźni zależy, jak udekorujemy płócienną torbę. A może nasza babcia czy dziadek będą mieli bardziej oryginalne pomysły?

I tu przechodzimy do kolejnej zasady starszego pokolenia – „naprawiaj zamiast wyrzucać”. Naszym babciom i dziadkom nie brakowało sprytu oraz kreatywności w tworzeniu, przerabianiu i naprawianiu przedmiotów codziennego użytku. Wyrzucało się coś w ostateczności. Wtórne wykorzystywanie rzeczy, odzieży czy dekoracji również przyczyniało się do ograniczenia powiększania „góry plastiku”. Co można wykonać z nieużywanych rzeczy? Być może właśnie dziadek czy babcia pokażą kilka fajnych oryginalnych pomysłów? I choć dzisiaj dzięki rozwojowi cywilizacji nasze życie jest o wiele łatwiejsze, to może ze względu na naszą Matkę Ziemię warto choć kilka tych „oldskulowych wskazówek” wprowadzić w zakres codziennych przyzwyczajeń? (klk)


Liczy się każda kropla. Segreguj olej już dziś!

Wciąż niewiele osób wie, że wszystkie tłuszcze i oleje jadalne, jakich używa się w domowej kuchni, można poddać recyklingowi. Chodzi m.in. o olej po smażeniu, olej z ryb w puszkach, masło, margarynę, smalec, oliwę z oliwek czy olej z produktów marynowanych (jak suszone pomidory, oliwki, sery, różnego rodzaju warzywa: czosnek, papryka, grzyby czy marynaty do grilla), a także tłuszcz z rosołu.

Tymczasem w Polsce jest już około 750 pojemników przeznaczonych do segregacji zużytego oleju. Takie miejsca można znaleźć m.in. w Cieszynie, Górkach Małych, Pogwizdowie, Kończycach Wielkich czy Zamarskach.

Do segregacji oleju nie potrzebujemy niczego specjalnego. Wystarczy zwykła butelka PET z zakrętką, najlepiej z szerszą szyjką. Warto mieć pod ręką również papierowy ręcznik lub lejek. Pełną butelkę należy zanieść do najbliższego pojemnika. Pamiętać jednak trzeba, by gorący olej najpierw schłodzić, przynajmniej do temperatury 40 stopni Celsjusza, ponieważ gorący tłuszcz stopi plastikowy pojemnik. Szczelnie zamkniętą butelkę przechowujemy do momentu aż się napełni, wówczas można oddać ją do specjalnego czarno-pomarańczowego pojemnika przeznaczonego do segregacji olejów jadalnych. Plastikową butelkę można śmiało wrzucić do specjalnego pojemnika, bez obaw, że się potłucze. Nie można wlewać oleju bezpośrednio do pojemnika.

Dlaczego to takie ważne? Przede wszystkim segregowanie olejów ma korzystny wpływ na nasze otoczenie. Tłuszcz nie dostaje się do kanalizacji, co zapobiega zatykaniu się rur. Nie chodzi tylko o nasz dom, ale całe sąsiedztwo, a nawet gminę. Dbając o segregację oleju, nie musimy martwić się czyszczeniem rur czy ewentualnymi naprawami hydraulicznymi. Zwłaszcza, że większość oczyszczalni ścieków nie jest w stanie całkowicie usunąć tłuszczu z rur kanalizacyjnych. A ograniczając przenikanie zużytego oleju do gleby i wody, mamy realny wpływ na obniżenie poziomu zanieczyszczenia ścieków i środowiska.

Kolejnym argumentem przemawiającym za segregacją olejów jest zmniejszenie zapotrzebowania na uprawę roślin oleistych wykorzystywanych do celów przemysłowych. To z kolei przekłada się na redukcję emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Ponadto przetworzony olej staje się cennym surowcem potrzebnym do produkcji biopaliw, które wykorzystuje się w przemyśle lotniczym i samochodowym.

Co zatem dzieje się ze zużytym olejem? Otóż transportowany jest do specjalnej fabryki, w której zostaje poddany filtracji i procesom oczyszczania w celu usunięcia wszelkich zanieczyszczeń oraz wody. Następnie przekazywany jest do dalszej obróbki w przemyśle petrochemicznym. Butelki PET zaś poddane zostają recyklingowi, a resztki jedzenia wysyłane są do biogazowni. (klk)

Wydanie nr 2 z 12.01.2024 r.

Jak otrzymać dotację na wymianę kopciucha i termomodernizację domu?

Dostęp do „Czystego Powietrza” szybki i sprawny

Dokumenty o programie „Czyste Powietrze” pod ręką, intuicyjne i proste menu, poprawiona nawigacja, odświeżona szata graficzna – tak wygląda nowa odsłona serwisu internetowego czystepowietrze.gov.pl. Strona „Czystego Powietrza” została przebudowana z myślą o odbiorcach programu, którzy mają teraz dostęp do bardziej przystępnych i przejrzystych informacji.

Strona główna czystepowietrze.gov.pl to zbiór krótkich, najważniejszych informacji o „Czystym Powietrzu” z przekierowaniami do szczegółów programowych, ważnych, bieżących komunikatów czy partnerów uczestniczących w bieżącej realizacji programu, pomocnych beneficjentom we wszystkich zakątkach Polski. W tym ostatnim punkcie chodzi o wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej, gminne punkty konsultacyjno‐informacyjne i banki biorące udział w programie.

Z kolei górne menu strony zostało uproszczone i dostosowane do potrzeb potencjalnych beneficjentów programu, którzy znajdą tam m.in. podstawową wiedzę o dokumentach, ścieżce wnioskowania oraz dostęp do pomocnych narzędzi, ułatwiających przygotowanie wniosku o dofinansowanie. Tu mowa m.in. o kalkulatorach dotacji oraz grubości izolacji, czy też o liście urządzeń i materiałów dofinansowywanych w programie – tzw. liście ZUM (zielonych urządzeń i materiałów). Górne menu uzupełnia intuicyjna wyszukiwarka oraz czerwony kafel z hasłem „Instrukcja krok po kroku”, czyli sześć podpowiedzi, jak w prosty sposób otrzymać dotację na wymianę kopciucha i termomodernizację domu.

Pozostałe materiały, mniej użyteczne dla beneficjenta, ale potrzebne dla partnerów programu „Czyste Powietrze”, zostały skumulowane na dole serwisu – w mapie strony – gdzie zamieszczono dokumenty i informacje istotne np. dla wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej, gmin czy banków. Znalazło się tam także miejsce na bazę wiedzy i materiałów edukacyjno-informacyjno-promocyjnych, w tym np. ulotek, broszur czy grafik do pobrania oraz kompendium wiedzy w ramach Akademii Czystego Powietrza. Każdy zainteresowany znajdzie też odnośniki do efektów liczbowych programu oraz linkowanie do innych, pokrewnych „Czystemu Powietrzu”, programów Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, na przykład „Stop Smog”, „Ciepłe Mieszkanie”, „Mój Prąd”, „Moje Ciepło”, oraz do szczegółów ulgi termomodernizacyjnej. Te informacje uzupełnia m.in. okienko czatu oraz dane kontaktowe.

To nie koniec prac nad ostatecznym kształtem odświeżonego serwisu „Czystego Powietrza”. Strona będzie się rozwijać pod kątem potrzeb beneficjentów i zmian programu. W ramach tych działań, został przygotowywany i udostępniony przewodnik wideo po nowej odsłonie strony dla nowych użytkowników. (kredo)


Rotuz to perełka i trzeba ją chronić

138 tys. zł – taką kwotą Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach wsparł działania przeprowadzone ostatnio przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska na torfowisku w rezerwacie przyrody Rotuz, leżącym w gminach Chybie i Czechowice-Dziedzice.

Aby ograniczyć postępujący proces osuszania oraz sukcesji torfowiska przez porastające je drzewa, część z nich musiała zostać wycięta. Działania tzw. ochronny czynnej na torfowisku w rezerwacie Rotuz zostały wykonane do połowy grudnia ubiegłego roku. Wycięto drzewa o grubości poniżej 7 cm, a pozostałe zaobrączkowano. Z prac wyłączono drzewa reliktowe i martwe oraz wyróżniające się krajobrazowo.

– Część torfowiska porośnięta jest sosną, brzozą oraz trzciną. Są to gatunki, które negatywnie oddziałują na znajdujące się w rezerwacie cenne torfowisko, wygrywając dostęp do wody i poprzez to obniżając jej poziom. Z uwagi na to, muszą być tam eliminowane. Sukcesja drzew wywiera także negatywny wpływ na szatę roślinną torfowiska, doprowadzając do zniekształcenia tego cennego siedliska. Od kilku lat obserwujemy stopniowy spadek wody na torfowisku i powiązany z tym wzmożony proces jego zarastania, stąd decyzja o konieczności przeprowadzenia działań ochronnych – mówi Przemysław Skrzypiec, zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach i Regionalny Konserwator Przyrody. – Aby maksymalnie ograniczyć ingerencję na ekosystem rezerwatu, wszystkie prace na torfowisku wykonane zostały w zimie, w sposób ręczny, a cała biomasa powstała w wyniku prac, została zebrana i usunięta poza teren torfowiska – dodaje.

Obrączki na drzewach powstały poprzez zdarcie kory i łyka na szerokości min. 20 cm. Wykonanie obrączek zastępuję wycinkę – takie drzewo zacznie redukować przyrost i straci siły witalne i będzie stopniowo obumierać. Przekształci się w idealne środowisko dla próchnojadów, dziuplaków (większe okazy) i innych destruentów, jak na przykład grzybów. Ostatecznie zmurszałe i rozpadające się drewno zniknie, wchłonięte przez torfowisko.

Jak wyjaśnia Przemysław Skrzypiec, wykonane prace to bardzo ważny wstęp do kompleksowych działań ochronnych, gdyż w przyszłości przyrodnicy planują ich uzupełnienie poprzez wybudowanie przetamowań na rowach melioracyjnych, które w sposób kontrolowany spowodują zatrzymanie wody odpływającej z torfowiska.

Tymczasem Rotuz to prawdziwy skarb i unikat na skalę regionu. Przedmiotem ochrony rezerwatu jest torfowisko śródleśne wraz z fragmentami boru bagiennego i boru wilgotnego. Jest to najlepiej zachowany obiekt tego typu w Polsce południowej, w ramach torfowisk na niżu, z unikatową florą mszaków i roślin naczyniowych. Powierzchnia rezerwatu wynosi 40,63 ha, a samego torfowiska ponad 15 ha. Rezerwat jest nieudostępniony do ruchu turystycznego, co oznacza, że na jego obszarze obowiązuje bezwzględny zakaz poruszania się. Z jednej strony poruszanie się po torfowisku niszczy delikatną jego strukturę, z drugiej natomiast stanowi niebezpieczeństwo utonięcia. Przez rezerwat przechodzą głębokie na ponad 2 m, choć niewidoczne dla oka, rowy! Wejście na teren rezerwatu może skutkować nałożeniem mandatu karnego. (kredo)


To już czas, aby złożyć wniosek!

Fundusz wspiera Zielone Pracownie

To już ten moment! Rusza konkurs organizowany przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. I jest o co powalczyć!

Chodzi o dwa konkursy. Jeden to „Zielona Pracownia – Projekt 2024”, drugi to „Zielona Pracownia”. I tak oba są skierowane do szkół podstawowych (klas 4-8) i średnich z terenu naszego województwa. W przypadku „Zielonej Pracowni – Projekt 2024” chodzi oczywiście o stworzenie projektu szkolnej pracowni na potrzeby nauk przyrodniczych, biologicznych, ekologicznych, geograficznych, geologicznych czy chemiczno-fizycznych. Ocenie będzie podlegać pomysł na zagospodarowanie pracowni – wykorzystanie jej przestrzeni, funkcjonalność, estetyka, kreatywność, innowacyjność rozwiązań oraz różnorodność pomocy dydaktycznych, wyposażenia i sprzętu oraz zasadność ich zakupu. Maksymalna wysokość nagrody nie może przekroczyć 20 proc. kosztu całkowitego wdrożenia projektu, a więc nie więcej niż 12 tys. zł.

I tutaj – uwaga – czasu jest coraz mniej! Zgłoszenia w konkursie można dokonywać do 26 stycznia do godz. 15.30. Komplet dokumentów należy złożyć tylko elektronicznie za pośrednictwem Platformy Usług Administracji Publicznej (ePUAP), na elektroniczną skrzynkę podawczą WFOŚiGW lub z wykorzystaniem usługi e-doręczeń. Aktualny regulamin i wszystkie wzory dokumentów są do pobrania ze strony katowickiego funduszu.

Jeśli natomiast chodzi o „Zieloną Pracownię 2024”, to ten konkurs skierowany jest do placówek oświatowych, w tym tych nagrodzonych w konkursie „Zielona Pracownia – Projekt 2024”. Jego celem jest utworzenie pracowni na potrzeby nauk przyrodniczych, biologicznych, ekologicznych, geograficznych, chemiczno-fizycznych czy geologicznych w szkołach podstawowych i średnich. Dotacja będzie udzielona z uwzględnieniem efektów zadania i możliwości finansowych funduszu do 80 proc. kosztów kwalifikowanych. Jednak, uwaga, maksymalna kwota nie może przekroczyć 48 tys. zł. Na złożenie dokumentów jest jeszcze czas. Drugi konkurs wystartuje 1 marca i potrwa do 5 kwietnia. Warto więc już dziś wziąć go pod uwagę! (klk)


Rezerwaty lepiej oznakowane

W 13 rezerwatach przyrody w województwie śląskim ustawiono nowe tablice informacyjne. W sumie zamontowano 39 małych i 13 dużych znaków. Oznakowanie granic form ochrony przyrody jest nie tylko wymogiem prawnym, ale też jest pierwszym krokiem do skutecznej ochrony rezerwatu.

Na liście rezerwatów, które zostały lepiej oznakowane, znajdują się także te położone w powiecie cieszyńskim, a więc Skarpa Wiślicka w gminie Skoczów, Kopce w cieszyńskich Marklowicach i Rotuz w gminach Chybie i Czechowice-Dziedzice.

– Poza małymi, urzędowymi tablicami – z godłem państwowym i nazwą formy ochrony przyrody – w ośmiu rezerwatach przyrody stanęły duże tablice informacyjne, na których znajduje się mapa z wytyczonymi szlakami i zasady zachowania ujęte w formie czytelnych piktogramów. Takie tablice montujemy przy wejściach do rezerwatów w naszym województwie już od kilku lat z uwagi na ich przystępność dla turystów. Nowe duże tablice informacyjne uzupełnione zostały również o QR kody, które odsyłają do filmów w serwisie YouTube. Filmy te stanowią jednocześnie dźwiękowy komunikat dla osób z niepełnosprawnościami wzroku – podkreśla Przemysław Skrzypiec, zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach i Regionalny Konserwator Przyrody.

Koszt realizacji zadania wyniósł około 51 tys. zł. Oznakowanie rezerwatów przyrody zostało sfinansowane dzięki pieniądzom z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach w ramach zadania „Oznakowanie: obszarów Natura 2000, granic stref ochrony ostoi gatunków oraz rezerwatów przyrody w 2023 roku”. Pod nadzorem Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach znajduje się łącznie 65 rezerwatów przyrody. (kredo)


Bombardier… karoserii

Czy do naszego regionu przylatują ptaki na zimę? Okazuje się, że jak najbardziej. Mimo że zimy bywają srogie, to dla wielu gatunków Polska jest tym, czym Afryka dla bocianów – ciepłym krajem. Przykładem jest jemiołuszka.

Na okres chłodów to właśnie ten piękny gatunek traktuje Polskę jako swoisty ciepły kraj, w którym można dogodnie przezimować. Najczęściej przylatuje w listopadzie, rzadziej w końcu października. I tak na drzewach pojawiają się, liczące kilkadziesiąt osobników, stada ptaków. Jemiołuszki są niewielkie. Ich ciało liczy długość ponad 20 cm, a skrzydła mają rozpiętość 35 cm. Jednak gdy przyjrzymy się im bliżej, zobaczymy, że jemiołuszka to wierna i piękna modelka. Jej pastelowe szaro-brązowe barwy mocno kontrastują z żółtymi i czerwonymi końcówkami piór, tworząc niepowtarzalne połączenie. Spojrzenie przyciąga także czarna pręga biegnąca niczym maska Zorro wokół oczu i czarny „śliniaczek” pod dziobem. Z charakterystycznym czubkiem na głowie, który przypomina odwróconą nachodząca na czoło czapkę z daszkiem, wygląd tego ptaka jest nieco zawadiacki. Oczywiście, nie w negatywnym znaczeniu. Bo jemiołuszka to wyjątkowo urokliwy ptak, zwłaszcza, że posiada charakterystyczny, wabiący głos, który wyróżnia ją spośród innych. Pamiętać jednak należy, że można usłyszeć jemiołuszki tylko w słoneczne dni.

Ten głos ma swoje znaczenie. W większości języków europejskich nazwa potoczna jemiołuszki ma związek ze stonowanym upierzeniem. W polskim odnosi się jednak do jemioły, czyli jednego z jej przysmaków zimowych. Zaskoczeniem może być jednak łacińska nazwa „Bombycilla garrulus”. Oznacza bowiem gadatliwego ptaka o jedwabistym ogonie, podobnie jak u sójki, u którego „garrulus” również oznaczało, i słusznie, gadatliwość. Jemiołuszki z pewnością można usłyszeć z daleka, nawet w zgiełku miasta. Tym bardziej, że przemieszczają się mniejszymi lub większymi stadkami. Co ciekawe „Bombycilla” może kojarzyć się jeszcze nieszczęsnym właścicielom samochodów, którzy nieopatrznie pozostawią swoje wehikuły pod drzewami z jemiołą. Oni często muszą się pozbyć trudno ścieralnych śladów jemiołuszek, które nieraz bombardują pojazdy mieszanką przetrawionych resztek owoców jemioły.

Co ciekawe, jemiołuszka to ptak delikatny, nieprzyzwyczajony i nieprzygotowany na niebezpieczeństwa czyhające w miejskiej dżungli. Jego naturalnym środowiskiem są świerkowe i sosnowe bory. Co w takim razie powoduje, że przylatuje do nas na zimę? Oczywiście chęć zdobycia pożywienia. Na dalekiej północy, skąd pochodzi, nie jest łatwo przetrwać srogą zimę. Pokarmu, zwłaszcza jarzębiny, może brakować. Stąd ptaki migrują na południe i zachód w poszukiwaniu swoich smakołyków – owoców jemioły, ligustru, berberysu, rokitnika czy irgi.

Największym smakołykiem jest po prostu wspomniana jarzębina, o którą konkurują z kosami czy migrującymi kwiczołami. Zwykle można je zaobserwować, gdy siedzą po kilkanaście na jednej gałęzi i pałaszują jagody. Sfermentowane owoce są doskonałym uzupełnienie diety, a ich trawienie wspomaga rozrastająca się na zimę wątroba. Stąd w Polsce jemiołuszki przebywają zazwyczaj do kwietnia. Lecą najczęściej równym, zwartym szeregiem, co z daleko przypomina stado szpaków. Często później mieszkańcy mają możliwość obserwowania ich pięknych stad buszujących na miejskich, owocodajnych drzewach czy krzewach. Nieraz do naszego kraju trafia kilka tysięcy „głodnych” osobników.
Co ciekawe, jemiołuszka w Polsce objęta jest ścisłą ochroną gatunkową. Zwykle nie boi się więc sąsiedztwa ludzi. To najczęściej towarzyski ptak, choć w okresie lęgowym staje się samotnikiem. (klk)

Wydanie nr 48 z dnia 1.12.2023 r.

Dzięgielowska ekopracownia oficjalnie otwarta!

Wstęgę przecinał, obok wójt Sylwii Cieślar i dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Dzięgielowie Katarzyny Bogdał, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach Tomasz Bednarek. Okazja była szczególna, gdyż to następna „Zielona pracownia” w regionie. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej regularnie wspiera ich powstawanie, a nauczyciele podkreślają kluczową dla edukacji rolę tego typu miejsc.

– W imieniu własnym, jak również przewodniczącej Rady Gminy Elżbiety Duraj oraz sekretarz naszej gminy Jolanty Bujok serdecznie dziękuję za zaproszenie na to ważne wydarzenie, które potwierdza skuteczność naszych działań w temacie pozyskiwania zewnętrznych źródeł finansowania na proedukacyjne i proekologiczne działania. Przypomnę, iż w ramach dofinansowania wynoszącego ponad 50 tys. zł, dokonano gruntowanej modernizacji sali oraz zakupiono nowoczesne wyposażenie „Zielonej pracowni”, która służyć będzie rozwijaniu zainteresowań przyrodniczych, zarówno uczniów, jak i mieszkańców Dzięgielowa – mówi wójt Sylwia Cieślar.

Powód powstawania takich pracowni i ich znaczenie wyjaśniała dyrektor ZSP w Dzięgielowie, Katarzyna Bogdał. – Jedna z idei tworzenia „Zielonych pracowni” to dbałość o „Matkę Ziemię”. To proces długi, który zaczyna się w domu, a kontynuowany jest w szkole. Dzięki takim przedsięwzięciom, jak „Zielona Pracownia 2023” ta nauka może mieć właściwy, praktyczny wymiar. Dzięki wykorzystaniu atrakcyjnych metod i form pracy, możemy uczynić z edukacji przygodę, opartą na odkrywaniu, eksperymentowaniu i poszukiwaniu, a w każdym uczniu zobaczyć odkrywcę i badacza. To też okazja do doskonalenia zawodowego naszych nauczycieli. Dzięki ich otwartości i pomysłowości możemy dziś śmiało powiedzieć, że w naszym małym Dzięgielowie „Zielona pracownia 2023” jest na miarę XXI wieku – mówiła dyrektor Bogdał.

To pracownia, która ma służyć nauce przedmiotów przyrodniczych, z nastawieniem na ekologię. Motywem przewodnim są planety, które zresztą widać na ścianach. – Jedna z astronomicznych fototapet oddaje treść motta, które stworzyliśmy na potrzeby projektu, a brzmi „nasza planeta jest w naszych rękach”. Widać na niej grupę dzieci, trzymających w rękach kulę ziemską, co pokazuje aspekt klimatu – wyjaśnia dyrektor.

W pracowni odbywają się zajęcia z: przyrody, biologii, geografii, fizyki i chemii. Wyposażona jest w nowoczesne urządzenia, czyli najwyższej klasy monitor interaktywny, wizualizer, mikroskopy, stół laboratoryjny z możliwością korzystania z wody bieżącej dla doświadczeń chemicznych, mobilne stoły.

Pracownia powstała dzięki wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Szkoła zgłosiła do konkursu WFOŚiGW projekt pracowni, w wyniku czego otrzymała 12 tys. zł na ten cel jako wkład własny oraz kolejne 48 tys. zł w konkursie na pracownię. Zespół Szkolno-Przedszkolny otrzyma więc 60 tys. zł. – Wniosek na dofinansowanie składa organ prowadzący, czyli gmina. Była to przychylność pani wójt Sylwii Cieślar, która zgłosiła naszą szkołę do tego projektu – dodaje Bogdał.

Oficjalne otwarcie nastąpiło 15 listopada, jednak uczniowie dzięgielowskiej szkoły korzystają z niej już od początku roku szkolnego. Nauczyciele przyznają, że gdy uczniowie wrócili po wakacjach, widać było, że nowa sala zrobiła na nich bardzo duże wrażenie. Co więcej, znacząco zwiększyła się liczba zajęć opartych na działaniu, a to daje wyraźne efekty. Uczniowie czują się uczestnikami tego, co się dzieje, nie wyłączają się na lekcji.

– Zielona pracownia na pewno bardzo mocno się przyczyni do zainteresowania przedmiotami przyrodniczymi – stwierdza Jolanta Janik, nauczyciel chemii i fizyki w dzięgielowskim ZSP, którą dyrektor Katarzyna Bogdał prezentuje jako osobę bardzo zaangażowaną w temat pracowni ze strony szkoły. (mc)


Wieża, czatownia, a teraz pływające pomosty

Tuż za granicą powiatu cieszyńskiego powstały ciekawe atrakcje dla turystów, zwłaszcza tych lubiących odpoczynek na łonie przyrody. Mowa o czterech pomostach pływających na Jeziorze Goczałkowickim. Wybudowane zostały z myślą o obsłudze zbiornika i służbach ratowniczych, ale także o wędkarzach, ornitologach oraz miłośnikach przyrody.

Pływające pomosty to kolejna atrakcja turystyczna wykonana przez katowicką Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w rejonie zbiornika goczałkowickiego w ramach projektu Life.Vistula.pl, współfinansowanego przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dwa z nich zlokalizowane są w Wiśle Małej, w sąsiedztwie oddanej do użytku na początku roku wieży obserwacyjnej. Wiedzie do nich utwardzona ścieżka. Kolejne platformy znajdują się na południowym brzegu zbiornika nieopodal przepompowni w Zarzeczu. Ich powstanie pochłonęło około 450 tys. zł.

Jak mówi Mirosława Mierczyk-Sawicka, regionalny dyrektor ochrony środowiska w Katowicach, budowa pomostów to kolejny etap realizacji projektu Life.Vistula.pl w zakresie działań mających na celu uregulowanie ruchu turystycznego na obszarze Natura 2000 – Dolina Górnej Wisły. W ramach tych prac wybudowano inne elementy infrastruktury turystycznej, czyli właśnie wieżę widokową w Wiśle Małej oraz czatownię do obserwacji ptaków przy stawie Barzyniec w Ochabach.

– Pomosty będą pełnić wiele funkcji i zostały wybudowane m.in. z myślą o wędkarzach, ornitologach i turystach. Konstrukcje przeszły już niezbędne odbiory techniczne i można z nich korzystać, do czego zachęcamy – dodaje Mirosława Mierczyk-Sawicka.

Pomosty wyposażone zostały w system, dzięki któremu będą podnosić się wraz ze zmianą poziomu wody w zbiorniku, aż do maksymalnego poziomu piętrzenia wody wynoszącego 257 m n.p.m. Służą do tego stalowe pale wypełnione betonem i zakotwiczone głęboko w dnie. Pomosty poruszają się na specjalnie przygotowanych prowadnicach, w związku z tym nie grozi im zalanie. (kredo)