Wydanie nr 35 z dnia 2.09.2022 r.


Posprzątaj, pomóż przyrodzie. To się opłaca!

Kwiaty zamiast śmieci

Wystartowała jesienna edycja ogólnopolskiej akcji „Kwiaty zamiast śmieci”, organizowanej przez bielską fundację ekologiczną „Arka”. Uczestnicząc w niej, można pomóc zanieczyszczonej przyrodzie i owadom. Wystarczy, że zabierzemy się za sprzątanie.

Tony śmieci zalegające w lasach, raniące i zabijające zwierzęta, zatruwające środowisko… Coraz słabsze i masowo wymierające pszczoły, których siedliska są zagrożone i niszczone… To problemy, z którymi mierzy się cały świat, nasz kraj i nasz region również. Na szczęście nie brakuje wielu inicjatyw, które zachęcają do zmiany tego stanu rzeczy. Jedną z nich jest akcja bielskiej „Arki”, która zachęca do zbierania śmieci. Wystarczy, że zbierzemy reklamówkę odpadów – w lesie, parku, nad rzeką czy gdziekolwiek, gdzie nie powinny się one znaleźć, a następnie zrobimy jej zdjęcie i dodamy na stronie www.kwiatyzasmieci.pl Wówczas Fundacja „Arka” wyśle nam paczkę nasion z kwiatami przyjaznymi dla pszczół i innych zapylaczy, które można wysiać w swoim ogrodzie czy nawet w donicy na balkonie.

– W „Arce” lubimy łączyć i współpracować. Dlatego cieszymy się, że udało się przygotować nam kolejną akcję łączącą temat zaśmiecenia naszych terenów przyrodniczych z pomocą pszczołom i innym owadom zapylającym – mówi Wojciech Owczarz, prezes „Arki” i pomysłodawca akcji, która dofinansowana jest przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Śmieci wyrzucane na terenach zielonych to nie tylko problem estetyczny. Na naszej bezmyślności cierpią także zwierzęta, głównie bezkręgowce, które wchodzą do butelek czy puszek po napojach i później nie mogą się z nich wydostać. Ponadto sarny ranią sobie nogi na rozbitych butelkach, a dziki jedzą różnorodne opakowania. Lądujące w lasach odpady budowlane czy z zakładów naprawy samochodów doprowadzają natomiast do poważnego skażenia środowiska. Tymczasem coraz więcej badań naukowych wskazuje na to, że pobyt w lesie działa na nas leczniczo. Sprzątając las – po innych ludziach – możemy więc pomóc również sobie. A liczby są porażające. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w 2019 roku w Polsce zlikwidowano 11 tys. 371 dzikich wysypisk, z których zebrano łącznie około 26 tys. ton odpadów komunalnych. Również działalność człowieka sprzyja wymieraniu pszczół. Tymczasem rośliny nie są w stanie bez nich sobie poradzić. Ponad 80 procent z nich jest przystosowana właśnie do zapylania przez owady, głównie pszczoły. Jeśli one wyginą, to prawdopodobnie nikt więcej ich nie zapyli… I jak twierdził już dawno temu Albert Einstein, ludzkości pozostaną już trzy czy cztery lata egzystencji… (kredo)


Jeśli masz to zwierzę, masz problem!

Na początku sierpnia zaczęło obowiązywać rozporządzenie wykonawcze Komisji Europejskiej, które poszerzyło listę inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie dla Unii. Niektóre z nich występują również na terenie Polski. Z nowymi przepisami powinni się zapoznać w szczególności posiadacze węża lancetogłowa królewskiego (Lampropeltis getula). Właściciele zwierząt domowych z listy IGO, którzy naruszają przepisy ustawy, nawet nieumyślnie, mogą liczyć się z dotkliwą karą pieniężna.

Ustawa o gatunkach obcych, która zaczęła obowiązywać pod koniec 2021 roku, nakłada na posiadaczy zwierząt, które znalazły się na liście gatunków stwarzających zagrożenie dla Unii lub Polski, obowiązek pozyskania zezwolenia na jego przetrzymywanie. – Jeśli zwierzę znalazło się na liście unijnej, swój wniosek należy skierować do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Zwierzęta stwarzające zagrożenie dla rodzimych ekosystemów ujęte na polskiej liście, podlegają kontroli regionalnych dyrekcji ochrony środowiska. Dla województwa śląskiego w tym zakresie zezwolenie na przetrzymywanie inwazyjnego gatunku wydaje Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach – wyjaśnia Natalia Zapała, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.
Właściciele mogą również przekazać zwierzę podmiotowi uprawnionemu do przetrzymywania inwazyjnych gatunków obcych, do azylu dla zwierząt, bądź poddać je procedurze uśmiercenia przez lekarza weterynarii. Mają na to 6 miesięcy od dnia wpisania gatunku na listę. Oznacza to, że posiadacze lancetogłowa królewskiego mają na to czas do 2 lutego 2023 roku, a z uwagi na to, że jest to gatunek stwarzający zagrożenie dla Unii, zezwolenie na przetrzymywanie zwierzęcia muszą uzyskać u Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.
Nowe rozporządzenie wskazuje również na inne gatunki zwierząt i roślin m.in. pistię rozetkową, platanę szponiastą, przydenkę żebrowatą, i w ich przypadku zacznie obowiązywać od  2 sierpnia 2024 roku, a dla rośliny z gatunku dławisz okrągłolistny od 2 sierpnia 2027 roku.

Do tej pory na liście inwazyjnych gatunków obcych znalazło się 119 gatunków, w tym 31 zagrażających bezpośrednio terytorium Polski. Wśród nich figurują m.in. żółw ozdobny i szop pracz, a wśród roślin barszcz Sosnowskiego i rdestowce (czeski, japoński, sachaliński). Najnowsze poszerzenie listy unijnej dotyczy 22 gatunków.
Inwazyjne gatunki obce to rośliny, zwierzęta, patogeny i inne organizmy, które nie są rodzime dla ekosystemów i mogą powodować szkody w środowisku lub gospodarce, lub też negatywnie oddziaływać na zdrowie człowieka. Zagrażają one naturalnie występującym na danym obszarze gatunkom poprzez konkurencję pokarmową, drapieżnictwo lub przekazywanie patogenów oraz zakłócanie funkcjonowania ekosystemów.
Łamanie przepisów dotyczących inwazyjnych gatunków obcych, poprzez m.in. sprzedaż, transport czy przetrzymywanie bez właściwego zezwolenia, grozi karą aresztu, a nawet pozbawienia wolności do 5 lat, a także karą pieniężną sięgającą do 1 mln złotych. (kredo)

Wydanie nr 31 z dnia 5.08.2022 r.

Zmieniają się warunki ekonomiczne, zmienia się „Czyste Powietrze”

Motywacja dla gmin

Dobra wiadomość dla samorządów. Gminy uczestniczące w prowadzonym przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej programie priorytetowym „Czyste Powietrze” będą nadal wspierane finansowo w realizacji działań edukacyjnych, informacyjnych i organizacyjnych, skierowanych do mieszkańców w celu poprawy jakości powietrza na terenie ich „małych ojczyzn”.

W województwie śląskim działają 143 punkty konsultacyjno-informacyjne programu „Czyste Powietrze”. Nie brakuje ich również w powiecie cieszyńskim. Funkcjonują w Brennej, Cieszynie, Chybiu, Goleszowie, Hażlachu, Istebnej, Skoczowie, Strumieniu, Ustroniu, Wiśle i Zebrzydowicach. Wszystkie na kolejny rok zyskają wyższe wsparcie, wynoszące 35 tys. zł, finansowanie w ramach tzw. pakietów zachęt dla gmin.

Tempo i skuteczność wdrażania programu „Czyste Powietrze” w dużej mierze zależy właśnie od dobrej współpracy z gminami. By zmotywować je do działania, w marcu ubiegłego roku wprowadzono pakiet zachęt. Składają się na niego trzy podstawowe elementy: dofinansowanie punktu konsultacyjno-informacyjnego w wysokości 30 tys. zł w ciągu roku, zwrot poniesionych kosztów za złożone wnioski przy udziale gminy (odpowiednio od 50 do 150 zł za złożony wniosek), jak również specjalną pomoc finansową (w łącznej kwocie 16 mln zł do podziału), która wynika z pozycji w dorocznym rankingu prezentującym liczbę wniosków składanych przez poszczególne gminy.
Wspomniane wyżej warunki zostaną teraz zmienione z korzyścią dla samorządów. Przede wszystkim zwiększono kwotę za prowadzenie punktu konsultacyjno-finansowego do 35 tys. zł. Pozytywne zmiany dotyczą również zasad współpracy jednostek samorządu terytorialnego z wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Są to m.in. uproszczenia sposobu rozliczania i wypłacania pieniędzy, a także większa przejrzystość zasad realizacji działań wspierających mieszkańców w procesie aplikacji i rozliczenia inwestycji w ramach programu „Czyste Powietrze”.

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wraz funduszami wojewódzkimi pracuje ponadto nad kolejnymi zmianami w programie, które będą odpowiedzią na zmieniające się uwarunkowania ekonomiczne. Obecna, skomplikowana sytuacja geopolityczna i finansowa na świecie, znajdująca także odbicie w Polsce, ukierunkowuje program „Czyste Powietrze” w jeszcze większym stopniu na kompleksową termomodernizację budynków jednorodzinnych i zeroemisyjne rozwiązania w zakresie proponowanych źródeł ciepła. Przy wzrastających cenach paliw i rosnących kosztach utrzymania domów, uczestnictwo w programie „Czyste Powietrze” umożliwi zmniejszanie zużycia energii przy jednoczesnym utrzymaniu komfortu, jaki daje ciepło w domu. To bezpośrednio przełoży się na oszczędności w portfelach beneficjentów programu, co ma dodatkowe znaczenie w warunkach wysokiej inflacji.

Polski Alarm Smogowy prowadzi ranking gmin w programie „Czyste Powietrze”. Ostatni, udostępniony w sieci, dotyczy pierwszego kwartału 2022 roku. Klasyfikacja została utworzona na podstawie dostarczonych przez wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej danych o liczbie wniosków do programu, złożonych przez właścicieli budynków jednorodzinnych w poszczególnych gminach. Ranking powstaje na bazie liczby wniosków przyjętych w danym kwartale, a o pozycji gminy decyduje wskaźnik, którego wartość wyznacza liczba wniosków złożonych z terenu danej gminy na 1000 budynków jednorodzinnych.

Przedstawiamy poszczególny gminy powiatu cieszyńskiego, zaznaczając ich miejsce w rankingu oraz liczbę wniosków złożonych w I kwartale 2022 roku: Brenna – 951. miejsce, 31 wniosków, Chybie – 1144. miejsce, 13 wniosków, Cieszyn – 772. miejsce, 30 wniosków, Dębowiec – 663. miejsce, 11 wniosków, Goleszów – 791. miejsce, 24 wnioski, Hażlach – 353. miejsce, 25 wniosków, Istebna – 288. miejsce, 39 wniosków, Skoczów – 888. miejsce, 32 wnioski, Strumień – 180. miejsce, 38 wniosków, Ustroń – 1613. miejsce, 16 wniosków, Wisła – 1517. miejsce, 14 wniosków, Zebrzydowice – 172. miejsce, 41 wniosków. (kredo)

Fundusze łączą siły

Na pomoc lasom

620 tysięcy złotych trafi w tym roku do Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach i we Wrocławiu, w ramach dofinansowania z czterech wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej – w Katowicach, Krakowie, Opolu i Wrocławiu. Pieniądze będą przeznaczone na loty patrolowo-gaśnicze na terenach leśnych. To efekt ścisłej współpracy czterech funduszy we wspieraniu ochrony lasów przed zagrożeniem pożarowym.

Na dofinansowanie lotów patrolowo-gaśniczych fundusze przeznaczą łącznie 620 tys. zł. Katowicki najwięcej, bo 400 tys. zł. Pieniądze pozwolą zarówno na sprawniejszą koordynację akcji gaśniczej, jak i dostarczenie wielu niezbędnych informacji dostępnych jedynie podczas obserwacji z powietrza. Jednocześnie działania te wiążą się bezpośrednio z ochroną klimatu poprzez ograniczanie szkodliwej emisji CO2, będącej następstwem pożarów.

– Tylko wczesne wykrywanie ognisk pożarowych może uchronić nas i środowisko naturalne od katastrofalnych skutków. Dlatego loty patrolowo-gaśnicze na terenach leśnych są tak bardzo ważne i konieczne, żeby szybko zlokalizować zarzewie ognia, a powstający pożar zdusić w zarodku. Wszyscy mamy w pamięci gigantyczny, a zarazem tragiczny w skutkach pożar w okolicach Kuźni Raciborskiej sprzed lat – mówi Tomasz Bednarek, prezes WFOŚiGW w Katowicach.

Loty będą realizowane na terenach leśnych m.in. województwa śląskiego, a więc również w powiecie cieszyńskim, którego około 40 procent powierzchni stanowią właśnie beskidzkie lasy. Śmigłowce i samoloty patrolowo-gaśnicze odpowiadają za lokalizację pożarów oraz szybkie rozpoczęcie akcji gaśniczej, a także powstrzymanie ognia do momentu dotarcia sił naziemnych. Na uzupełnienie zapasu wody i ponowne pojawienie się na miejscu akcji gaśniczej, zarówno samoloty, jak i śmigłowce, potrzebują zaledwie kilkunastu minut, a duża liczba punktów czerpania wody daje możliwość szybkiego dotarcia i powrotu w rejon pożaru. Ponadto patrolowanie i obserwacja rozwoju pożaru z powietrza zwiększa bezpieczeństwo osób zaangażowanych w akcję gaśniczą, a samoloty mogą dokonywać zrzutów środków gaśniczych na obszary, w których przebywanie strażaków jest bardzo niebezpieczne, na przykład w płonących młodnikach, lub nawet niemożliwe.
Cztery fundusze nie pierwszy raz działają ponad regionami, by chronić lasy. W ubiegłym roku po raz pierwszy zwarły szeregi, dzięki czemu lasy otrzymały niemal pół miliona złotych dofinansowania. Dwa lata temu było to 350 tys. zł, ale wtedy na dofinansowanie złożyły się wojewódzkie fundusze w Katowicach i Opolu. W ciągu trzech lat na wsparcie lotów patrolowo-gaśniczych fundusze wydały wspólnie niemal 1,5 mln zł.
(kredo)

Wydanie nr 26 z dnia 1.07.2022 r.

Leśnym kurakom jest bardzo dobrze!

Kiedyś głuszce były dość liczne w Beskidach. W minionych wiekach chroniono je i dbano o ich liczebność, gdyż stanowiły sporą atrakcję dla uczestników polowań. Jeszcze w okresie międzywojennym populacja tych łownych ptaków w naszych lasach była najliczniejsza w granicach Polski. Ale to już było…

Znaczny regres w liczebności głuszców na naszym terenie nastąpił około połowy XX wieku i związany był głównie ze zmianą gospodarki w górach, wycinaniem starych drzewostanów, wzrostem ilości ludzi penetrujących te tereny, a także drapieżnikami, których populacja rosła w siłę. Według inwentaryzacji prowadzonej w latach 1999-2002, głuszców na terenie Beskidu Śląskiego było zaledwie… 10 sztuk, w sytuacji gdy na początku XX wieku szacowano, że jest ich około 220-270. Równie katastrofalne wyniki notowano w całej Polsce. Niemalże więc w ostatniej chwili zaczęto działać w kierunku ocalenia leśnych kuraków. Miało to miejsce w Nadleśnictwie Wisła w 2002 roku, przy finansowym wsparciu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jajka niezbędne do założenia hodowli pozyskano z Białorusi. Wylęgnięte z nich pisklęta już w następnym roku przystąpiły do toków i składania jajek. I tak się to zaczęło.

Wiślańskie nadleśnictwo prowadzi wolierową hodowlę głuszców w Jaworzynce Wyrchczadeczce. Tam również znajduje się woliera pokazowa, gdzie można podglądać te płochliwe ptaki i poznać bliżej ich zwyczaje. W ciągu ostatnich 20 lat z tego zacisznego miejsca w Beskidzie Śląskim wyszło już około 1200 sztuk potomstwa rzadkich ptaków. Większość z nich – około 1000 – zostało wypuszczonych na teren Beskidu Śląskiego, Żywieckiego, Sądeckiego oraz Sudetów. Reszta została przekazana do krajów ościennych, wspomagając populację głuszca w Ukrainie, Litwie, Łotwie, Czechach czy Niemczech.

– Misję Lasów Państwowych można zawrzeć w trzech słowach: sadzimy, chronimy, udostępniamy. W Jaworzynce nie tylko dbamy o to, by liczebność głuszców wzrastała, ale prowadzimy szkółkę leśną i bank genów świerkowych. Inwestujemy w głuszce, by wprowadzić je ponownie do ich środowiska naturalnego. Ochrona środowiska jest bardzo kosztowna i ponosimy na nią bardzo duże wydatki – mówi Damian Sieber, p.o. dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. Dlatego tak ważne jest wsparcie, jakiego udzielił Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. W Jaworzynce Wyrchczadeczce miało miejsce podpisanie stosownych umów między dwoma instytucjami. Dzięki temu niemal 100 tys. zł zasili hodowlę głuszców i wesprze edukację ekologiczną w gospodarstwie pszczelarskim, które funkcjonuje przy wiślańskim nadleśnictwie od niedawna.
– Hodowla głuszca jest ważna z punktu widzenia całego kraju. To zagrożony gatunek, którego dzięki hodowlom Lasów Państwowych chronimy – mówi Tomasz Bednarek, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Pieniądze zostaną przeznaczone głównie na karmę dla ptaków i zagospodarowanie pomieszczeń hodowli, natomiast w gospodarstwie pszczelarskim na wyposażenie ekspozycji m.in. w modele owadów zapylających, tablice edukacyjne związane z roślinami miododajnymi czy hotel dla owadów. – Dofinansowane przez fundusz zadania są bardzo istotne nie tylko z punktu widzenia ochrony środowiska i działalności Lasów Państwowych, ale też stanowią bardzo ważną gałąź naszej działalności. Jednym z priorytetów dla Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach jest bowiem czynna ochrona przyrody i ochrona zagrożonych gatunków, w tym przypadku głuszca, którą realizujemy od wielu lat we współpracy z Lasami Państwowymi. Druga z umów dotyczy pszczół i wprowadzenia innowacyjnych rozwiązań w tym ośrodku. Jestem przekonany, że w kolejnych latach ta współpraca będzie jeszcze bardziej owocna – dodaje Tomasz Bednarek.

Dzięki wolierowej hodowli głuszców w Jaworzynce zaobserwowanie leśnych kuraków w ich naturalnym środowisku jest coraz bardziej realne. – Zarówno pracownicy Lasów Państwowych, jak i turyści coraz częściej zgłaszają nam swoje spotkania z tymi ptakami, co nas bardzo cieszy. Tutaj, na Wyrchczadeczce, występują optymalne warunki, jedne z lepszych w kraju, wspomagające reintrodukcję głuszców. Ośrodek znajduje się prawie 700 m n.p.m. Jest to teren niezamieszkany, nieczęsto odwiedzany przez ludzi, w związku z czym głuszce mają tutaj spokój do rozmnażania i życia. A pszczoły to już inna bajka. Wykorzystaliśmy potencjał jednego z pracowników i mamy obecnie 20 uli, z których pozyskujemy bardzo ekologiczny miód – mówi Andrzej Kudełka, nadleśniczy Nadleśnictwa Wisła.
Tomasz Bednarek przyznaje, że dość często gości w powiecie cieszyńskim. Pretekstem było choćby ostatnio otwarcie zmodernizowanego basenu Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie czy kolejnych zielonych pracowni, które powstają w szkołach w naszym regionie dzięki wsparciu katowickiego funduszu. – To efekt szeregu różnego rodzaju działań, które realizujemy, dotyczących z jednej strony wspierania termomodernizacji obiektów użyteczności publicznej, z drugiej – edukacji ekologicznej, współpracy z Lasami Państwowymi, modernizacji szkolnych pracowni. To pokazuje szerokie spektrum działania Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Sądzę, że część z tych inwestycji bez naszego wsparcia nie mogłaby być realizowana. Przykładem są zielone pracownie. Wiemy, jak wiele szkolnych klas wygląda, w jakim są stanie i jak są wyposażone i śmiem twierdzić, że bez pieniędzy z zewnątrz trudno byłoby je wyremontować. Tymczasem mamy świadomość, że edukacja ekologiczna i wpajanie od najmłodszych lat postaw proekologicznych jest bardzo ważne i przynosi korzyści w przyszłości w postaci mniejszego zanieczyszczenia środowiska czy mniejszej ilości podejmowanych przez nas działań interwencyjnych – podkreśla w rozmowie z „Głosem” Tomasz Bednarek. (kredo)