Wydanie nr 13 z dnia 3.04.2020 r.

Kiczyce i Jaworzynka wśród laureatów

Drugi nabór wydłużony

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach rozstrzygnął szóstą edycję konkursu „Zielona Pracownia – Projekt 2020”, który jest skierowany do szkół podstawowych i średnich z województwa śląskiego.
Z 206 zgłoszeń jury wyłoniło 43 najbardziej atrakcyjne i proedukacyjne projekty zielonych pracowni. Na ich realizację szkoły otrzymają łącznie 320 tys. zł. – Wszystkie prace, które wpłynęły na konkurs, jury oceniało pod kątem pomysłu na zagospodarowanie pracowni, wykorzystanie przestrzeni, funkcjonalność, estetykę, kreatywność, innowacyjność rozwiązań, różnorodność pomocy dydaktycznych, wyposażenia i sprzętu oraz zasadność ich zakupu – wyjaśnia Tomasz Bednarek, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
W gronie laureatów znalazły się gminy Skoczów i Istebna. W pierwszej z nich, w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Kiczycach, a dokładnie w Szkole Podstawowej im. Orła Białego, w planach jest utworzenie sali „Eko+Logika”. Na wykonanie jej projektu powędruje finansowy zastrzyk w wysokości 7499,95 zł z kasy katowickiego funduszu. W Szkole Podstawowej nr 2 w Jaworzynce z kolei powstał pomysł na „Przystanek Głuszec”, a projekt uzyskał dofinansowanie w wysokości 7487,60 zł.
1 kwietnia z kolei ruszył nabór wniosków w konkursie „Zielona Pracownia 2020”, skierowanego do organów prowadzących placówki oświatowe z terenu województwa śląskiego. Jego celem jest dofinansowanie w formie dotacji najlepszych wniosków dotyczących utworzenia zielonej pracowni. Będą one mogły otrzymać dotację w wysokości do 30 tys. zł. W związku z ogłoszonym stanem zagrożenia epidemicznego Zarząd Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach podjął decyzję o wydłużeniu terminu naboru wniosków do 30 kwietnia (pierwotnie miało być do 17 kwietnia). (kredo)


Groźne żabie amory

 

Rokrocznie na przełomie marca i kwietnia żaby rozpoczynają swoje amory. Najpierw wędrują do miejsc rozrodu. W drodze na wiosenne gody sporo płazów niestety ginie…
Rozjechane przez samochody płazy widać choćby na drodze Cieszyn – Ustroń, oraz na wielu innych trasach powiatu cieszyńskiego. Droga w kierunku Ustronia biegnie pomiędzy stawami na Gułdowach. A żaby mają taki zwyczaj, że opuszczają stawy i migrują na sąsiednie podmokłe łąki, aby tam po amorach złożyć skrzek. W tym celu muszą pokonać bardzo ruchliwą drogę i giną pod kołami pędzących aut.
Na szczęście część płazów udaje się uratować dzięki zaangażowaniu pracowników Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego w Cieszynie. Od wielu lat, po obu stronach drogi powiatowej biegnącej przez Gułdowy, montowane jest specjalne ogrodzenie z zielonej siatki. Wysokie na pół metra, ma utrudniać żabom wydostanie się z rowów przy stawach. Mimo tej przeszkody, sobie znanym sposobem, żaby wyłażą na jezdnię. Kierowcy nie mają za dużych szans, żeby żaby omijać, bo mogliby spowodować zagrożenie na drodze i po płazach zostaje tylko… płaski ślad.

Żab, w ocenie ekspertów, niestety jest coraz mniej. Tymczasem są one naturalnymi wrogami m.in. komarów i stanowią ważny czynnik zachowania równowagi biologicznej w środowisku. Sposobem uratowania żab byłoby przeniesienie ich na drugą stronę z brzegu stawu. Do tego jednak potrzebna byłaby masowa akcja miłośników przyrody, której w poprzednich latach nie udawało się przeprowadzić. Obecnie, w sytuacji zagrożenia koronawirusem, takie działanie w ogóle nie wchodzi w rachubę… (mark)


Napisz maila lub zadzwoń

Fundusz zdalnie

W trosce o przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się koronawirusa, pracownicy Wojewódzkiego Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach wykonują swoje obowiązki zdalnie. Można się z nimi kontaktować za pośrednictwem poczty elektronicznej lub tradycyjnej. I tak zapytania można wysyłać na następujące adresy: biuro@wfosigw.katowice.pl, czystepowietrze@wfosigw.katowice.pl,doradztwo@wfosigw.katowice.pl, a także za pośrednictwem EPUAP (/wfosigw/SkrytkaESP) lub za pomocą serwisu obywatel.gov.pl. W wyjątkowych sytuacjach można także zadzwonić. Informacja ogólna dostępna jest pod tel. 32 60 32 200, Zespół Ochrony Przyrody, Edukacji Ekologicznej i Profilaktyki Zdrowotnej – 32 60 32 374, Zespół Analiz, Zabezpieczeń i Windykacji – 32 60 32 233, Zespół Kontroli i Umorzeń – 32 60 32 237, Zespół Ochrony Atmosfery – 32 60 32 222, Zespół Gospodarki Wodnej i Ochrony Powierzchni Ziemi – 32 60 32 341, Zespół Wdrażania i Koordynowania Projektów POIiŚ – tel. 32 60 32 245, Zespół Kontroli Projektów POIiŚ – tel. 32 60 32 380, Zespół Umów – tel. 32 60 32 231. Można także porozmawiać z doradcą na region południowy, w tym powiat cieszyński, którym jest Wioletta Jończyk tel. kom. 887 447 772 lub napisać e-mail: w.jonczyk@wfosigw.katowice.pl. W sprawach dot. przygotowania i rozpatrzenia wniosków, umów czy aneksów o dofinansowanie w ramach Czystego Powietrza obowiązuje telefon: 32 60 32 251. Natomiast w kwestii rozliczenia umów dotyczących programu – tel. 32 60 32 256. WFOŚiGW w Katowicach zapewnia, że dokłada wszelkich starań, aby zminimalizować wszystkie niedogodności wynikające z pracy zdalnej pracowników tej instytucji. (klk)


Nocki i podkowce niedługo wrócą

Na strychu szkoły podstawowej w Brennej niebawem znowu zrobi się tłoczno. Z zimowej hibernacji w jaskiniach w masywie Stołowej, Trzech Kopców, Grabowej i Malinowej zaczną powracać nietoperze. Stworzenia te nie zawsze budzące pozytywne skojarzenia można tymczasem podglądać w obserwatorium urządzonym sześć lat temu na terenie podstawówki. Obserwowanie nietoperzy możliwe jest tylko w okresie ich bytowania na strychu, czyli od maja do października.
Ekspertyza chiropterologiczna (chiropterologia – nauka zajmująca się badaniem nietoperzy) wykonana na zlecenie gminy dowiodła, że poddasze szkoły zamieszkują podkowiec mały i nocek duży, czyli dwa gatunki nietoperzy podlegające ścisłej ochronie. Od wiosny do jesieni kolonia ta liczy około 300 osobników. W czerwcu rozpocznie się okres godowy. Obserwatorium składa się z dwóch części. Nietoperze można oglądać bezpośrednio na strychu przez weneckie lustro. Obserwator znajduje się za przeszkleniem wygłuszającym dźwięki oraz za ekranem nieprzepuszczającym światła. Przez głośniki słychać odgłosy wydawane przez te nietuzinkowe ssaki. Na parterze szkoły działa natomiast sala multimedialna, w której można prowadzić zajęcia edukacyjne. Na monitorach transmitowany jest obraz rejestrowany przez kamery umieszczone na strychu, a w głośnikach emitowany jest dźwięk z mikrofonów.
Tak na marginesie warto dodać, że nietoperze są pożytecznymi stworzeniami dla ludzi. Zjadają bowiem ogromne ilości komarów. I fakt, że zamieszkują nie tylko na strychu breńskiej podstawówki, ale także pod wieżą zabytkowego kościoła oraz w spichlerzu przy dworze Kossaków w Górkach Wielkich, oraz na strychach starych domów i pod mostami, czyni gminę Brenna wolną od komarów.
Nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądało zwiedzanie w tym sezonie. Jeżeli koronawirus nie odpuści, a wiele na to wskazuje, to oglądanie nietoperzy zostanie zawieszone. Szkoda by było, ponieważ na 2020 rok zaplanowane zostały kolejne atrakcje i wydarzenia. Jednym z nich ma być Międzynarodowa Noc Nietoperzy organizowana w Centrum Kultury i Sztuki „Dwór Kossaków”. W programie jest konferencja mająca przybliżyć niezwykły świat nietoperzy, a do tego podglądanie nietoperzy przy pomocy detektorów ultradźwiękowych. W ramach projektu przewidziano ponadto cykl nocnych warsztatów, żeby można było obserwować nietoperze wylatujące na nocne żerowanie. (mark)

Wydanie nr 9 z dnia 6.03.2020 r.

Ukłon w stronę wnioskodawców

Skoczów blisko „Czystego Powietrza”

Wkrótce minie pół roku, odkąd w skoczowskim ratuszu działa punkt przyjmowania wniosków w ramach rządowego programu „Czyste Powietrze”. To ukłon w stronę mieszkańców, którzy mogą na miejscu wyjaśnić wszelkie wątpliwości, zweryfikować niezbędne dokumenty i finalnie złożyć wniosek o dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Jak wyjaśnia Janusz Międzybrodzki, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Środowiska Urzędu Miejskiego w Skoczowie, nie ma dnia, by w ratuszu nie pojawiały się osoby chcące dowiedzieć się czegoś na temat „Czystego Powietrza”.
– Punkt został uruchomiony 2 września ubiegłego roku. Od tego czasu około 400 osobom udzielono informacji o dofinansowaniu w ramach programu priorytetowego „Czyste Powietrze”. Finalnie, za pośrednictwem naszej gminy złożone zostały w tym czasie 34 wnioski – wyjaśnia Janusz Międzybrodzki.
Od 2018 roku, zgodnie z informacją udostępnioną przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, z terenu gminy Skoczów wpłynęło łącznie 101 wniosków. Obecnie kilkanaście z nich czeka jeszcze na ocenę funduszu. Natomiast 69 jest już z pozytywną decyzją zarządu katowickiej instytucji, w tym z 41 wnioskodawcami podpisano umowy. Rozpatrzono negatywnie i skreślono trzy wnioski, a 11 zostało wycofanych z powodu rezygnacji.
– Bardzo pozytywnie oceniamy współpracę z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach przyjmowania wniosków o dofinansowanie z programu „Czyste Powietrze”. Jest ona rzeczowa i należyta, zgodnie z podpisanym porozumieniem w zakresie współpracy – dodaje Janusz Międzybrodzki.
Skoczów jest jedyną gminą w powiecie cieszyńskim i jedną z 32 w województwie, w której działa punkt przyjmowania wniosków w ramach programu „Czyste Powietrze”. Przypomnijmy, że wszystkie osoby z regionu, które chciałyby skorzystać z dofinansowania, mogą wybrać się również do Bielska-Białej, gdzie znajduje się punkt informacyjny Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. (kredo)


Pięć kategorii i 95 tys. zł do rozdania

Dla kogo „Zielone Czeki”?

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach ogłasza kolejną edycję konkursu „Zielone Czeki”. Nagrody przyznawane są co roku z okazji Dnia Ziemi za działalność na rzecz ochrony środowiska i gospodarki wodnej.

W tegorocznej edycji konkursu mogą wziąć udział już nie tylko osoby fizyczne, ale również gminy, jednostki samorządu terytorialnego, przedsiębiorstwa oraz organizacje pozarządowe. Nagrody przyznawane są w pięciu kategoriach: „Ekologiczna osobowość roku”, „Ekogmina roku”, „Walka ze smogiem i niską emisją – najaktywniejsza gmina roku”, „Inwestycja proekologiczna” oraz „Programy i akcje na rzecz ochrony przyrody i edukacji ekologicznej”. Nagrodami są „Zielone Czeki” o wartości, w zależności od kategorii, 10-25 tys. zł oraz statuetki i dyplomy honorowe. Łącznie do rozdania jest 95 tys. zł.
Zgłoszenia do konkursu wraz z wnioskiem i uzasadnieniem można przesłać listem poleconym, kurierem bądź dostarczyć osobiście do siedziby Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach do 31 marca. Laureatów poznamy 22 kwietnia podczas uroczystej gali. (kredo)


Projektują i będą działać

Żeby ptaki miały się lepiej

Idzie wiosna, a wraz z nią kolejny etap realizacji projektu „Lifevistula”, realizowanego przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Katowicach, a współfinansowanego ze środków unijnych oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Przyszedł czas na prace na graniczącym z powiatem cieszyńskim Zbiorniku Goczałkowickim i stawach hodowlanych. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach podpisała właśnie dwie umowy w tej sprawie. Pierwsza obejmuje przygotowanie projektu technicznego i następnie zabezpieczenie wyspy na Zbiorniku Goczałkowickim. Obiekt powstanie w miejscu, w którym co roku, w okresie niskiego poziomu wód, tworzą się wyspy, na których gniazdują rybitwy rzeczne oraz śmieszki. W czasie wiosennych i letnich opadów deszczu wyspy te razem z gniazdami są zalewane przez wody opadowe. Dzięki zaplanowanym działaniom ptaki będą mogły bezpiecznie wyprowadzić lęgi. Prace powinny zakończyć się do końca tego roku.
Druga z umów dotyczy wykonania dokumentacji projektowej dla zabezpieczenia grobli i wysp na stawach hodowlanych. Mowa o dwunastu zbiornikach wodnych położonych w powiatach cieszyńskim, bielskim, pszczyńskim i oświęcimskim. Dokumentacja pozwoli przystąpić do wyłonienia wykonawców prac chroniących siedliska ptaków. (kredo)


Dekoruj dom z rozwagą, czyli…

O chrobotkach i przepisach

Bardzo popularnym elementem dekoracji wnętrz stały się ostatnio kompozycje roślinne zamknięte w słoikach czy zielone ściany bądź ich fragmenty. Decydując się na ich posiadanie, można jednak być na bakier z prawem. Dlaczego?
Wiele gatunków roślin, które mogą stać się częścią tak zwanych ogrodów czy lasów w szkle lub słoiku, to gatunki chronione, dlatego kupując gotowy produkt lub przygotowując samodzielnie kompozycję, warto się upewnić, czy wszystkie jej składniki pochodzą z legalnego źródła. To element, o którym bardzo często się zapomina.
– Jednym z niezbędnych elementów zieleni w szkole są mchy i porosty, na przykład chrobotki, które wraz z kamieniami i fragmentami drewna imitują leśne środowisko. Najbardziej popularnym gatunkiem mchów wykorzystywanym do tych celów jest bielistka siwa, zwana mchem poduszkowym. Mech ten razem z chrobotkami wykorzystywany jest także do tworzenia zielonych obrazów czy ścian. Należy tutaj zaznaczyć, że zarówno bielistka siwa, jak i wiele gatunków chrobotków są objęte ochroną, i w stosunku do nich obowiązują m.in. zakazy zbioru, przetrzymywania i sprzedaży – wyjaśnia Łukasz Zych, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.
Listę gatunków mchów i porostów objętych ochroną oraz listę zakazów obowiązujących w stosunku do nich zawierają stosowne rozporządzenia ministra środowiska.
W sytuacji, kiedy mimo wszystko planujemy zbiór gatunków chronionych, powinniśmy uzyskać zezwolenia na odstępstwo od zakazów m.in. zbioru, przetrzymywania czy posiadania. Zezwolenia takie mogą być wydawane przez właściwego miejscowo regionalnego dyrektora ochrony środowiska lub generalnego dyrektora ochrony środowiska. Oprócz uzyskania zezwoleń z zakresu ochrony gatunkowej, musimy również pamiętać o konieczności uzyskania zgody na zbiór takich gatunków także od zarządcy terenu, na którym rosną, na przykład nadleśnictwa.
– Mając jednak na uwadze fakt, że poszczególne gatunki mchów i porostów są do siebie bardzo podobne, a większość objęta jest ochroną, właściwym byłoby zrezygnować z ich zbioru ze środowiska naturalnego. Dzięki temu nie będziemy negatywnie wpływać na lokalne ekosystemy, a także na poszczególne gatunki, zwłaszcza że niektóre bywają bardzo rzadko spotykane w skali kraju. Ograniczymy też prawdopodobieństwo złamania przepisów i sankcji z tym związanych. Potrzebne do stworzenia zielonych aranżacji rośliny i porosty możemy nabyć w kwiaciarniach, giełdach florystycznych oraz sklepach specjalizujących się dystrybucją wskazanych towarów, które wykorzystują gatunki nie podlegające ochronie, a w przypadku gatunków chronionych – wwieziono je do Polski lub pozyskano ze środowiska przyrodniczego na podstawie odpowiednich zezwoleń – tłumaczy Łukasz Zych. Dodaje, że nabywając rośliny do kompozycji, możemy zapytać o kraj pochodzenia mchów, legalność źródła oraz czy ich pozyskanie i sprzedaż odbywa się zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami. Dotyczy to także zakupu gotowych kompozycji. – Oczywiście nie zawsze stosowne zezwolenie będzie potrzebne, gdyż niezbędne jest ono tylko w przypadku chronionych gatunków roślin i grzybów dziko występujących. Jeżeli będziemy mieć do czynienia z gatunkami niewymienionymi w rozporządzeniach lub okazami pochodzącymi z uprawy, zakazy, o których mowa, nie obowiązują. W sytuacji, kiedy istnieją podejrzenia co do nielegalnego źródła pochodzenia roślin użytych w kompozycjach, należy zgłosić sprawę do organów ścigania. Warto bowiem pamiętać, że zakazy w stosunku do chronionych gatunków obowiązują przez cały rok i dotyczą nawet najmniejszych fragmentów chronionych roślin i porostów. Z kolei, kto bez zezwolenia lub wbrew jego warunkom narusza zakazy w stosunku do roślin, zwierząt lub grzybów objętych ochroną gatunkową, podlega karze aresztu albo grzywny – przypomina Łukasz Zych. (kredo)


 

Wydanie nr 5 z dnia 7.02.2020 r.

Fundusz wyciąga pomocną dłoń do samorządów

Nielegalne składowiska plagą

Śmieci i trujące, niebezpieczne chemikalia porzucone gdzie popadnie to ostatnio wręcz plaga. Tymczasem koszt ich wywiezienia i utylizacji często liczony jest w setkach tysięcy złotych. Samorządów nie stać na poradzenie sobie z problemem. Na szczęście z pomocą przychodzi Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Zgodnie z prawem obowiązek usunięcia odpadów z nielegalnego składowiska spoczywa na właścicielu terenu. Jednak mimo sankcji oraz kar pieniężnych przewidzianych przez prawo najczęściej nie stosują się oni do zaleceń. Tak było np. w Kaczycach. Na terenie byłej kopalni Morcinek zalega 1200-1500 ton odpadów. Firma, która je tam zwiozła i pozostawiła, decyzją starosty cieszyńskiego straciła pozwolenie na prowadzenie działalności w zakresie zbierania oraz odzysku odpadów innych niż niebezpieczne w tamtym miejscu. Przedsiębiorca zwinął swój biznes, a wszelkie próby zmuszenia go do uprzątnięcia działek na niewiele się zdały. Z kolei w Chybiu najemca hal na terenie byłej cukrowni bez zgody właściciela i bez żadnych pozwoleń czy uprawnień nielegalnie zwiózł tam tony chemikaliów. Policjanci oraz strażacy potwierdzili, że w budynku, na paletach składowano około 350 pojemników – w większości 1000-litrowych. Od sprawy minęło 10 miesięcy, a ani właściciele terenu, ani najemcy owych hal do dziś nie posprzątali tego bałaganu…

W takich przypadkach, sprzątanie spada na barki władz gminy bądź powiatu. To samorządy – zwykle w formie tak zwanego zastępczego wykonania decyzji – biorą się za porządki. Muszą jednak znaleźć na to pieniądze. A w skromnych budżetach często brakuje kasy. Rachunek za wywiezienie i utylizację odpadów w Kaczycach ma wynieść ok. 800 tys. zł, a w przypadku Chybia – 2,5 mln zł. Dlatego zarówno WFOŚiGW, jak i NFOŚiGW pomagają samorządom dzięki dotacjom lub pożyczkom nawet do 80 proc. kosztów przedsięwzięcia. Samorządy chętnie sięgają po taką pomoc. I tak powiat cieszyński, który wziął na siebie sprawę odpadów w Kaczycach, otrzymał wsparcie w wysokości 720 tys. zł, natomiast samorząd Chybia ok. 388 tys. z kasy WFOŚiGW oraz ponad 2 mln zł z NFOŚiGW.
Oczywiście programy oferowane przez Fundusz nie zwalniają z odpowiedzialności firm czy osób, które porzuciły śmieci. Wywiezienie ich i utylizacja w formie zastępczej wcale nie kończą sprawy. Samorządy starają się bowiem odzyskać pieniądze wyłożone na uprzątnięcie terenu. Dzięki temu mieszkańcy mają spokój i bezpieczeństwo bez sąsiedztwa nielegalnych wysypisk czy składowisk chemikaliów. (klk)


Zrezygnuj z plastiku!

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu produkty i towary ze sklepu były pakowane do siatek, toreb płóciennych, koszy, plecaków czy papieru. Obecnie podczas zakupów towarzyszy nam wszechobecna torebka foliowa. Do niej pakuje się niemal wszystko – od świeżych bułek w piekarni, ziemniaków w warzywniaku po skarpetki w sklepie odzieżowym.
W końcu to szybki, łatwy i tani sposób, aby zabrać produkty do domu. Tylko czy to rozwiązanie jest przyjazne dla środowiska?

Produkcja jednej torebki foliowej trwa mniej niż sekundę. Gorzej wygląda jej rozkład. Reklamówki foliowe w środowisku mogą pozostać nawet 500 lat, stanowiąc śmiertelne zagrożenie. Zaczepiają się o konary drzew, zaśmiecają góry, zanieczyszczają morza, jeziora i rzeki. Co roku ludzie na całym świecie wyrzucają od 500 mld do nawet biliona „foliówek”. W Polsce co roku na wysypiska trafia ok. 55 tys. ton takich torebek.
Tymczasem istnieje prosty sposób, aby je zastąpić. Do sklepu prócz płóciennych toreb warto zabrać ze sobą wielorazowe opakowania. To tanie i ekologiczne rozwiązanie, które przysłuży się środowisku. Przykład? Do lekkich materiałowych woreczków śmiało możemy spakować wszelkie produkty sypkie od nasion, kasz, mąki czy płatków po warzywa i owoce. Takie woreczki można uszyć samodzielnie (np. ze starej firanki, koszuli czy nawet pościeli) bądź kupić. Często także firmy dodają je jako gratisy do swoich produktów. Co warto podkreślić, bawełniane woreczki są nie tylko biodegradowalne, ale także bardziej wytrzymałe od foliówek – nie ma ryzyka, że pękną, a zakupy wysypią się w drodze do domu. W dodatki dzięki naturalnemu tworzywu warzywa i owoce oddychają w nich i nie pleśnieją tak szybko jak pozostawione w plastikowych siatkach.

Wielu mieszkańców Śląska Cieszyńskiego na zakupy zabiera ze sobą także słoiki. Szklane opakowania znakomicie nadają się bowiem na produkty sypkie, płatki, kasze, makarony czy kiszonki. Są cięższe niż woreczki bawełniane, ale posłużą także do produktów płynnych, nabiału, herbat, ziół czy przypraw. Sensacji już nie wzbudzają także osoby, które do marketów zabierają ze sobą szklane, stalowe czy plastikowe pudełka, do których pakują w sklepie wędliny, sery czy mięso. Dzięki nim produkty nie psują się tak szybko jak zapakowane w jednorazowe reklamówki. Świetne są też pojemniki ze stali nierdzewnej, których część osób używa w trakcie zakupów „na wagę” lub do noszenia obiadu np. do pracy. Szklane umyte, wyparzone butelki znakomicie nadają się do mlekomatów, a tekturowe wytłoczki na jajka, szczególnie gdy wybieramy się na targowisko. (klk)


Najbliższy pomiar w… Żywcu!

Stacja wyłączona

Czuć i widać, czym oddychamy w Cieszynie. Powietrze w stolicy powiatu nie grzeszy jakością. O jego stanie dotąd mieszkańcy mogli dowiedzieć się z danych dostępnych w Regionalnym Systemie Ostrzegania. Od początku stycznia na próżno szukać tych wyników. Stacja monitoringowa zlokalizowana przy ulicy Mickiewicza (koło przekaźnika telewizyjnego) przestała funkcjonować. Ostatni odczyt zarejestrowano 31 grudnia 2019 roku. Co się stało?

Pismem datowanym na 7 stycznia Główny Inspektorat Ochrony Środowiska poinformował o wyłączeniu automatycznej stacji pomiarowej jakości powietrza przy ulicy Mickiewicza 13. Wedle zapewnień burmistrz Gabrieli Staszkiewicz, władze miasta są gotowe służyć pomocą w znalezieniu nowej lokalizacji. – Przekazywanie mieszkańcom Cieszyna ogólnych komunikatów o prognozie jakości powietrza na cały dzień uważam za daleko niewystarczające w sytuacji, w której od wielu lat można było śledzić wyniki na bieżąco i weszło to w nawyk wielu osób. Propozycję korzystania z pomiarów stacji w Żywcu, miasta oddalonego od Cieszyna o kilkadziesiąt kilometrów, będącego na terenie innego powiatu, uważam za zupełnie bezpodstawną i niezrozumiałą – mówi burmistrz.

Sprawa ta była znana w ratuszu już dużo wcześniej. – Informacja o potrzebie zmiany lokalizacji stacji wpłynęła z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska do Urzędu Miejskiego w Cieszynie 24 maja 2018 roku. W odpowiedzi na pismo wskazano sześć potencjalnych miejsc dla nowej stacji. Żadna nie spełniła jednak wymagań bądź też z innych względów nie pozwolono na przeniesienie stacji, o czym zostaliśmy poinformowani pismem z dnia 30 sierpnia 2018 roku. Wskazaliśmy kolejne sześć miejsc. Zaznaczyliśmy równocześnie, że wyznaczenie nowego stanowiska dla stacji traktowane jest priorytetowo i dołożymy wszelkich starań, aby pomóc w znalezieniu nowej lokalizacji. Pracownicy urzędu przeprowadzili wspólnie z pracownikami WIOŚ wizję w terenie. W wyniku rozmów oraz przedstawienia przez pracowników WIOŚ uzupełniających oczekiwań co do lokalizacji, w trakcie wizji wskazano dodatkowe obszary, niewskazane w piśmie. Były to m.in. okolice Cieślarówki oraz teren przy ulicy Kościuszki. Część miejsc zarekomendowanych miało podlegać dalszej analizie – informuje Anna Paliga-Raszka, kierownik Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. – Podczas rozmowy telefonicznej z pracownicą delegatury WIOŚ w Bielsku-Białej uzyskałam odpowiedź, że w związku z trwającą reorganizacją inspekcji ochrony środowiska, kwestia lokalizacji nowej stacji została zawieszona do odwołania – dodaje.

Cały miniony rok 2019 minął bez echa w sprawie nowej lokalizacji stacji pomiarowej jakości powietrza. I niespodziewanie na początku stycznia obecnego roku pojawiło się pismo z informacją o wykluczeniu stacji z Państwowego Monitoringu w 2020 roku. – W prowadzonej korespondencji nie było mowy o przerwaniu działalności stacji, a poruszana była jedynie kwestia zmiany jej lokalizacji – podkreśla Anna Paliga-Raszka.
Władze nadolziańskiego grodu poinformowały naczelnika Regionalnego Wydziału Monitoringu Środowiska w Katowicach, iż podtrzymują propozycję pomocy w wyznaczeniu nowej lokalizacji dla stacji. I czekają na odpowiedź. Mieszkańcom pozostaje w obecnej sytuacji sprawdzanie wyników pomiarów dokonywanych u sąsiadów w Czeskim Cieszynie. W komunikacie na swojej stronie internetowej katowicki WIOŚ podpowiada, iż „na bieżąco informacje na temat jakości powietrza mieszkańcy Cieszyna i Powiatu Cieszyńskiego mogą pozyskiwać ze stacji automatycznej znajdującej się w Żywcu, dostępnej w sposób ciągły na stronach internetowych GIOŚ”. (mark)

E-wydanie