Wydanie nr 15 z dnia 10.08.2018

Przy ekologicznych inwestycjach

JAK FUNDUSZ BRENNĄ WSPOMAGA

W ostatnich kilku latach Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach wsparł gminę Brenna dotacjami i pożyczkami o łącznej wysokości ponad 4,7 miliona zł. Pieniądze te trafiły nad Brennicę jako wsparcie dla korzystnych dla środowiska, proekologicznych inwestycji.

Budowana obecnie sieć wodociągowa w Brennej przy ulicy Góreckiej, Leśników i Wiązowej ma doprowadzić bieżącą wodę do 49 budynków. Ułatwi to życie ludziom oraz poprawi kondycję środowiska naturalnego. Zaprzestanie używania studni sprawi bowiem, że więcej wód gruntowych zostanie dla szeroko rozumianej przyrody. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach wspiera tę inwestycję kwotą ponad 720 tysięcy zł.

Z uwagi na ukształtowanie terenu oraz rozproszoną zabudowę, w gminie Brenna nie wszędzie wchodzi w rachubę budowanie sieci kanalizacyjnej. Tam, gdzie ona nie dotrze, ekologicznym rozwiązaniem jest zastąpienie tradycyjnych szamb przydomowymi oczyszczalniami ścieków. Dzięki finansowej pomocy WFOŚiGW w Katowicach, która wyniosła 405 tysięcy zł, w gminie Brenna w latach 2015-2018 powstało kilkadziesiąt biologicznych, przydomowych oczyszczalni ścieków.

Ponieważ w położonej na terenie gminy Brenna Jaskini Wiślańskiej znajdują się cenne zbiorowiska fauny oraz zimują tam nietoperze, katowicki fundusz dotacją w wysokości ponad 14 tysięcy zł pomógł samorządowi w ubiegłym roku zabezpieczyć dwa prowadzące do jaskini otwory. Dotacja WFOŚiGW w Katowicach w kwocie 15 tysięcy zł ułatwiła gminie Brenna w latach 2015-2016 opracowanie Planu Gospodarki Niskoemisyjnej. Zgodnie z tym dokumentem podejmowane są proekologiczne działania takie jak redukcja gazów cieplarnianych czy zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym Brennej.

Nikomu nie trzeba wyjaśniać, że budowa kanalizacji sanitarnej to inwestycja na wskroś ekologiczna. Dlatego też katowicki fundusz w latach 2014-2018 wspomagał kolejne etapy rozbudowy kanalizacyjnej sieci w Brennej i w Górkach. Łącznie wsparcie wyniosło ponad 3,5 miliona zł. W 2016 roku Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach umarzalną pożyczką w wysokości blisko 30 tysięcy pomógł gminie Brenna wykonać w Górkach Wielkich wodociąg przy ulicy Franciszkańskiej, dzięki czemu z bieżącej wody mogą tam korzystać mieszkańcy 9 budynków.

(hos)


Miliony dla Doliny Górnej Wisły

NA POMOC PTAKOM

Dolina Górnej Wisły, obejmująca w dużej części teren powiatu cieszyńskiego, została objęta szczególnym projektem, który ma na celu ochronę siedlisk bytujących tam ptaków wodno-błotnych, w szczególności ślepowrona i rybitwy. Na ten cel udało się pozyskać wsparcie unijne oraz z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w łącznej kwocie 4,3 mln euro.

Najważniejsze zadania, jakie są zaplanowane do realizacji w latach 2018-2022, polegają na zabezpieczeniu brzegów wysp na stawach hodowlanych, żwirowniach i Zbiorniku Goczałkowickim oraz remoncie infrastruktury stawowej. Rozmywanie brzegów wysp, które stanowią dogodne miejsca lęgowe dla ptaków, oraz ich zalewanie przez spiętrzoną wodę, to zagrożenia, z którymi projekt „Life Vistula” próbuje walczyć.

Pozostałe niebezpieczeństwa to zarastanie wysp, uszkodzenia grobli na stawach, niekontrolowana turystyka i rekreacja czy niedostateczna ochrona siedlisk w miejscach żerowania ślepowrona. Dlatego celem projektu jest również uświadomienie mieszkańcom ważnej roli siedlisk wykorzystywanych przez ślepowrona, a także uregulowanie ruchu turystycznego i racjonalne udostępnienie chronionych obszarów. Chodzi także o to, by upowszechnić metody ochrony przyrody w gospodarczym wykorzystaniu sztucznych zbiorników wodnych.

Projekt jest realizowany przez kilka podmiotów, m.in. Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Katowicach, a jego beneficjentami są również zarządcy stawów, w których prowadzone będą prace. Na naszym terenie będą one miały miejsce w Zakładzie Ichtiobiologii i Gospodarki Rybackiej Polskiej Akademii Nauk w Gołyszu. Mieszkańców powiatu cieszyńskiego, którzy często odpoczywają nad Zbiornikiem Goczałkowickim, zaciekawią z pewnością inwestycje, jakie są tam zaplanowane, a jest ich sporo. Powstanie m.in. wieża obserwacyjna wraz z parkingiem w pobliżu, a także dwa pomosty dla wędkarzy. Pozostałe działania prowadzone będą w Dolinie Dolnej Soły, Dolinie Dolnej Skawy oraz stawach w Brzeszczach.

(kredo)


LABA W ZGODZIE Z NATURĄ

Wakacje to okres sprzyjający wypoczynkowi na łonie natury. Ważne, aby spędzając czas blisko przyrody, szanować ją, bo tylko wtedy laba będzie nie tylko przyjemna, ale i bezpieczna, czyli jednym słowem – zgodna z naturą.

Napotykając dzikie zwierzęta, nie należy podchodzić do nich zbyt blisko i nie dotykać ich, ponieważ w obecności ludzi szybko się denerwują. Nie wolno też dokarmiać mieszkańców lasu, gdyż będą szukać pożywienia coraz bliżej siedzib ludzkich i przez to stanowić dla nich zagrożenie. Kiedy chcemy rozbić namiot na łonie natury, warto zrobić to tak, aby nie uszkodzić ekosystemu i nie zakłócić spokoju zwierząt, szczególnie tych wychowujących młode. Jeśli zauważymy młode osobniki albo jaja zwierząt, nie dotykajmy ich, bo może to spowodować odrzucenie ich przez matkę. Jeśli ich los nas jednak niepokoi, powiadommy o naszym odkryciu odpowiednie służby.

Celem naszych letnich wojaży są często parki narodowe. Na ich terenie obowiązują szczególne zasady. Wchodząc do parku, należy przede wszystkim poruszać się wyłącznie po wyznaczonych szlakach. W parku narodowym nie wolno też niczego zrywać, na przykład kwiatów, jagód czy grzybów. Można natomiast do woli fotografować przyrodę w celach niekomercyjnych. Na wyprawę warto zabrać ze sobą niezbędne numery telefonów do pracowników parku, które mogą się przydać na przykład w sytuacji, gdy zobaczymy ranne zwierzęta. Nie udzielajmy im pomocy samodzielnie!

Pamiętajmy też, aby po sobie posprzątać. Dla niektórych zwierząt porzucone plastikowe torby wyglądają jak pokarm, a zjedzone – stanowią poważne zagrożenie. Śmiertelnie wręcz groźne są żyłki wędkarskie zostawione w wodzie czy na plaży. Karygodne – nie tylko w wakacje – jest porzucanie odpadów byle gdzie. To nie tylko szkodliwe dla środowiska działanie, ale i nielegalne. Tworzywa sztuczne rozkładają się setki lat, przykładowo jednorazowa torebka foliowa 120 lat, opona samochodowa – 300-500 lat, a plastikowa butelka – nawet 1000! Toksyny dostają się do gleby i wód gruntowych, a widok i odór dzikiego wysypiska skutecznie odbierają przyjemność ze spaceru po lesie. Wywóz śmieci w nieprzystosowane do tego miejsca pociąga za sobą nieodwracalne szkody dla krajobrazu, ekosystemu, kondycji fauny i flory, a zwiększona ilość biogazów na terenie dzikiego wysypiska może doprowadzić do jego zapłonu, natomiast chorobotwórcze bakterie i grzyby mogą skazić wodę.

Wakacyjne wypady – zwłaszcza zagraniczne – wiążą się także z kupnem pamiątek. Niektóre z nich mogą się okazać najdroższymi, jakie kiedykolwiek nabyliśmy… Przewożenie przez granice między innymi części koralowców i muszli, również w formie biżuterii, wielu gatunków orchidei, kaktusów, przedmiotów ze skóry gadów, w tym butów i torebek, części ciała gatunków chronionych – także w postaci orientalnych leków – jest niezgodne z prawem i zagrożone karami. Rozglądając się za pamiątkami, wypróbujmy za to produkty regionalne. Dzięki temu będziemy mogli poznać w pełni kulturę i tradycję regionu, wspierając jednocześnie lokalne gospodarstwa i twórców.

Chcąc być eko podczas urlopu, warto unikać jazdy samochodem na krótkich dystansach, na przykład do kiosku czy po pieczywo. Zdecydowanie lepiej wybrać rower lub spacer. Będąc poza domem, nie zapominajmy także o segregacji śmieci.

(kredo)


Ma na to pół miliona złotych

STRUMIEŃ WALCZY Z NISKĄ EMISJĄ

W gminie Strumień, dzięki finansowemu wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, kolejny raz realizowana jest akcja dopłacania mieszkańcom do wymiany starych, zanieczyszczających środowisko kotłów grzewczych, na urządzenia nowe, ekologiczne.

Decyzją Zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, gmina Strumień otrzymała w tym roku na program ograniczania niskiej emisji finansowe wsparcie w łącznej wysokości ponad pół miliona złotych. Złożyły się na to dotacja w wysokości 198 tysięcy zł oraz pożyczka (wraz z umorzeniem części zaciągniętych w funduszu środków) opiewająca na 336 581 zł. Dzięki temu władze Strumienia mogły przyznać dofinansowanie do wymiany starych urządzeń grzewczych na nowe, przyjazne dla środowiska, 99 mieszkańcom tej gminy. Nabór wniosków odbył się w czerwcu, następnie dokonano formalnej ich weryfikacji, a obecnie podpisywane są umowy z tymi osobami, które zostały zakwalifikowane do tego proekologicznego programu. Dotacja wynosi do 80 procent kosztów wymiany starego kotła grzewczego na nowy, ale nie więcej niż 6 tysięcy zł.

– Gmina Strumień od 2008 roku udziela osobom fizycznym dofinansowania do wymiany źródeł ciepła. Do tej pory dotowano wymianę kotłów w 183 domach, a kwota wydatkowana z budżetu gminy na ten cel wyniosła 585 323 złotych – mówi burmistrz Strumienia Anna Grygierek.

(hos)


Do druku: PDF

Wydanie nr 14 z dnia 20.07.2018

BĄDŹ EKO, WSPIERAJ PSZCZOŁY!

Pszczoły to wyjątkowo pożyteczne dla środowiska naturalnego owady. Dziś czyha na nie wiele zagrożeń, ale każdy z nas może zrobić dla nich coś dobrego.

Coraz częściej usłyszeć można opinie o tym, iż pszczoły stały się gatunkiem wymierającym i jeśli ludzie nie zatrzymają szkodliwej dla nich ingerencji w naturalne środowisko, to kres tych owadów może nastąpić szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa. I nie są to strachy na lachy, lecz realna groźba, bo pszczoły dziesiątkowane są przez zabójcze dla nich choroby oraz stosowane w rolnictwie środki chemiczne. Życie tym wyjątkowo pożytecznym owadom odpowiadającym wszak za zapylanie roślin, utrudnia również wycinanie tak zwanych miododajnych drzew oraz moda na częste i krótkie strzyżenie trawników. Tymczasem drzewa i kwietne łąki to dla pszczół spichlerze z pożywieniem. Kiedy ich brakuje, brakuje też jedzenia dla pszczelich pasiek. I mamy się czym przejmować, bo już Albert Einstein miał powiedzieć, że gdy zginie ostatnia pszczoła, to ludziom pozostaną na ziemi jedynie cztery lata życia.

Co prawda część dzisiejszych naukowców kwestionuje możliwość życia ludzkości bez pszczół jedynie przez cztery lata, ale nikt nie neguje tego, że pszczoły to wyjątkowo pożyteczne dla środowiska naturalnego owady i ludzie we własnym interesie powinni je chronić oraz wspierać. Działanie na rzecz pszczół ma już w Europie zapalone – i to wysoko – zielone światło, gdyż Parlament Europejski wezwał całą Unię Europejską do inwestycji w ochronie pszczół i udzielania wsparcia pszczelarzom.

Cieszyński pszczelarz Piotr Nytra przy każdej okazji podkreśla, że tak naprawdę każdy z nas może wspierać pszczoły i im pomagać. W dodatku nie wymaga to ani wiele zachodu, ani dużych wydatków. Bo ważną rolę odgrywa w tym zwykła dobra wola. Na przykład ze strony rolników, gdyż opryski pól dokonywane o zmierzchu lub po zmroku, gdy pszczoły są już w ulach, stanowią dla tych owadów dużo mniejsze zagrożenie niż wówczas, gdy są przeprowadzane w ciągu dnia. Byłoby również bardzo dobrze, gdy rolnicy informowali z wyprzedzeniem o planowanych opryskach okolicznych pszczelarzy. Z kolei władze miast i gmin oraz szefowie spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych powinni z rozsądkiem podchodzić do wniosków – czasami bardzo skromnych grupek mieszkańców – domagających się wycięcia drzewa czy częstego koszenia trawników.

Piotr Nytra gdzie może, tam propaguje pięć zasad przyjaciół pszczół. Oto one: 1 – nie wypalaj traw, 2 – sadź rośliny rodzime i unikaj roślin obcych, inwazyjnych, 3 – pozostawiaj w ogrodzie czy na działce miejsca półdzikie, gdzie owady mogą znaleźć schronienie i pożywienie, 4 – używaj nawozów naturalnych, a nie sztucznych, 5 – pomagaj tworzyć gniazda dla pszczół dziko żyjących (na przykład w postaci pustych środku łodyg związanych, przykrytych daszkiem i umieszczonych tak, aby wiatr i deszcz im nie dokuczał).

Żeby wspierać pszczoły nie trzeba mieć dużej działki z wieloma roślinami, bo także pięknie ukwiecony balkon będzie dla pszczół prawdziwą gratką.

(hos)


Jest „Drzewo Roku!”

MIESZKO I GRUSZA NIE OCZAROWAŁY…

Przez cały czerwiec trwało głosowanie na „Drzewo Roku 2018” w ósmej edycji konkursu organizowanego przez Klub Gaja w Bielsku-Białej. Internauci mieli do wyboru szesnaście szumiących okazów, rosnących w różnych miejscowościach w Polsce, z czego dwa znajdowały się w powiecie cieszyńskim.

Do tytułu „Drzewa Roku 2018” zgłoszony został dąb Mieszko w Kończycach Wielkich, liczący około 500 lat, oraz Zielona Grusza, której wiek szacowany jest na 150 lat, rosnąca na trójstyku między Kończycami Wielkimi, Kończycami Małymi i Pruchną, ale na terenie pierwszej z wymienionych wiosek. Niestety jednak w internetowym plebiscycie „nasze” okazy nie zostały docenione i znalazły się daleko poza podium. Konkurs wygrało „klęczące drzewo” w Krasnymstawie w województwie lubelskim, na które oddano 4131 głosów, i to ono otrzymało tytuł „Drzewa Roku 2018”. Drugie miejsce wywalczył dąb Henryk w Krakowie z 3612 głosami na koncie, a trzeci był dąb Ustrobniak w Ustrobnej w województwie podkarpackim – 2303 głosy.

Dąb Mieszko, zgłoszony do konkursu przez PTTK „Beskid Śląski” w Cieszynie, urzekł 415 internautów, a Zielona Grusza, zgłoszona przez Jana Machałę z Cieszyna, zaledwie 40…

Ideą konkursu jest szukanie drzew, które są nie tyle wiekowe, ale mają za sobą jakąś historię. Które pobudzają wyobraźnię i jednoczą lokalną społeczność. Które są przez ludzi kochane i pielęgnowane. Konkurs jest częścią szerszego programu edukacji ekologicznej Klubu Gaja, realizowanego przy wsparciu zarówno Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, jak i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Chociaż „nasze” okazy tym razem nie zostały nagrodzone, dalej zdobią Śląsk Cieszyński i opowiadają wspaniałe historie…

(kredo)


Pomóż owadom w ogrodzie

DREWNIANE HOTELE

Mają oryginalny wygląd i mogą stanowić dodatkową ozdobę ogrodu, ale przede wszystkim – dobrze wpływają na znajdujące się w nim rośliny i zapylające je owady. To tylko niektóre z zalet specjalnych domków dla insektów, których stawianie na działkach jest ostatnio coraz bardziej popularne. Dzięki pomocy człowieka owady mają lepsze warunki do rozwoju swojej populacji.

Swoiste drewniane hotele lubią zasiedlać na przykład dzikie pszczoły samotnice, zwane murarkami ogrodowymi. Murarki swoimi wymiarami są zbliżone do pszczoły miodnej, lecz nie produkują miodu. Ich celem jest „odwiedzanie” kwiatów w poszukiwaniu nektaru potrzebnego do utrzymania się przy życiu, co w ogrodzie ma istotne znaczenie dla zapylania roślin. W naturalnych warunkach murarki najchętniej gnieżdżą się w pustych łodygach roślin baldaszkowatych, w trzcinie pospolitej, a także w różnego rodzaju otworach wygryzionych przez inne owady w drewnie. Chcąc mieć jak najwięcej zapylaczy w swoim ogrodzie, trzeba im więc stworzyć podobne warunki.

Domki dla owadów, w różnorodnych kształtach, można kupić gotowe w sklepach, ale można też wykonać je samodzielnie – wystarczy zbić drewnianą skrzynkę z daszkiem i wypełnić ją rurkami. Na rurki najlepiej nadają się rośliny, których pędy są puste w środku, na przykład wspomniana trzcina pospolita rosnąca na stawach bądź na podmokłych terenach, ale także rdest sachaliński, forsycja, malina czy czarny bez. Pocięte rurki o długości około 10-20 cm najlepiej związać w pęczki po kilkadziesiąt sztuk i włożyć do domku. Przydatne mogą być również rurki bambusa, sucha słoma, drewniane deseczki, mech, trawa czy nawet szyszki. Wykorzystać można ponadto cegły dziurawki czy ponawiercane pieńki. W zakamarkach tych wszystkich przedmiotów znajdą schronienie i złożą jaja setki pożytecznych istot.

Domki dla owadów należy ustawić na słupach na wysokości około 1,2-1,5 metra nad ziemią w przydomowym sadzie, jagodniku czy warzywniku, kierując jego przód na południowy-wschód, południe lub południowy-zachód. Można je też postawić bądź powiesić na drzewie czy w jakimś innym zakątku ogrodu. Należy unikać wystawiania hotelików w miejscach chłodnych i zawilgoconych. By domki nie stały się darmową stołówką dla lubujących się larwach i poczwarkach ptaków, można u wejścia do nich wstawić ramkę z siatką wolierową. Dla ciekawszego efektu wizualnego dobrze jest swoje dzieło pomalować kolorową farbą.

(kredo)


Do druku: PDF

Wydanie nr 13 z dnia 06.07.2018

Bo likwidują zagrożenia ekologiczne

FUNDUSZ WSPIERA STRAŻAKÓW

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach oraz Urząd Marszałkowski w Katowicach kontynuują akcję wspierania jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych. W ramach tego działania dofinansowanie do zakupu nowego wozu strażackiego otrzyma między innymi Wisła.

Ponieważ strażacy z OSP nie tylko gaszą pożary, ale również podejmują akcje związane z likwidacją zagrożeń ekologicznych, mogą liczyć na finansowe wsparcie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. W ramach „Ogólnopolskiego programu finansowania służb ratowniczych” katowicki fundusz ogłosił nabór wniosków na zakup sprzętu ratowniczego dla jednostek OSP z terenu województwa śląskiego.

– Formą dofinansowania jest dotacja w wysokości do 50 procent kosztów kwalifikowanych przedsięwzięcia – informują pracownicy WFOŚiGW w Katowicach. Łącznie na ten cel przeznaczono 5 860 000 zł, z czego 3 760 000 zł pochodzi z kasy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie, a 2,1 mln zł z budżetu śląskiego funduszu. Wnioski należy składać w siedzibie jednostki – w Katowicach przy ulicy Plebiscytowej 19. Zgłoszenia będą przyjmowane do 31 lipca lub do wyczerpania pieniędzy.

Jednostki OSP z województwa śląskiego mogą również liczyć na finansowe wsparcie z Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. Radni sejmiku śląskiego podjęli bowiem decyzję o przekazaniu 3 mln zł dla strażaków ochotników na zakup samochodów ratowniczo-gaśniczych. Pieniądze te zostaną rozdzielone między 23 gminy. Jedną z nich będzie Wisła. Środki pochodzące z budżetu województwa śląskiego stanowić będą część funduszy potrzebnych do zakupu nowych wozów strażackich. Resztę dołożą gminy oraz Krajowy System Ratownictwa Gaśniczego.

Jak informuje Wojciech Saługa, marszałek województwa śląskiego, w tej samorządowej kadencji, dzięki pieniądzom unijnym, z budżetu województwa, państwa oraz z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, finansowe wsparcie dla śląskich jednostek OSP wyniosło łącznie około 40 milionów zł.

(hos)


SMOG W WYDANIU ELEKTRO

Zimą drastycznie spada jakość powietrza w naszym regionie. Niewiele jednak osób wie, że ze smogiem – w nieco innym wydaniu – mamy do czynienia nieustająco, niezależnie od pory roku i tego, czy przebywamy na zewnątrz czy w domu.

Mowa o smogu elektromagnetycznym, zwanym również elektrosmogiem, który jest związany z emisją sztucznego promieniowania elektromagnetycznego. Co prawda promieniowanie magnetyczne towarzyszy człowiekowi od zawsze, bo jest uwarunkowane działaniem pola magnetycznego Ziemi czy wytwarza się choćby podczas burzy z piorunami, ale smog elektromagnetyczny to już zupełnie coś innego. To specyficzne zanieczyszczenie środowiska promieniowaniem elektromagnetycznym o różnej częstotliwości, niepowstałym w wyniku naturalnych procesów zachodzących na ziemi.

Co jest źródłem takiego promieniowania? Praktycznie wszystkie urządzenia zasilane energią elektryczną i instalacje, bez których nie wyobrażamy sobie współczesnego życia. W domu są to telewizory, komputery, telefony komórkowe, kuchenki mikrofalowe, piekarniki elektryczne, lodówki, zamrażarki czy pralki, w zakładach pracy różnego rodzaju sprzęt biurowy, w miastach – transformatory, linie tramwajowe, telekomunikacyjne stacje nadawcze i inne maszty przekaźnikowe, radary, linie wysokiego napięcia, anteny radiowe, miejskie światła, elektroniczne wyświetlacze reklam i wiele innych.

Pola elektromagnetyczne wytwarzane sztucznie są dla organizmów nowością i mogą wpływać na nie ujemnie, tym bardziej że przed elektrosmogiem nigdzie nie możemy się schronić. Naukowcy od dziesięcioleci śledzą wpływ pola elektromagnetycznego na organizm człowieka. Na podstawie niektórych badań stwierdzono, że długotrwałe działanie elektrosmogu prowadzi do szeregu reakcji ogólnoustrojowych. Mogą to być – przykładowo – bóle i zawroty głowy, szybsze męczenie się, zaburzenia pamięci, obniżenie koncentracji uwagi, ogólne osłabienie i mniejsza odporność, niekiedy nerwowość czy wzrost agresji. Możliwy jest też wpływ na układ krążenia, powodując spadek akcji serca, dlatego nie poleca się stosowania telefonów komórkowych u ludzi z rozrusznikiem serca. Niektórzy twierdzą także, że pozostawione w sypialni telefony komórkowe – ba! znajdujące się bardzo często pod poduszką – mogą być przyczyną tak popularnych dzisiaj kłopotów ze snem i częstego budzenia się.

Działaniu sztucznego promieniowania elektromagnetycznego na Polaków przygląda się Najwyższa Izba Kontroli. Jej pracownicy sprawdzą, jak mieszkańcy pięciu miast – Katowic, Krakowa, Lublina, Poznania i Szczecina – są chronieni przed elektrosmogiem. Wyniki specjalistycznych badań mają zostać ogłoszone po wakacjach, najprawdopodobniej we wrześniu.

Dobrym sposobem walki z elektrosmogiem w mieszkaniu czy biurze jest zazielenienie przestrzeni. Istnieje wiele kwiatów doniczkowych, które pomogą oczyścić powietrze. W sąsiedztwie telewizora czy komputera dobrze sprawdzą się figowiec, zielistek i kleistokaktus. Naszymi sprzymierzeńcami w biurach będą z pewnością także skrzydłokwiat, zamiokulkas zamiolistny, wężownica, aglaonema, palma koralowa, paprotka, zroślicha stopowcowa czy filodendron.

Większość z nich nie tylko doskonale oczyszcza powietrze, ale przy tym reprezentacyjnie wygląda, ma minimalne wymagania i dobrze znosi trudne warunki panujące w pomieszczeniach biurowych – zacienienie czy towarzystwo kaloryferów.

(kredo)


ZIELONE OPRYSKI

Ten rok nie rozpieszcza właścicieli ogrodów i warzywników. Na rabatach i grządkach panoszą się ślimaki, które w jedną noc potrafią zniszczyć uprawy. Nie brakuje także mszyc i mrówek, a do tego wszystkiego dochodzą jeszcze różnego rodzaju choroby roślin. Jak się przed nimi uchronić, a przy tym nie szkodzić środowisku? Warto spróbować domowej roboty nawozów i oprysków.

Naturalne i ekologiczne środki ochrony roślin nie są, wbrew pozorom, trudne do przygotowania, a mogą okazać się skuteczne. Sporządza się je z powszechnie dostępnych składników. Po naturalnych opryskach można zbierać owoce czy zioła już po jednym dniu, a nie – jak w przypadku środków chemicznych – po kilkudniowej przerwie. Co więcej, nie są w żaden sposób szkodliwe dla owadów pożytecznych, na przykład pszczół, w przeciwieństwie do wielu preparatów dostępnych w sklepach.

Najbardziej popularnym specyfikiem domowej roboty jest gnojówka roślinna. Wystarczy zalać świeże ziele zimną wodą w proporcji około kilograma na 10 litrów wody. Najlepiej użyć odstanej wody deszczowej lub ze studni, a miksturę trzymać w drewnianym, kamionkowym lub plastikowym naczyniu. Nie nadają się do tego metalowe pojemniki. Gnojówkę powinno się szczelnie przykryć, na przykład gazą czy starą firanką z drobnymi oczkami, by nie wpadały do niej owady i śmieci, a jednocześnie miała dostęp świeżego powietrza. Raz lub dwa razy dziennie wszystko należy przemieszać i poczekać aż sfermentuje. Proces ten może się zakończyć po około 2-4 tygodniach, w zależności od pogody. Kiedy preparat będzie klarowny i przestanie się pienić, oznacza, że jest gotowy do użycia.

We własnym zakresie można przygotować także wyciąg roślinny, tak zwany nastój. Jego wykonanie jest o wiele szybsze niż gnojówki, ponieważ świeże lub suszone ziele wystarczy zalać zimną wodą i odstawić na 12-24 godzin aż do wytworzenia lekkiej pianki. Trzeba go użyć najlepiej jeszcze tego samego dnia. Wywar – kolejny rodzaj ekologicznego produktu – przygotowuje się podobnie jak wyciąg, z tym że po 12-24 godzinach gotujemy całość na słabym ogniu przez około pół godziny i zostawiamy do wystygnięcia. Jeszcze gorący możemy przelać do słoików, szybko zakręcić i odwrócić do góry dnem aż do wystygnięcia. Wywar sporządzony w ten sposób można użyć nawet po 3-4 miesiącach.

Ostatni rodzaj domowego środka do walki ze szkodnikami to napar. W tym przypadku świeże lub suszone ziele zalewamy wrzącą wodą i pozostawiamy pod przykryciem do wystygnięcia. Preparat trzeba wykorzystać jeszcze tego samego dnia.

Lista roślin, z których można sporządzić mikstury, jest długa. Jedne są bardziej dostępne, w innych przypadkach trzeba się trochę natrudzić, by je zdobyć. Najpopularniejsza i uniwersalna jest pokrzywa. W jej liściach znajduje się potas, magnez, fosfor, wapń, żelazo, witaminy A, B, C i K, kwasy organiczne oraz flawonoidy, które są przeciwutleniaczami i chronią rośliny przed chorobami i szkodnikami. Gnojówkę z pokrzyw można stosować w rozcieńczeniu 1:10 lub 1:20 do nawożenia drzew i krzewów owocowych, kapusty, pomidorów, kalafiorów, selerów, ogórków, róż, kwiatów jednorocznych i bylin. Wymieszaną z wodą w proporcji 1:20, bądź fermentującą 4-5 dni czy w formie wywaru, można stosować jako oprysk przeciw mszycom, przędziorkom, tarcznikom, misecznikom oraz innym chorobom i szkodnikom. Bez rozcieńczania można ją stosować do wielokrotnego podlewania kompostu, by przyspieszyć rozkład materii organicznej.

W podobny sposób używa się preparatów wykonanych ze skrzypu polnego. Gnojówka z niego – w proporcji 1:5 lub 1:4 – pomaga walczyć z chorobami wywołanymi przez grzyby glebowe i uzdrawia glebę. Wywar 1:4 można stosować w walce z zarazą ziemniaczaną czy chorobami pomidora, a także z szarą pleśnią pojawiającą się na liściach. Wyciąg nierozcieńczony idealny jest również na mszyce. Przy niedoborze potasu można stosować wyciąg lub wywar nierozcieńczony z żywokostu lekarskiego, opryskiwać rośliny i podlewać glebę w okresie wegetacji. Na mrówki dobra jest natomiast gnojówka nierozcieńczona lub wywar w proporcji 1:5 sporządzone z wrotyczu pospolitego. Wyciąg z tej rośliny bądź z łopianu nadaje się także do walki z gąsienicami, bawełnicami i owocówkami.

Gryzonie i ślimaki, a także mrówki nie lubią gnojówki i wyciągu z bylicy piołunu. Mszyce poddadzą się również, jeśli potraktujemy je wyciągami z liści paproci, aksamitki, rumianku, naci ziemniaka, łusek czosnku czy cebuli. Bielinek kapustnik i owocówki skapitulują w kontakcie z wywarem z liści pomidora, a wyciąg z siana pomoże w walce z mączniakami jabłoni i agrestu.

(kredo)


Do druku: PDF

 

E-wydanie