Wydanie nr 11 z dnia 08.06.2018

Odkrywać, badać, poznawać świat, czyli…

ZIELONA OAZA W OCHABACH

Szkoła Podstawowa im. Karola Miarki w Ochabach Małych jako jedna z dwóch placówek oświatowych w powiecie cieszyńskim otrzymała w tym roku dofinansowanie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach w ramach konkursu „Zielona Pracownia 2018”. Na liście szczęśliwców znalazło się – przypomnijmy – 127 jednostek, a 153 starały się o pieniądze.

W jednym z poprzednich wydań „Głosu” prezentowaliśmy klasę, która powstanie w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 w Wiśle Malince, a dziś pokazujemy, jak  będzie wyglądać ekologiczna pracownia w Ochabach Małych. Zgodnie z zamysłem władz szkoły, z tego wyjątkowego miejsca – nazwanego „Zieloną Oazą” – będą mogli korzystać nie tylko uczniowie, ale także absolwenci i dzieci uczęszczające do miejscowego przedszkola. Dyrekcja ma nadzieję, że uda się stworzyć takie miejsce, w którym zdobywanie wiedzy będzie się kojarzyć tylko i wyłącznie z odkrywaniem, badaniem i samodzielnym poznawaniem świata, i co więcej – stanie się inspiracją do podejmowania kolejnych działań na rzecz ochrony środowiska.

W ramach przedsięwzięcia pomieszczenie, w którym powstanie „Zielona Oaza”, zostanie odmalowane, zyska nową wykładzinę, a na ścianach pojawią się fototapety nawiązujące do pustyni i oazy właśnie. Zmodernizowana zostanie ponadto instalacja elektryczna, a świetlówki – wymienione. Pracownia wyposażona będzie w nowe meble, nowoczesny sprzęt multimedialny i mnóstwo pomocy dydaktycznych, które wykorzystywane będą podczas zajęć z przedmiotów przyrodniczych, biologicznych i chemiczno-fizycznych, a także zajęć dodatkowych koła biologiczno-ekologicznego i chemicznego. Szkoła planuje zakup m.in. sprzętu multimedialnego, zestawów do badania wody, powietrza i gleby, różnego rodzaju mikroskopów, lup, kompasów, globusów, preparatów, modeli, tablic i plansz edukacyjnych.

Koordynatorem projektu jest Anna Żertka, nauczyciel chemii i przyrody, która przygotowała odpowiednie wnioski, kosztorysy i zadbała o wizualizację „Zielonej Oazy”. Całkowity koszt realizacji przedsięwzięcia w Ochabach Małych wyniesie 40 536 zł. Większość wydatków uda się pokryć z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, który przekazał szkole 30 000 zł. Wkład własny placówki to natomiast  10 536 zł, w tym 6 500 zł z nagrody uzyskanej w pierwszym etapie konkursu „Zielona pracownia”. Resztę – 4 036 zł – dołoży Rada Rodziców.

(kredo)


Poznaj ich historię i daj im swój głos!

DRZEWA Z ASPIRACJAMI

Rozpoczęło się głosowanie na „Drzewo Roku 2018”. W konkursie organizowanym przez Klub Gaja w Bielsku-Białej, znaną w regionie organizację ekologiczną, podejmująca działania chroniące przyrodę także w powiecie cieszyńskim, startują dwa drzewa z naszego terenu. Przez cały czerwiec można oddać na nie swój głos.

Ideą, jaka już od ośmiu lat przyświeca konkursowi, jest szukanie drzew, które są nie tyle wiekowe, ale mają za sobą jakąś historię. Które pobudzają wyobraźnię i jednoczą lokalną społeczność, są przez ludzi kochane i pielęgnowane. – Stare drzewa to nasze dziedzictwo i podtrzymywanie żywej tradycji. To także piękno i ciągłość. Bardzo to niepokojące, że nie zawsze szanujemy te wartości i dla doraźnego zysku niszczymy drzewa, krajobraz i opowieści. Drzewa to nasi przyjaciele – przekonuje Jacek Bożek, założyciel Klubu Gaja.

Do etapu, w którym o zwycięstwie decydują głosy internautów, dostały się dwa drzewa rosnące na terenie gminy Hażlach. Pierwsze z nich to dąb Mieszko w Kończycach Wielkich, liczący około 500 lat i od 1954 roku objęty ochroną pomnikową. Okaz ma wysokość 30 m, a jego obwód liczy 856-910 cm. Do konkursu zgłosiła drzewo Komisja Ochrony Przyrody oddziału PTTK „Beskid Śląski” w Cieszynie. Mieszko jest najgrubszym i jednym z najstarszych dębów na Śląsku. Za sprawą wieku i swoich rozmiarów należy do dębowej elity w naszym kraju. Drzewo można podziwiać w parku otaczającym dawny zamek Larischów i Thunów. Jedna z historii związanych z nim mówi o wojennej wyprawie króla Jana III Sobieskiego pod oblężony Wiedeń. W Kończycach zakończono jeden z dziennych etapów marszu, a w pobliżu starych dębów pochowano konie, które padły podczas męczącej wędrówki. Kiedy wojsko opuszczało ten teren, wieśniacy słyszeli ponoć tęskne rżenie pogrzebanych zwierząt. Zaczęli też omijać to miejsce, szepcząc między sobą, że w parku straszą duchy husarskich rumaków. Dopiero kiedy na jednym z dębów powieszono obrazek z wizerunkiem Matki Boskiej, tajemnicze odgłosy ustały. Miejscowi mówią także o tym, że pod koniec XIX wieku w pobliżu starych dębów biło źródełko z krystalicznie czystą wodą, której szklankę dla zdrowia wypijała codziennie hrabina Gabriela Thun-Hohenstein. To ona także była fundatorką nowej kapliczki z obrazem Matki Boskiej, którą zawieszono na drzewie.

Do tytułu „Drzewa Roku 2018” aspiracje ma także Zielona Grusza, której wiek liczony jest na 150 lat, wysokość sięga 8 m, a obwód 190 cm. Okaz zgłosił do konkursu cieszynianin, Jan Machała. Grusza rośnie na tzw. trójstyku między Kończycami Wielkimi, Kończycami Małymi i Pruchną, ale na terenie pierwszej z wymienionych wiosek. Korzenie zapuściła na otwartej przestrzeni przy wąskiej drodze, stoi samotnie, co potęguje wrażenie, które robi. Drzewo jest coraz bardziej pochylone, a jego korona rachitycznie pogięta. Również i z nim jest związanych kilka historii. Ludowe podanie mówi o posadzeniu gruszy przez miejscowych chłopów na pamiątkę zniesienia pańszczyzny. Miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo. Najstarsi mieszkańcy mawiali, że rośnie tam, gdzie stała drewniana ława, na której siadywał zarządca pańskich dóbr i pilnował porządku podczas prac polowych. Chłopi, którzy nie pracowali wystarczająco pilnie, otrzymywali za karę srogie baty. Wymierzano je właśnie na skraju pola.

Internetowy plebiscyt znajduje się na stronie www.drzeworoku.pl Konkurs jest częścią szerszego programu edukacji ekologicznej Klubu Gaja, realizowanego przy wsparciu zarówno Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, jak i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

(kredo)


Żeby powietrze było czystsze

KLASTER ENERGII W BRENNEJ

W Brennej, dzięki tak zwanemu klastrowi energii, wspomagane mają być działania mające na celu poprawę stanu środowiska naturalnego, a w szczególności jakości powietrza.

– Brenna jest jedną z trzydziestu trzech gmin w Polsce, które w maju otrzymały certyfikat klastra energii przyznawany przez Ministerstwo Energii – informuje wójt Brennej Jerzy Pilch. Czym jest ów klaster, którego oficjalna nazwa to Klaster Energii Brenergia Lokalnego Systemu Energetycznego? – To porozumienie współpracy lokalnego samorządu, przedstawicieli przedsiębiorstw i jednostek badawczo-naukowych. Dostrzegając problem niskiej emisji na obszarze gminy oraz mając na uwadze wymogi środowiskowe, wymienione strony postanowiły nawiązać współpracę w ramach klastra oraz określiły cele i kierunki działania, które przyczynią się do stworzenia Lokalnego Systemu Energetycznego opartego o ekologiczne i odnawialne źródła energii – wyjaśnia wójt Jerzy Pilch.

Główne cele klastra Brenergia to samowystarczalność energetyczna wraz z poprawą lokalnego systemu bezpieczeństwa energetycznego oraz likwidacja niskiej emisji pochodzącej z pieców i kotłów działających na terenie gminy Brenna. Co między innymi będzie robione, aby te cele zostały zrealizowane? Na przykład samorząd będzie zabiegał o tak zwaną poprawę efektywności energetycznej swoich budynków poprzez ich termomodernizację oraz instalację odnawialnych źródeł energii.

W planie jest także wykorzystanie pochodzącej z lokalnych zasobów biomasy do ogrzewania oraz zapewnienie mieszkańcom wsparcia inwestycyjnego w kwestii budowy instalacji fotowoltaicznych.

(hos)


Do pobrania: PDF

Wydanie nr 10 z dnia 25.05.2018

Będą budować wodociąg

EKOLOGICZNA TRÓJWIEŚ

W Trójwsi szykuje się kilka dużych ekologicznych inwestycji. Na ostatniej sesji Rady Gminy Istebna radni zdecydowali, że poproszą o pomoc w ich realizacji Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Podjęli jednocześnie dwie uchwały, w których popierają działania wójta zmierzające do zaciągnięcia odpowiednich pożyczek z tego źródła.

Pierwsze przedsięwzięcie to rozbudowa i remont sieci wodociągowej na Zaolziu w Istebnej. Jak wyjaśnia Bogusław Juroszek, kierownik Referatu Gospodarczego i Rolnictwa w Urzędzie Gminy w Istebnej, inwestycja jest realizowana w obszarze, w którym co prawda istnieje już wodociąg, lecz jest w tak złym stanie technicznym, iż konieczna jest budowa nowego. Znajdujące się w ziemi rury posiadają niewystarczającą średnicę, a ponadto dochodzi tam do częstych przerw w dostawach wody.

W ramach inwestycji zostanie wybudowana nowa sieć wodociągowa o łącznej długości 6,8 km oraz przyłącza do 102 budynków. Koszt inwestycji oszacowany został na 2,9 mln zł, z czego pożyczka z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wyniesie 1 mln zł. Gminie udało się także otrzymać dofinansowanie na ten cel z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w tej samej wysokości. Resztę – 900 tys. zł – zapłaci ze środków własnych. – W najbliższym czasie zostanie rozstrzygnięty przetarg i zawrzemy umowę z wykonawcą robót. Przekazanie placu budowy nastąpi jeszcze w tym miesiącu – poinformował radnych Bogusław Juroszek.

Druga inwestycja realizowana będzie w Koniakowie dla czterech przysiółków – Koryto, Fibaczka, Wyżrana i Rupienka. Gmina przystępuje tam do budowy sieci wodociągowej o długości 3,6 km, doprowadzając wodę do 50 gospodarstw.

– W tym przypadku szacujemy inwestycję na 1,4 mln zł, a na realizację przedsięwzięcia, oprócz środków własnych w wysokości 700 tys. zł, staramy się również o pożyczkę w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 700 tys. zł. Rozstrzygnięcie przetargu i zawarcie umowy planowane jest na maj, natomiast rozpoczęcie prac – na czerwiec. Oba zadania chcemy zakończyć jeszcze w tym roku – dodaje Bogusław Juroszek.

Po spłaceniu 60 procent wartości pożyczek z katowickiego funduszu, gmina uzyska możliwość umorzenia reszty należności, pod warunkiem, że te środki zostaną przekazane na realizację kolejnych przedsięwzięć w zakresie ochrony środowiska.

(kredo)


Inwestycja z zyskiem dla środowiska

FUNDUSZ WSPARŁ WISŁĘ

Dzięki wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach zmodernizowano komunalny budynek w Wiśle. Teraz do jego ogrzania będzie potrzeba dużo mniej energii, co przełoży się na wymierne zyski nie tylko dla miejskiego budżetu, ale przede wszystkim dla środowiska naturalnego.

Mowa konkretnie o remoncie budynku komunalnego stojącego przy ulicy Niemca 4. Wykonano jego termomodernizację, w ramach której między innymi ocieplono dach i ściany. Komunalny obiekt zyskał ponadto nową elewację oraz zadaszenie nad wejściem. – To kolejna zakończona inwestycja, na którą czekali mieszkańcy tego budynku. Zmodernizowany obiekt prezentuje się świetnie i z pewnością wpłynie pozytywnie na wizerunek miasta – mówi burmistrz Wisły, Tomasz Bujok.

Remont kosztował 154 924 zł, a dofinansowanie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach – w formie pożyczki udzielonej na atrakcyjnych warunkach – wyniosło 117 708 zł.

(hos)


OGIEŃ NIE UŻYŹNIA!

Za nami pierwsza fala pożarów suchej roślinności i nieużytków, która pojawia się zawsze na początku wiosny. Niestety, podobnie jak w poprzednich latach, strażacy poświęcili bardzo dużo czasu na walkę z czerwonym kurem. Świadczy o tym statystyka: ponad 2600 pożarów w skali województwa i kilkadziesiąt na terenie powiatu cieszyńskiego od marca do kwietnia. Drugiej fali można spodziewać się na przełomie wiosny i lata…

O problemach z tym związanych piszemy każdego roku, by uświadomić amatorom wypalania suchej roślinności, że postępują niewłaściwie. Powodują bowiem zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, a także zwierząt. Przykładem niech będzie dramatyczne zdarzenie z Kiczyc, gdzie ubiegłej wiosny konieczny był jak najszybszy transport do szpitala poparzonego 81-letniego mężczyzny. Spalał suche liście i gałęzie, gdy niespodziewanie od ognia zajęło się jego ubranie. Mężczyzna zdążył dobiec do pobliskiego potoku, stłumił płomienie wodą, ale doznał poważnych poparzeń. Trafił na leczenie do specjalistycznego szpitala. W skrajnych przypadkach mamy do czynienia z ofiarami śmiertelnymi wśród ludzi. Liczba zwierząt ginących w płomieniach jest z pewnością o wiele większa. Taka statystyka nie jest niestety prowadzona.

Obszary, na których znajdują się wysuszone rośliny, stanowią łatwy materiał palny sam w sobie, a kiedy dochodzi do tego nieodpowiedzialne zachowanie człowieka, pojawia się prawdziwa ogniowa plaga. Od dawna otóż pokutuje przekonanie, że wypalanie suchej trawy użyźni glebę, powodując szybszy i bujniejszy wzrost młodej trawy. Niestety, zamiast korzyści ekonomicznych, mamy straty.

Ogień – powtórzmy to jeszcze raz – wyjaławia glebę, niszczy miejsca lęgowe ptaków, zabija owady i inne zwierzęta oraz unicestwia cenne gatunki roślin leczniczych i miododajnych. W ogniu giną dżdżownice użyźniające ziemię, biedronki zjadające mszyce, czy mrówki tępiące szkodliwe owady. Na skutek działania ognia gleba jest pozbawiana ochronnej warstwy w postaci roślinności, a więc szybciej i łatwiej podlega erozji i łatwiej wchłania rozmaite trucizny. Płomienie zabijają też większe zwierzęta, jak choćby zające, bażanty i skowronki, nie mówiąc o gniazdach z młodymi.

Wraz z ogniem do atmosfery przedostają się duże ilości dwutlenku węgla oraz substancji rakotwórczych, a gęsty dym z pożarów przy drogach utrudnia widoczność kierowcom. Bywa i tak, że wypalanie suchych traw wymyka się spod kontroli. Z uwagi na częste sąsiedztwo upraw leśnych, ogień z nieużytków potrafi przenieść się do lasu, który po pożarze odradza się bardzo długo.

Trzeba także wiedzieć i pamiętać, że wypalanie traw jest niezgodne z prawem. W ustawie o ochronie przyrody czytamy bowiem, że „zabrania się wypalania roślinności na łąkach, pastwiskach, nieużytkach, rowach, pasach przydrożnych, szlakach kolejowych lub w strefie oczeretów i trzcin”, a kto nie stosuje się do tego zakazu, podlega karze aresztu lub grzywny.

Kodeks wykroczeń przewiduje karę aresztu, nagany lub grzywny, której wysokość wynosi od 20 do 5000 zł. Jeżeli odpowiadamy w procesie karnym, to w przypadku sprowadzenia zagrożenia dla ludzkiego życia, możemy usłyszeć wyrok pozbawienia wolności od roku do dziesięciu lat. A rolników wypalających łąki może dodatkowo dotknąć cofnięcie dopłat z funduszy unijnych. Jeżeli ktoś korzysta z tej formy dotacji, jest zobowiązany do użytkowania gruntów w ten sposób, żeby „utrzymać ziemię w dobrej kulturze rolnej”, czyli m.in. nie wypalać areałów rolnych.

(mark)


Do druku: PDF

Wydanie nr 9 z dnia 10.05.2018

Sprzątanie świata i zielona pracownia

EKOLOGIA W WIŚLE MALINCE

Uczniowie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Wiśle Malince posprzątali na wiosnę swoją dolinę, a w przyszłości będą się uczyć w tak zwanej zielonej pracowni.

Jest już tradycją, że dzieci i młodzież z Zespołu Szkolno-Przedzkolnego nr 2 w Wiśle Malince biorą udział w akcji „Sprzątanie świata – Polska” będącej częścią międzynarodowego ruchu na rzecz ochrony środowiska „Clean up the World”. W tym roku również posprzątali na wiosnę swoją dolinę, a efekt ich pracy to kilkanaście worków pełnych śmieci. Na tym nie koniec proekologicznych działań i planów w tej edukacyjnej placówce.

– Z wielkim entuzjazmem przyjęliśmy fakt, że nasza placówka została nagrodzona w konkursie na najlepszy projekt ekopracowni: „Ekośrodowisko – dotknąć natury”, organizowanym przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. W pierwszym etapie szkoła otrzyma nagrodę finansową w wysokości 6 500 zł na realizację projektu w roku szkolnym 2018/2019. Celem projektu jest modernizacja sali przyrodniczej, polegająca na wyposażeniu jej w nowoczesny sprzęt, między innymi w tablicę interaktywną, mikroskopy, wizualizer, meble, pomoce dydaktyczne czy gry edukacyjne. Pozwoli to na prowadzenie ciekawych zajęć lekcyjnych, organizowanie zajęć dodatkowych podczas przerw, a także przygotowanie spotkań pozalekcyjnych z zastosowaniem nowatorskich metod pracy z zakresu nauk przyrodniczych i ochrony środowiska. Realizacja projektu z pewnością wpłynie na podniesienie świadomości ekologicznej uczniów, którzy będą mogli choć przez chwilę „dotknąć natury” – informuje Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 2 w Wiśle Malince.

(hos)


SZKODLIWE NIEDOPAŁKI

Można je zauważyć niemal na każdym kroku – na ulicach i trawnikach, przy domach, na drogach, w parkach, w lesie. To jedne z najczęściej spotykanych odpadów, może niepozornych, ale bardzo niebezpiecznych dla środowiska.

Mowa o niedopałkach papierosów, które są wyrzucane przez wielu palaczy gdzie popadnie. Zawarte w nich toksyny mają tymczasem destrukcyjny wpływ na środowisko.

Problem niedopałków stał się w ostatnich latach bardziej dokuczliwy, gdyż palaczom kategorycznie zabroniono puszczania dymka w zamkniętych pomieszczeniach – biurach, szkołach, szpitalach, instytucjach publicznych, kawiarniach czy restauracjach. Palą więc na świeżym powietrzu, a pozostałości po ich nałogu lądują nie zawsze w kubłach na śmieci. Pety wyrzucone podczas spaceru na chodnik czy trawnik, są przenoszone dalej. Wraz z wodami deszczowymi rozpoczynają bowiem swoją wędrówkę po świecie, często trafiając do rzek i mórz.

Papierosowe filtry – zawierające mnóstwo niebezpiecznych dla zdrowia człowieka i przyrody substancji chemicznych – dość trudno rozkładają się w środowisku. Naturze zajmuje to od kilku miesięcy do nawet dwóch lat, w zależności od rodzaju filtra. Jak alarmują naukowcy, jeden niedopałek potrafi zatruć około metra sześciennego gleby, a jeśli trafi bezpośrednio do jeziora, rzeki czy stawu – szkodliwie działa aż w 100 metrach sześciennych wody. Z rozmiękczonych niedopałków wyciekają nikotyna, benzeny, sole metali ciężkich i inne świństwa.

Papierosowe odpady zagrażają nie tylko glebie i zbiornikom wodnym, ale również zwierzętom – zwłaszcza rybom i ptakom. Bardzo często bowiem zdarza się, że połykają je, myląc z naturalnym pożywieniem. Wraz z petami do zwierzęcych żołądków trafiają w ten sposób trucizny.

Warto również pamiętać, że zaśmiecanie traktowane jest jako wykroczenie. Osoba, która zostanie przyłapana przez mundurowych na wyrzucaniu niedopałka w inne miejsce niż kubeł na śmieci, może zapłacić grzywnę w wysokości 500 zł.

(kredo)


W Puńcowie i Bażanowicach

WORY PEŁNE ŚMIECI !

Z inicjatywy strażaków, działaczy klubu sportowego, sołtysa oraz samych mieszkańców odbyło się wielkie sprzątanie Puńcowa. W teren wyruszyło kilkadziesiąt osób. Wielkie sprzątanie odbyło się też w Bażanowicach.

Najwięcej odpadów w Puńcowie zostało zebranych na ulicy Wielodroga, gdzie zlikwidowano dwa dzikie wysypiska oraz wzdłuż drogi powiatowej (na długości około 6 km), prowadzącej z Cieszyna do Dzięgielowa.

Do dużego kontenera trafiły m.in. odpady budowlane, pampersy, szkło, plastik, puszki po napojach, części samochodowe, damska bielizna, urządzenia akwarystyczne i stary telewizor.
W sprzątnie swojej miejscowości zaangażowali się też mieszkańcy Bażanowic. W dorocznej akcji zorganizowanej przez radę sołecką, OSP, KGW i Stowarzyszenie Miłośników Bażanowic wzięli

udział dorośli, młodzież i dzieci. Zbierali śmieci wzdłuż dróg gminnych i trasy powiatowej Cieszyn – Ustroń. Wśród odpadów przeważały butelki, puszki, folie, materiały budowlane, plastik i zabawki.

W obie akcje włączyła się gmina Goleszów, zapewniając wywóz odpadów na wysypisko oraz przekazując część worków na śmieci.

(mark)


Do druku: PDF

E-wydanie